Joker jest jeden, tak jak Batman. Tych z innych światów nie liczymy.
Jak każda postać pisana przez różnych scenarzystów - ewoluuje - to tak, to siak. Tak jak napisał jotkwadrat.
Johns, który chciał błysnąć, stworzył sobie koncept trzech Jokerów, żeby te wszystkie nielogiczności, różnice zniwelować. Chłopak lubi takie rzeczy, a DC mu na to pozwalało. Ale to było na etapie New52, które zakończono, gdy Fabook był w trakcie rysowania komiksu, a zajęło mu to za długo. Być może gdyby zdążył w trakcie New52, coś by z tego zostało. A tak wklejono ten projekt w Black Label i zamieciono pod dywan jako niekanoniczny.
Zresztą w "3J" mamy Joe Chilla, którego oficjalnie zabił Reaper w "Batman: Year Two". Co prawda DC nieoficjalnie stwierdziło potem, że Y2 też jest niekanoniczne. Ale zapomniało, że zrobiono także "Batman: Year Three", które jest kanoniczne. Prawda jest taka, że w kontinuum DC jest duży burdel, a wszystkie głupoty tłumaczone są multiversum, albo zamiatane pod dywan, niczym śmierci na Gle w naszej przaśnej rzeczywistości.
Nie przywiązywałbym się do kontinuum, bo tak naprawdę pomimo redakcji nad niczym w DC nie panują.
Czytałbym dla samych historii - jedne będą lepsze, drugie gorsze.
Mnie pomysł z johnsowej Justice League zafrapował i nie mogłem się doczekać. Ciekawiło, co też Johns wymyślił. Wykonanie jednak zawiodło, a samo wyjaśnienie okazało się kompletnie idiotyczne. Tak jak napisał Pan M: Batman z 3J =
World Greatest Detective? No cóż.

Tak jak ten od Reevesa co musi sprayem wykresy na podłodze trzaskać, bo mu Alfred tablicy i pisaków nie kupił.
Po "3J" wiem, że lepiej zostawić Jokera enigmą - jak Szalony Gandalf napisał klaunowi: "Sam do końca nie wiem co się stało. Czasem pamiętam to tak, a czasem inaczej... Jeśli już muszę mieć przeszłość, wolę mieć wybór".