Autor Wątek: Grant Morrison  (Przeczytany 54530 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Online grzegorz.cholewa

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #165 dnia: Nd, 12 Maj 2024, 19:20:38 »
Nie wiem czy ktokolwiek tu skończył czytać Niewidzialnych poza mną, jak wszyscy odpadają po pierwszym tomie a co dopiero po czterech. Bo poza lżejszą księgą 3 reszta jest chaotyczna i zakręcona jak baranie rogi. Seria ma 60 zeszytów z czego 25 to trudniejszy tom 1 plus mały dodatek. 22 to łatwiejszy tom 2 ( zawartość ksiąg 3 i część księgi 4 ) i tom 3 i kolejne 12 zeszytów, które będą raczej męczące jak zawartość tomu 1 niż lżejsze jak tomu 2.

Morrison mierzy się zagadką wszech świata niczym Philip Dick i tak się w tym zapętplił, że chyba sam się pogubił. Fabuła nie gra roli, to pretekst do jego własnych, wewnętrznych rozważań. Im dalej w księgę 4 tym częściej dochodzi się do wniosku, że bohaterowie ni opowiadana historia nie zakończy się z przytupem i odpowiednio ( pomimo pozorów, że tak jest ) tylko w gąszczu bełkotu i pozostanie nierozwiązana. Skała mała, mnóstwo dygresji na boku nic nie wnoszących do fabuły - z czego lwią część zajmuje 4-zeszytowy Carmaggeddon i jakieś przemyślenia w ramkach płynących zupełnie obok historii, która stoi w zasadzie tam gdzie się zaczęła od zeszytu pierwszego.

Jest w tych rozważaniach coś co czyni Niewidzialnych komiksem wartościowym ale to droga do przebrnięcia dla nielicznych. Lepiej napisane są Animal Man i Doom Patrol - i tam była fabuła, która coś znaczyła. Tu Morrison wplata dygresje, które są ważniejsze niż prowadzenie historii.   

Offline Darth_Simon

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #166 dnia: Nd, 12 Maj 2024, 19:54:11 »
Ja się poddałem na księdze czwartej.
Mniej więcej w połowie tomu jak się zorientowałem, że nie wiem co się tu dzieje i zupełnie nie obchodzi mnie los bohaterów odłożyłem na półkę z ulgą i następnie oddałem do biblioteki.
Nie dla mnie jest bełkot Morrisona.
Dark side of the Force is the pathway to many abilities some consider to be unnatural - Chancelor Palpatine to Anakin Skywalker

Online amsterdream

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #167 dnia: Nd, 12 Maj 2024, 20:06:59 »
To i tak długo wytrzymałeś. Ja już omijam wszystko co ma na okładce Morrison.
Czas nas zmienił, chłopaki...

Offline Leyek

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #168 dnia: Nd, 12 Maj 2024, 20:13:54 »
Nie wiem czy ktokolwiek tu skończył czytać Niewidzialnych poza mną, jak wszyscy odpadają po pierwszym tomie a co dopiero po czterech. Bo poza lżejszą księgą 3 reszta jest chaotyczna i zakręcona jak baranie rogi. Seria ma 60 zeszytów z czego 25 to trudniejszy tom 1 plus mały dodatek. 22 to łatwiejszy tom 2 ( zawartość ksiąg 3 i część księgi 4 ) i tom 3 i kolejne 12 zeszytów, które będą raczej męczące jak zawartość tomu 1 niż lżejsze jak tomu 2.

Też dziś skończyłem 4 tom :) Siadłem po 2 tygodniach przerwy i w sumie z Karmagedonu już mało pamiętałem, że musiałem sobie większość jeszcze raz przeczytać. Czytało mi się dobrze, ale tak jak napisałeś końcówka jest jednak rozczarowaniem. Ostatni zeszyt tylko męczyłem, bo tam już w ogóle nie wiadomo o co chodzi, co jest rzeczywistością komiksową a co nie :) Mam plan kiedyś powtórzyć całość ciurkiem, ale to bym musiał mieć cały weekend wolny. Bo jednak mam z tyłu głowy, że mogłem dużo stracić z końcówki nie pamiętając do końca wcześniejszych rzeczy.

Też uważam, że Doom Patrol jest dużo bardziej spójny i mimo swego szaleństwa sensowny. Animal Man dla mnie tylko ok. Jako nr 2 Morrisona stawiam chyba Multiversity lub All-Star Superman.

Za to dziwię się opinii że 1 tom trudny. Wg mnie oprócz 4 pierwszych zeszytów tom 1 był (jak na Morrisona) lekki, sensowny i przede wszystkim wciągający.

Offline Liarus

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #169 dnia: Pn, 13 Maj 2024, 00:21:59 »
No to mnie nieźle zachęciliśmy. Mam kupione 3 tomy. Pierwszy męczyłem okrutnie i miałem zasiąść do 2 z nadzieją, że może będzie mniej nic nie znaczącego bełkotu. Po tym co tutaj przeczytałem, odpuszczam i pierwszy tom chyba mi wystarczy.

Online grzegorz.cholewa

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #170 dnia: Pn, 13 Maj 2024, 01:02:43 »
Tylko, że to nie jest komiks zły. Jest dobry, tylko z wadami i bardzo specyficzny. Dlatego minęło półtora miesiąca a są do teraz tylko dwie recenzje tego wydania w polskim necie bo reszta nie wie co tym dziwie napisać.

Jego zadaniem jest przestawić jakąś mentalną klapkę w czytającym. Dlatego historia kończy się tak, że się wcale nie kończy, nawet się w zasadzie porządnie nie rozpoczęła mimo pozorów, że pokonano jakichś złych. Jest sugestia, że ktoś ich tylko napisał w jakiejś książce i powołał do życia narkotykiem 23 - wizualizującym słowa.

Tu chodzi o zrobienie kroku w stronę tej czerwonej piłeczki, Barbelith, którą Jack Frost na ostatniej stronie próbuje chwycić w rękę. Trzeba się pochylać nad sensem jego ostatniej wypowiedzi. Barbelith to ten świat właściwy, nie udawany. O uświadomienie sobie, że nasz mózg za mało łapie. Że alfabet jest ułomny i kroczymy po niewłaściwym języku i wzrok ogarnie tylko jeden wymiar gdy tam pod koniec zaczynają się nakładać na siebie inne rzeczywistości.

Morrison napisał bełkotliwy komiks bo i zabrał się za trudny temat. Chciałby wejrzeć w daleką przyszłość i przyczynić się do przebudowania ludzkiej świadomości. To był temat Odysei kosmicznej 2001. Człowiek im dalej poleci w kosmos, czy też posunie się w daleką przyszłość, tym bardziej mentalnie oderwie się od Ziemi i zmieni samego siebie, rozbudowując swój umysł. Tak psychicznie, lingwistycznie jak i fizycznie.

A i tak chyba wyszedł na tym lepiej on niż wydmuszkowate sequele do Matrixa czy sztampowy blockbuster udający coś mądrego - Incepcja.
« Ostatnia zmiana: Pn, 13 Maj 2024, 02:31:25 wysłana przez grzegorz.cholewa »

Offline dreamer36

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #171 dnia: Wt, 14 Maj 2024, 09:54:33 »
Pomimo, że 4 tom Niewidzialnych wciąż przede mną, chciałem napisać coś o innym komiksie Morrisona.
Wczoraj siadałem do lektury dopiero 22. Skończyłem czytać ostatni posiadany przeze mnie Akwilon (2 tom magów - swoją drogą bardzo mi się podobał, tylko jakby szybko się skończył, co jest ogólnie bolączką wszystkich Akwilonów - nawet mega wciągające i świetnie rozpisane historie mają raptem 4-5 plansz na zakończenie, co bardzo często widać, że to za mało i tak było w przypadku tego tomu, nie mniej jest to dla mnie jeden z lepszych Akwilonów w ogóle), a chciałem wziąć coś, co bym skończył tegoż wieczoru i żeby to było na w miarę pewnym poziomie. Przeglądałem półki chyba z 20 minut, aż moją uwagę przykuł KLAUS - Morrison, po pierwszym przeglądnięciu rysunki wyglądały bardzo w porządku, opis z tyłu w sumie zachęcił, więc zasiadłem do lektury...

I stwierdzam, że jak Morrison się nie popisuje swoimi metafizycznymi przemyśleniami, wiedzą z zakresu filozofii i ogólnie pojętej popkultury, tylko wpada na świetny, intrygujący pomysł, to jest to jeden z najlepszych scenarzystów. Takie było WE3 (mój ulubiony komiks ever) i właśnie taki jest KLAUS. Nie mogłem się oderwać, dopóki się nie skończył - wciągająca, pomysłowa historia, bardzo ciekawi bohaterowie - jak dla mnie wszystko tutaj zagrało jak należy. Do tego rysunki Dana Mory, które były ok po pierwszym przekartkowaniu, w trakcie historii były powodem kilku "wow" w mojej głowie. Komiks ma mocno cartoonową oprawę, ale to jeszcze bardziej potęguje odbiór - geneza św. Mikołaja, depresyjne miasteczko odarte z radości, Wykorzystywani dorośli w ciężkiej pracy w kopalni i dzieci ograbione z wszelkich zabawek, żeby przekazać je rozpuszczonemu książęcemu bachorowi (wspaniała scena, w której dziecko bawi się zwykłym kamykiem, a strażnik mu go zabiera, bo skoro się można nim bawić to jest to zabawka i należy się księciu) - masa ponurego klimatu, a przecież dawanie prezentów, tradycja choinki czy św. Mikołaja - to dla wielu z nas najradośniejszy okres w roku. Morrison podał to wszystko w kapitalnym połączeniu, dzięki czemu stworzył historię kompletną, przystępną (chociaż Morrison musiał coś wstawić ze swojej psychodeli, ale nie chcę spoilerować), a przede wszystkim wciągającą, które dopełniają świetnie pasujące rysunki.

Jeżeli ktoś nie lubi Morrisona i samo jego nazwisko odrzuca, to proponuję zakleić je na komiksie, odczekać aż się zapomni kto jest scenarzystą i mimo wszystko przeczytać - dać szansę tej kapitalnej historii.

PS. Podejrzewam, że po Klausie mój odbiór 4 tomu Niewidzialnych będzie jeszcze trudniejszy :)

PS2. Dla tych, co lubią się czuć prestiżowo czytając komiks - brzegi kartek są pomalowane złotą farbą :)

Online grzegorz.cholewa

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #172 dnia: So, 18 Październik 2025, 22:25:02 »
All-Star Superman

Mające swój urok, choć czy wybitne? Morrison na pewno kilka arcydzieł napisał ale czy jest też nim All Star Superman? Nawet uważany za najlepszego Supermana ever? Czuć tu fascynację fantastyką naukową co czyni ten album atrakcyjniejszym, chwilami wydaje się, że to takie lżejsze Planetary choć kultowy komiks Warrena Ellisa to półka wyżej.

Fabuła jest dość rwana a zeszyty jakby za szybko się kończą, całość jakby za mało poważna. Mimo to intryguje, właśnie tymi klimatami rodem z zaawansowanego s-f. Superman odkrywa przed ludzkością czym jest nasz wszechświat, jak działa, jakie tajemnice skrywa. Zaawansowane Supermany jakie się tu pojawiają ( niby jakiś tam hołd dla innych komiksów ) wydają się naturalną ewolucją samej rasy Kryptonijczyków tak jak będą ewoluować ludzie co ma sensowne podstawy.

Nie wiem czy jest to rzecz wybitna ale raczej lepsza niż Superman na wszystkie pory roku, też niezly tytuł.

Offline Bazyliszek

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #173 dnia: So, 18 Październik 2025, 22:36:10 »
Myślę dokładnie odwrotnie - bardziej podoba mi się komiks Loeba. Morrison dalej wymyśla dziwactwa. Rysunki w obu komiksach mi się nie podobają, tak jak w New X-Men. Quietly nawet przeniósł stamtąd Cassandrę Novę i opisał ją jako Luthora. ;)

Online grzegorz.cholewa

Odp: Grant Morrison
« Odpowiedź #174 dnia: Nd, 19 Październik 2025, 13:24:55 »

Nawet wysłuchałem tych maniaków Morrisona, którzy uwielbiają jego twórczość. Domyślnie All Star Superman to tacy lajtowi Niewidzialni w którym Morrison w ukryciu mieli te same tematy, które go tak zajmują. Więc Supek przeistacza się w boga-Słońce - bóstwo opiekuńcze ludzkości. Walczy z Solarisem, złym wpływem Słońca, które kiedyś spali nam Ziemię. Ale też dało Ziemi życie. Więc Superman naprawia Słońce a ludzie muszą stworzyć sobie następcę.