I to nawet mimo, że pada pytanie czy Wolverine nie robi złych rzeczy (hłe hłe), albo jest Bulseye, który NIE ZABIJA. Tu przesadzono że przesłodzaniem.
Ej no, nie przesadzaj. Chciałbyś, żeby w komiksie dla ośmiolatków była scena masakry dokonywanej przez psychopatę? Moim zdaniem wcale w tym aspekcie nie przesłodzili, a scenariusz był nawet dość odważny:
Bullseye w końcu zbił Spider-Mana na kwaśne jabłko i chciał zabić go tym ostatnim nożem. Peter dostałby prosto w serce, gdyby nie ta sowa nie przyjęła ciosu. Poza tym zakłucie zwierzątka jednej z głównych bohaterek to też mocna rzecz w komiksie dla maluchów.
Jeżeli coś było przesłodzone, to chyba raczej "Nie mogłem. Nie na oczach piesków". No i w zeszycie o Avengers przypomnienie przez Kapitana Wolverine'owi o obowiązującej go "zasadzie niechlastania żywych istot".

Tylko znowu mam pytanie, które już zadawałem z 5 lat temu, gdy Egmont wznowił Star Wars Komiks. Dlaczego nie mogą wydawać w tej formie normalnych Marveli/DC? Przecież ze 4 czy 5 regularnych zeszytów jakiejś serii, której nie mają w zwykłym Rebirth/ANAD za 15 zł to byłby hit sprzedażowy. Nawet w miękkiej okładce. Czy naprawdę licencja na takie kioskowe wydawanie zwykłych komiksów jest droższa niż na te dla dzieci??
Mam wątpliwości, czy to byłby hit. "Marvel Komiks" chyba na razie sprzedaje się dobrze (za każdym razem, kiedy wchodziłem ostatnio na sklep online Ruchu, widziałem go na szczycie listy bestsellerów), ale uważam, że to dlatego, że świetnie trafił w niszę, która była do zapełnienia. Standardowe komiksy superhero to jednak w dzisiejszych czasach coś dla nastolatków lub starszych czytelników, a dzieciaki miały do tej pory tylko te gazetki superhero z gadżetami, gdzie komiks był tylko jednym z elementów. Teraz "Marvel Komiks" spełnia zapotrzebowanie na prawdziwy komiks z popularnymi bohaterami, a poza tym dzięki w miarę niskiej cenie i dostępności w kioskowych witrynach często pada też pewnie ofiarą ataku typu "mamo-patrz-a-kupisz-mi".
Z kolei starsi czytelnicy są chyba, przynajmniej w części, przyzwyczajeni do wyższego standardu publikacji, no i korzystają raczej z księgarni niż z kiosków. Dystrybucja kioskowa rządzi się znacznie odmiennymi prawami - utrudnia zakup tytułu w księgarniach internetowych, bo nie wszystkie prowadzą prasę, i skraca czas dostępności w kioskach, bo trzeba robić po pewnym czasie zwroty.
Weźmy właśnie "Star Wars Komiks". Dziko popularna franczyza, niska cena, cały TPB w jednym tomie za dwie dychy... a i tak nie sprzedaje się tego dość, by przejść na tryb miesięczny. I do tego np. takie Bonito dostaje nowe numery z opóźnieniem i w niewielkiej liczbie, przez co pierwsza pula szybko się rozchodzi i trzeba czekać, aż rzucą kolejne.
Czy byłoby inaczej z komiksami superhero? Być może, ale nie wiem, czy w obecnej sytuacji Egmont ma wystarczające bodźce, by próbować. W standardowym trybie i tak wydają moim zdaniem bardzo dużo tytułów kalesoniarskich. Poza tym przy trwającej ofensywie publikacji wszyscy tłumacze, redaktorzy, graficy itd. itp. są pewnie zawaleni robotą na 120% swoich możliwości.
Kto wie, jeśli utrzyma się wskaźnik inflacji, to może za kilka lat, przy jakimś kolejnym olbrzymim restarcie, wprowadzą "format kioskowy" dla swoich standardowych superhero, żeby utrzymać cenę 39,99 zł za tom
