Hej. Jestem świeżo po lekturze pierwszego zbioru „Hellblazera” autorstwa Paula Jenkinsa. Wrażenia mam niestety mieszane. Niby wszystko jest na miejscu. Mamy tu okultyzm, mocno brytyjski klimat, a także ciekawe nawiązania do przeszłości Constantine’a. Niestety nie odczułem zupełnie w czasie lektury czegokolwiek, co sprawiałoby, ze ciągnie mnie do dalszego czytania. Mamy tu kilka, raz krótszych, raz nieco dłuższych historii, ale wrażenie jest takie, że dawkując sobie kilka zeszytów przed snem, następnego dnia nie bardzo już pamiętałem, o czym one były. Co więcej momentami wręcz musiałem się lekko motywować (nie chcę używać słowa: „zmuszać”) do dalszego czytania. Takie to wszystko było suche i niekiedy dość mocno przewidywalne.
Wiem, że opisuję bardzo subiektywne odczucia, ale dajcie znać (Ci co znają w oryginale), czy kolejne zeszyty Jenkinsa utrzymane są w podobnym klimacie?