Crain i wszystko jasne. Albo sie go lubi, lub nie, ale ciezko byc wobec jego prac obojetnym. Plansze z postu Antariego sa slabo reprezentatywne, bo ma sporo fajnych momentow. Zgoglujcie sobie. Jednak jak wspomnialem, nie kazdemu podejda. Generalnie GR Ennisa to mega sredniak, ale wcale nie taki zly zestawiajac go z innymi komiksami Marvela z tamtych czasow. Mam wrazenie, ze niektorzy go cisna bez zadnej refleksji, ot tak, bo inni tez go cisna. Strzelam, ze gdyby za jego wydaniem stal nie Egmont, a edgy SL (pasuja do siebie idealnie) w pewnych kregach nastapiloby zbiorowe tasowanie lancy i shut up and take my money. Jednakze wydawanie go w wersji uber to konkretny i totalnie niezrozumialy dla mnie fakap.