Dalej będę się upierał, że konwencja sh jest równie nie pod rączkę z prawicą i lewicą (...)
Pisałem z lekkim przymróżeniem oka (5 winkowych emotek w poście) ale skoro rozmawiamy na poważnie, to masz rację. Jedynie w paru kwestiach inaczej rzecz widzę:
"Chrześcijaństwo będące fialarem prawicowości..." to jest popularny zlepek myślowy, ale trochę nieprawdziwy. W Polsce akurat dominująca wiara (w wydaniu katolickim i szerzej chrzescijańskim) historycznie szła zawsze w parze z prawicowością, ale jesteśmy w tym jakby unikalni, bo dla większości świata to sa jednak odrębne rzeczy. Szczególnie w USA, skoro o amerykańskich komiksach mowa, tam prawicowość nie czerpie z chrzescijańskiego korzenia, co z naszej perspektywy bywa często niezrozumiałe i np. dziwimy się że konserwatywna Ameryka pod rządami republikanina wywiesza w ambasadzie tęczowe flagi. No bo jak to tak!? Ano tak, że "ich prawicowość" jest trochę inna od naszej i lewicowość pewnie też.
A co do potencjalnego wrogiego zachowania kościoła wobec konkurencyjnych "fałszywych bogów", to raczej spodziewałbym się nastawienia takiego jak wobec lotów w kosmos (czy KK jest wrogi wobec NASA?), albo wobec rozwoju genetyki (kościół nie potępia np. klonowania jako takiego, tylko metodę niszczenia zarodków, o ile dobrze kojarzę). Wiec myslę że i z sh by jakoś się pogodzili
Gadaniem o indywidualności, przecież wycierają sobie gęby lewicowi bojówkarze- vide "jesteś inny niż przyjęte normy, tradycje" .
Lewicowi bojówkarze oczywiście w hasłach są za indywidualnością, ale ich zachowanie jest zupełnie odwrotne - stadno-bydlęce, odważni tylko w grupie i kiedy są w przewagę na ulicy, nie tolerujące innych poglądów, indywidualności w myśleniu też tam nie uświadczysz, ot, agresywna masa. Ale oczywiście na sztandarach miłość i jednorożce.
Iwan IV Groźny i Leopold II to byli przedstawiciele monarchii czyli idei niezbyt lewicowej, a byli takimi samymi szujami jak Che Guvera, Mao, Stalin czy Pol Pot.
Zdecydowanie tak, krwawi władcy występowali w każdym ustroju.. Może jedyną cechą wyróżniającą tych lewicujących, była łatwość z jaką wyrzynali swoich własnych ludzi. Z punktu widzenia etyki to marne pocieszenie (all-lives-matter), ale z praktycznego/politycznego punktu widzenia eksterminowanie własnych obywateli na masową skalę jest nie tylko zbrodnicze ale też zwyczajnie głupie <ta cecha po prostu wraca jak bumerang ;>
PS.: Ciekawe czy mainstreamowe wydawnictwa komiksowe odważą się skomentować aktualne ruchawki w USA. Bo co innego tłuc jakieś milicje w zmyślonym państewku w Afryce, czy terrorystów w turbanach, ale już superheros pacyfikujacy terrorystów z antify na ulicach Metropolis, albo Spider rozbijający gang szabrowników plądrujacych sklepy na 5-tej alei, to by mogło być za dużo dla przeciętnego czytelnika