Przecież "shejmują" za akcent czy braki językowe tylko nasi ultra-lingwistyczni rodacy. Nawet jeśli w głowie Anglika, Holendra, Irlandczyka pojawi się jakieś poczucie wyższości na kaleczącego angielski słowianina, najważniejsze jest czy da się z Tobą dogadać, a w twarz i tak tego nie usłyszysz. Zwłaszcza że trzy wcześniej wymienione kraje pękają w szwach od przyjezdnych którym nie chce się uczyć języka (Holandia ma swój język, ale większość Holendrów mówi też po eng), więc każdy kto na miejscu choć próbuje minimalnie jest dobrze odbierany.