Przyłączam się do polecenia Astonishing X-Men Whedona. Czytałem pierwszy trejd w 2012 po długiej przerwie od mutanckich komiksów i bardzo podobał mi się ten komiks. Nowe podejście, przy szacunku do tradycji. A jeśli chodzi o klasyki to przed Bożym Narodzeniem wyjdzie zbiorcze wydanie Pieśni Egzekutora. To moje pierwsze spotkanie z mutantami w latach 90-tych. Też mi się bardzo podobało i też polecam.
No i jeszcze Ród M jako ostateczne rozwiązanie kwestii mutantów.


Mówiono tutaj że po Hickmanie mutanci się pogrążają. Ja bym powiedział, że padli już w X Mieczy. Co to za padaka? Śmiano się kiedyś z Avengers Arena, ale tamten komiks miał o wiele więcej sensu i logiki niż ta jej marna podróbka. Hickman stworzył naród mutantów, narobił jej masę wrogów i problemy na Ziemi. I zamiast je pokojowo rozwiązywać, to wymyslił jeszcze kolejne fikcyjne zagrożenie, będące zlepkiem Fali Annihilacji, Age of Apocalypse i Marvel Zombies. O dorabianiu kolejnej beznadziejnej nowej przeszłości samemu Ebinowi nie wspominając. Sam turniej to totalna parodia Mortal Kombat przypominająca jeszcze starcia w Arcade World i Mojo Versum.
Saturnyne niby fajna w Tajnych Wojnach, została przerobiona walniętą wariatkę, która chce odtworzyć multiversum ze zgliszczy do jakich jej własna niekompetencja doprowadziła. Przegrywanie całego oszukanego turnieju, by wszystko odwrócić w dwóch ostatnich walkach to banał i kpina z czytelników. Motyw SWORD też kompletnie z tyłka, zrobiony na deus ex machina. Ot wyciągasz właśnie zza pazuchy atomicę, odpalasz ją i wygrywasz

I jeszcze dodam, że w AvX żałowałem Profesora na koniec. Ale teraz widzę, że jak zawsze Cyclops was right. Kiedyś jedyny rozsądny Illuminati, teraz robiony na bieda Mastera z kolejnym baniakiem na głowie. Po co było to wszystko? Apocalypse, Exodus, Sinister, Shaw w Radzie. Mieli się zmienić, mieli działać razem dla dobra wspólnego. Gdzie tam. Minęło 5 minut i po 1 numerze zaraz wracamy do zwyczajowych intryg. Każdy rodzaj władzy jest zły, X-Men działają na wariata i im nie przetłumaczysz, a tradycyjni vilani to jak zwykle usual suspects.

Wydałem na te 2 komiksy 140 zł i żałuję. To nie jest tyle warte. Zwłaszcza, że co 5 minut przerywa mi się komiks masą przypisów. Jak ktoś jest letni w tematyce mutantów, to odradzam zakup. Jak u Bendisa - fajny początek runu bardzo szybko się posypał i poszedł w diabły. Dosłownie.