Lata temu czytałem Ennisa, Careya, Ellisa, Azzarello, nawet Jenkinsa i Rankina i Minę w oryginałach. Podobało mi się.
Ale Delano złapałem dopiero w wydaniu PL, chcąc zrobić sobie chronologiczny ciąg - od "Sagi o potworze z bagien".
Chryste. Tego się nie da czytać.
"moje palce są jak zgrabiali łowcy, którzy wypatrują nagrody na jej miękkiej, ciepłej skórze".
"słodka tajemnica jak zderzenie światów. Razem powołujemy do życia ulotny wszechświat pokoju".
"zanim uda mi się złożyć szkielet, noc muska mnie mglistym przeczuciem".
Rozumiem konwencję monologu wewnętrznego, ale takie egzaltowane pierdolety wypowiadać może nastolatek z przerośniętym ego, a nie cyniczny mag z klasy robotniczej.
Nigdzie indziej tego nie było, u żadnego ze wspomnianych wcześniej autorów. Ani u Moore'a - chronologicznie wcześniejszego. Kto przeczytał cokolwiek poza kanonem lektur szkolnych chyba gołym okiem widzi pretensjonalność sformułowań, banalność metafor i ogólnie bełt.
Masakra.