Jak dla mnie akurat 3. tom był najsłabszy z tego runu. Przede wszystkim właśnie stracił na tym, że był silnie powiązany z odliczaniem do Nieskończonego Kryzysu. Podobnie działo się w Gotham Central t. 4 i Catwoman t. 3 (chociaż tu chodziło o inny event). Za każdym razem kiedy fajnie rozwijające się serie, które posiadają pewną dozę niezależności stają się na siłę (tzn. na polecenie wydawców) częścią większych wydarzeń to przestają zachowywać swoją oryginalność i zaliczają jakościowy zjazd w dół. Widać to wyraźnie również w dodatkowych zeszytach z Wonder Woman: Blackest Night. Pal licho, że zupełnie nie da się ich czytać bez znajomości głównego eventu. Przede wszystkim te trzy zeszyty są po prostu nudne i słabe i w ogóle nie wnoszą zupełnie NIC do rozwoju postaci, ani nie pchają do przodu wydarzeń z Najczarniejszej Nocy.
Jeśli chodzi o ocenę całego runu, to niestety wypada ona blado i jak dla mnie najciekawszy był tom 2. Tam działo się najwięcej, Amazonka mierzyła się nie tylko ze zwykłymi superłotrami ale głównie ścierała się ze swoim dziedzictwem w postaci boskiego panteonu na Olimpie. A ja bardzo lubię te wszystkie boskie zawiłości, czyli coś co było główną osią napędową runu Azzarello. I to właśnie serię z Nowego DC cenię sobie zdecydowanie bardziej niż run Rucki.