Po dłuższej przerwie, mniej więcej od "Globalnej sieci", postanowiłem wrócić do regularnego Amazing Spider-Mana przy okazji startu serii Wellsa. Jezu, jakie to jest straszliwie złe! Scenariusz nie istnieje. Ot, pobijmy się chwilę z jakimś starym przeciwnikiem. Na tyle długo żeby wypełnić 20 stron zeszytu. Pierwszy tom od biedy mógł jeszcze zainteresować wątkiem Tombstone'a. Twist nie był może szczytem scenopisarstwa, ale było tam chociaż COŚ. Drugi to już kompletna padaka. Nie mogłem się doczekać aż się wreszcie skończy.
Uwielbiałem rysunki Romity Jr. za czasów Straczynskiego. Idealnie pasowały mi do Pająka. Tutaj jest cieniem własnego siebie. Narysowało się tak, że przedszkolak stworzyłby postaci o bardziej ludzkich proporcjach? No trudno, musi zostać. Nawalę wszędzie kreseczek. Może nikt nie zauważy.
Okropne! Nie rozumiem jak można aż do tego stopnia mieć wywalone w swoją flagową serię.