Skończone wszystkie 3 tomy Future State, zdecydowanie tom z ligą wyróżnia się na tle pozostałych dwóch. Nowa Wonder Woman to sympatyczna Amazonka z Brazylii, nie dziwie się, że ludzie ją polubili. Jest trochę nieokrzesana w bojach, ale nadrabia to zaciętością. Historia o Aquawoman też mi się podobała, i to mimo, że tylko część była o niej. Flash ma zdecydowanie najgorszą opowieść, była dla mnie zwyczajnie nudna, nie wiadomo nawet po lekturze
w jaki sposób stracili połączenie z speedforce, a na śmierć kolejnych postaci nie odczuwa się żadnych emocji.
Na koniec dwie ligi. Standardowa pokazała znacznie ciekawszego Flasha niż jest "Future State: Flash" oraz chyba najbardziej irytującą i gburowatą Latarnie jaką komukolwiek kiedykolwiek udało się stworzyć, autentycznie kibicowałem złym żeby ją ukatrupili bo tak denerwowała. Sama historia to taki mix "mocą przyjaźni pokonamy każde zło" oraz "zaufanie to podstawa". Historia o Dark Justice League to zdecydowanie najlepszy i najciekawszy punkt tego albumu. Jest świetnie rozpisana, czuć motywacje bohaterów, a i powiązanie
Etrigana z detektywem Chimpem
wyszło genialnie.
Ocena końcowa 7,5/10. Swoją drogą Egmont znów pomylił dymki:
Pozostałe zbiorczo bo trochę czasu minęło odkąd czytałem:
- Future State: Superman -
2/10, w tym tomie nie było nic ciekawego, zbiór w większości bezsensownych łupanek, gdzie wyróżnia się jedynie historia jak Clark
odmawia walk gladiatorskich kolejnemu Mongulowi
, cała reszta mogłaby nie istnieć i strat żadnych by nie odnotowano.
- Future State: Batman -
6/10 , opowieść z Jace'm Foxem to jedyna, która mi się nie podobała, słabo narysowana i napisana. Pozostałe to sprawnie napisane krótkie historyjki o postaciach z Gotham z pojawiającym się gdzieniegdzie Batamanem, choć i tu na pierwszy plan wysuwa się ta z Catwoman, gdzie akcja się dzieje w pociągu pancermym

.