Nie podobało mi się to kiedyś, nie podoba mi się i teraz, jak sobie przypominam, co zrobiono z relacją Mary Jane i Petera. Jak rysował to McFarlane i sam Micheline pisał, to w ich małżeństwie było wszystko w porządku. Byli ze sobą szczęśliwi a MJ rozumiała, że Peter ma niebezpieczne obowiązki, ale robi to by ratować ludzkie życia. Nawet jak ją ten szalony milioner porwał, to nie miała pretensji do Petera. A potem wszystko się psuje i ona ma do niego pretensje z tyłka, że jest Spider-Manem. Jakby dowiedziała się o tym 5 minut temu i jest obrażona, że Peter nie zje z nią kolacji, bo musi powstrzymać Carnage. Noż kurde. Scenarzyści to lubią powielać schemat gderającej żony i wymyślania problemów, kiedy nie mają nic oryginalnego do napisania. A MJ była tak fajnie zbudowaną postacią, że nie zasługiwała na takie potraktowanie. Minęło kolejne 30 lat od tamtych zdarzeń, teraz MJ i Peter zaczynają od nowa swój związek. Mam nadzieję, że będzie on udany na kolejne 30 lat, a nie popsuty, bo dzieciaki/klienci nie zrozumieją jak to jest być w zdrowej relacji z kobietą.
Jest przypis odnoszący się do komiksu "Venom: Zabójczy Obrońca" który wydała Mucha. Marek Starosta dobrze dodał gwiazdkę. Jeszcze raz - Mucha wydała zaledwie dwa Spectaculary i Venoma, a jak bardzo pasują te komiksy do tych 8 Epiców które już mamy. Oby robiła tak dalej i niech wypuszcza kolejne pajęcze tytuły.