Tak, masz rację. Pisałem z pamięci, z pracy. Tak czy siak - Gehenna Stone Affair zaczyna się fajnie, kończy mniej fajnie. Jednozeszytowce - takie meh, choć numer 21 się podobał, cross Act of vengeance - nawet, nawet. Ale ogólnie czytanie całego runu - mimo ramotkowatości historii - jeśli czyta się ciągiem i daje dużo radości. Mimo że poszczególne składowe analizowane niezależnie już tak dobre nie są. Wciąż na tym etapie Wolverine charakterem potrafi udźwignąć i mdłą historię.