Gothamscy gangsterzy nie lubią świrów, bo to dla nich konkurencja. Pomniejsi przestępcy czasem robią dla świrów i mogą zostań odstrzeleni za głupotę typu niezałożenie maski. Każdego może dorwać Batman. W jaki sposób walka z tymi przestępcami miałaby być super i lepsza od walki z flagowymi przeciwnikami Batmana, a także co w tym miałoby być niezwykłego - wciąż nie mam pojęcia.
Dochodzenia w tej serii to tylko tło dla ciekawego pokazania relacji między policjantami, z ich własnymi słabościami i problemami. Stoi to w ewidentnej sprzeczności z większością produkcji z Gotham, gdzie tego typu niuanse są uproszczone do minimum. Zresztą zapewne na skutek takiego potraktowania sprawy, seria cieszyła się miernym zainteresowaniem "trykociarzy", stąd została dość szybko zakończona. W wydaniu integrali została zauważona i doceniona przez bardziej wymagające grupy odbiorców, ale było to zbyt późno na uratowanie serii.
„Gotham Central” nigdy nie odniosło sukcesu, jakiego się po nim spodziewano, choć poszczególne zeszyty sprzedawały się nieźle. Sam Brubaker mówił, że cykl kupowało więcej czytelników niż wszystkie tytuły publikowane w tym czasie w imprincie Vertigo. Serii nigdy jednak nie udało się trafić na listę komiksowych bestsellerów. Głównie dlatego z czasem porzucił ją rysownik Michael Lark, a po nim Brubaker, którzy zajęli się innymi projektami. Na „pokładzie” pozostał tylko Greg Rucka, który uznał, że cykl został powołany do życia przez trzech autorów i nie ma sensu, by był kontynuowany tylko przez jednego z nich. Ostatni, 40. zeszyt „Gotham Central” ukazał się w lutym 2006 roku. I choć od tego czasu minęło już ponad 10 lat, cykl o policjantach z miasta Batmana doskonale oparł się próbie czasu, niezmiennie pozostając jednym z najlepszych tytułów „okołobatmanowych”.
Na KZecie (https://kzet.pl/2016/10/recenzja-gotham-central-klauni-i-szalency/) jest...
Like the Velvet Underground, Gotham Central had all the critical respect in the world without even approaching commercial success. Despite the love of seemingly every pro and reviewer extolling its quality, the series limped along in the sales charts for the entirety of its forty-issue run. It probably would have been canceled much sooner if not beloved by DC staffers. In fact, Rucka says DC was willing to continue publishing it, but after the departures of Lark and Brubaker, it simply didn't feel right. Whether it was canceled because of numbers or creative loyalty (probably both), it doesn't really matter. Everyone should have been reading this comic -- not just David S. Goyer while scripting The Dark Knight.
Of course, with the trade collections there have always been healthy sales. That seems to happen too often: great book doesn't sell, gets collected, and is finally discovered for the classic it is. Though it's immensely satisfying to see the hardcover editions on the shelves, old readers of Gotham Central can't avoid their own bitter-tasting what-if. What if it had been the commercial success it deserved to be, allowed to run for years with Rucka, Brubaker and Lark forever at the helm? And why? Why wasn't it the chart-topping smash it should have been?
W każdym razie gorąco polecam każdemu tę serię i mocno żałuję, że nikt do tej pory nie wpadł na to, aby zekranizować ją w formie serialu o detektywach Montoi, Allenie, Driverze, MacDonald i całej reszcie. Serialu na poważnie, a nie gniota pokroju Gotham.Jak to nie? HBO zapowiedziało serial :) Na razie mało co wiadomo. Ja liczę na nowe komiksy w okolicach premiery.
Po trzecie, uświadomiłem sobie że wcale nie potrzeba Batmana, ani żadnego superhero, żeby stworzyć świetny komiks o Gotham City.
@JanTTu było wiadomo od razu że będzie kupa. Teraz jest HBO :)
A z czego czerpał serial Gotham, który też był planowany jako luźna adaptacja GC?
Może obrywa się temu tomowi za rozdział 37, który toczy się w trakcie Nieskończonego Kryzysu i trochę odstaje mocnym zahaczeniem o wątki fantastyczne? Nie wiem, może ktoś inny czytał i się wypowie.Niestety jest tak jak piszesz. Ten zeszyt był akurat najsłabszy z całej serii, choć trzeba przyznać, że fajnie oddawał chaos, jaki panował podczas Nieskończonego Kryzysu. No i ważna kwestia odnośnie Allena, który przejmie wcielenie Spectre, chociaż mnie te wszystkie wcielenia (wcześniej Hal Jordan, później Rene Montya i cholera wie ile jeszcze tego było po drodze) ani ziębią, ani grzeją.