Ależ to piękny grubasek. Nie dość że dostaliśmy sporo zeszytów, to jeszcze kilka stron dodatków w tym tomie się zmieściło. Szkoda tylko że czasem dobór tytułów w tej kolekcji jest dziwny. Weźmy przykładowo poprzedni tom - po co dodano tam strony z Wolverine #50? Nic to nie wnosi do przedstawionej historii z Hulkiem, a mnie osobiście tylko denerwuje, bo jeszcze jakby to był cały zeszyt Wolverine #50 to pół biedy, ale nie, to tylko bodajże 12 stron. Bez sensu.