
Pięć dni. Tyle zajęło mi przeczytanie kompletnych czterech tomów składających się z 40 odcinków
Gotham Central (to niemal 1000 stron). Chyba nigdy w przypadku komiksów żaden tytuł nie wciągnął mnie na tyle, że czytałbym tylko jego, nie odczuwając zmęczenia i nie pragnąć oderwać się między poszczególnymi tomami do innej serii (na ciebie patrzę,
JLA Morrisona).
Czytając GC naszło mnie kilka refleksji. Po pierwsze, zdarza się tak, że czytam wstępy, lub posłowie jakichś nagradzanych twórców, których nazwiska niewiele mi mówią, a ich komentarze dotyczące albumu, którego właśnie zaczynam czytać, w ogóle nie oddają tego, co czuję podczas lektury. Co innego w przypadku dwóch wstępów do tej serii, w których przeczytałem jak ważne dla autorów było nakreślenie odpowiedniej atmosfery miasta Gotham oraz realistyczne sportretowanie członków WPP (eng. MCU). Posterunek miał być wypełniony pełnokrwistymi bohaterami, nie jednowymiarowymi dyktami, czy też chodzącymi kliszami gatunku. Udało się, i to jeszcze jak! Gotham jest mroczne i realistyczne, jak nowy Jork późnych lat 70-tych i w latach 80-tych. Detektywi WPP natomiast są charyzmatyczni, różni i nie wypadają jak postacie stworzone wyłącznie w celu rozwiązywania spraw kryminalnych. Mają swoje problemy, rozterki, życia prywatne, czas żeby zjeść, lub pokochać się ze swoim partnerem / partnerką. Powaliła mnie ta przyziemność, której Centrali może pozazdrościć wiele seriali cold case'owych.
Po drugie, GC uświadomiło mi jak mało do tej pory czytałem komiksów z takimi łotrami, jak Mr. Freeze (do tej pory może ze 3), czy Szalony Kapelusznik. Dziś wszyscy się ograniczają do trzech złoli ze świata Batmana: Jokera, Dżokera i jeszcze raz Jokera, a przecież Człowiek-Nietoperz posiada najwspanialszą galerię przeciwników ze wszystkich superbohaterów, która kryje w sobie ogromny potencjał. Seria o detektywach z WPP znakomicie ich wykorzystuje i nawet tak cudaczne postacie, jak wcześniej wspomniany Freeze, nie odstają od tego brudnego, przyziemnego świata zwykłych przestępstw i zbrodni. Jokera również nie zabraknie, ale tutaj nie miałem go dość, bo dawkowany jest doskonale i wydaje mi się, że na ostatnim odcinku z nim wzorował się Nolan przy swoim TDK.
Po trzecie, uświadomiłem sobie że wcale nie potrzeba Batmana, ani żadnego superhero, żeby stworzyć świetny komiks o Gotham City. Obawiałem się, że Mrocznego Rycerza w tych historiach może być za dużo (żeby wyreklamować serię w latach, w których była wydawana), lub za mało (żeby nie przyćmić głównych bohaterów), ale nic z tych rzeczy, Batmana (i kilku jego towarzyszy) jest tyle, ile trzeba.
Ostatnia sprawa to brak spadku formy. Zdarzało się tak, że początek runu mnie wciągał, ale dalej scenarzystom ewidentnie brakowało pomysłów na rozwinięcie i zakończenie swojej historii. Nie Edowi Brubakerowi i Gregowi Rucka. Pierwszy tom był świetny, drugi niemal równie dobry, trzeci taki sam, a czwarty to petarda (ku mojemu zdziwieniu, na BatCave ma bardzo słabą ocenę, znacznie niższą od trzech pierwszych). Powiedziałbym, że sprawa śmierci Robina oraz trzy ostatnie rozdziały (
Corrigan II) to najlepsze historie od czasu Jokera-Snajpera, a samo zakończenie bez happy endu było wstrząsające (i, co smutne, chyba jedynym słusznym). Może obrywa się temu tomowi za rozdział 37, który toczy się w trakcie
Nieskończonego Kryzysu i trochę odstaje mocnym zahaczeniem o wątki fantastyczne? Nie wiem, może ktoś inny czytał i się wypowie.
W każdym razie gorąco polecam każdemu tę serię i mocno żałuję, że nikt do tej pory nie wpadł na to, aby zekranizować ją w formie serialu o detektywach Montoi, Allenie, Driverze, MacDonald i całej reszcie. Serialu na poważnie, a nie gniota pokroju
Gotham. Myślę, że mógłbym docenić GC nawet bardziej, gdybym znał wyżej wspomniany Kryzys, albo
No Man's Land, które bywa tu czasami wspominane, a tak pewnie umknęło mi trochę odniesień do innych serii DC.
Nie będę oceniał poszczególnych historii, bo jest ich za dużo (piętnaście), ani poszczególnych tomów, bo różne historie w nich zawarte trzymają inny poziom. Po prostu, całość otrzymuje ode mnie mocne
5/6Gorąco polecam.