Może dla niego miało. Nie będę temu zaprzeczał. Natomiast czy jest to wyłożone wprost w komiksach i filmach i czytelne dla każdego? Z pewnością nie.
Znów stawiasz w kółko na równi jakieś domysły i skojarzenia z faktami, które są przedstawione jawnie, jednoznacznie i definiują całą postać jako tę konkretną postać.
Tylko te dwa fragmenty to tylko drobny wyrywek całej historii. Wielokrotnie później Harley i Joker przedstawiani są jako para. Według ciebie to było białe małżeństwo?
Tak miało. Nie jest wyłożone, ale tropy są w samym image postaci i jej mythosie- Themiskira wyspa zamieszkiwana przez same kobiety etc.
Według mnie to Joker. Psychopata, socjopata, szaleniec. Nieobliczany złoczyńca. To nie jest człowiek zdolny do miłości w stosunku do kobiety.
Takich fragmentów w historii tego duetu są pewnie setki. Kreskówka o Harley z 2019, growa seria Arkham od Rocksteady, wspominany wyżej Batman TAS, niezliczona ilość komiksów.
Jedyne bardziej znane źródło, gdzie Joker autentycznie kochał Harley to ten nieszczęsny Suicide Squad z 2016, tylko to ma się do głównego kanonu jak piernik do wiatraka. Niezliczone wersje z alternatywnych światów zostawiam w spokoju, bo wiadomo, że tam na pewno były inne wariacje, ba kojarzę, że był nawet świat bodaj ten zamieszkiwany przez Syndicate of Crime gdzie Joker był wręcz postacią pozytywną.
Wracając do meritum zarzucę czymś takim

To najczęściej się działo jeżeli Joker faktycznie odczuwał chwilę słabości do Harley.
Przecież Joker z reguły nie zwracał się do Harley czule, w najlepszym razie bywał miły, ale również pastwił się psychicznie i fizycznie. To nie ma nic wspólnego z miłością. Jestem skłonny założyć, że Joker miał do niej jakiś tam sentyment, ale na zasadzie ulubionego współpracownika, goryla, jak zwał tak zwał. Na pewno też był dumny ze swojego odbitego ja w drugiej osobie. W najlepszym razie to on ją jakoś w swojej chorej głowie lubił, ale w żadnym razie nie jest to zbliżony proces do miłości.
Warto zaznaczyć, że tak naprawdę 90% romantycznych gestów w tej relacji wychodziło od Harley.
Mitologia DC w segmencie Batmana i jeszcze ściślej Jokera nigdy nie ukazywała klauniego księcia zbrodni jako szczególnego romantyka w stosunku do Harley. Jakieś tam drobne gesty mogą znaczyć tyle co nic. To jest Joker. Aktor, mitoman, showman on tworzy swoje kreacje, tkwi w wiecznej psychozie. Jak można w ogóle na serio wierzyć, że ktoś taki naprawdę kocha kobietę bo był parę razy dla niej nieco milszy niż zwykle?