Na sam problem można spojrzeć oczywiście szerzej: niezwykle często tworzone są bohaterki, które są po prostu damską wersją męskiego bohatera lub jego pomocnicą. Natomiast przypadek HQ jest szczególny. To nie jest pani psychiatra, która ma za sobą nieudany związek. To męska zabawka, która kiedyś była panią psychiatrą. I czytelnicy uważają, że wszystko jest z tym ok. HQ zostaje superbohaterką poprzez zarzucenie pracy naukowej na rzecz realizacji fantazji seksualnych starego wariata. To czyni ją superbohaterką. Na czym polega jej supermoc jako superbohaterki? Na spełnianiu męskich fantazji.
Nie ma to tutaj żadnego znaczenia. Większość superbohaterów ma wyglądać atrakcyjnie. Natomiast z pewnością większość nie została konkretnym superbohaterem po to aby realizować w ten sposób fantazję seksualną partnera.
Diana jest zaprzeczeniem Harleen. Nie widzę w niej nic szczególnie kontrowersyjnego.
Diana kojarzy ci się z sado-maso na podstawie dosyć dowolnego skojarzenia z lassem. Harleen jest realizacją seksualnej fantazji nie dla tego, że tak mi się kojarzy, tylko dlatego, że taka de facto jest jej geneza.
No i właśnie do tych postaci przyciąga nazwisko wybitnego scenarzysty a nie sama postać.
Przecież nie pisałem, że to postać z głównego uniwersum. Pisałem o czymś zupełnie innym. Niedojrzałość to cecha, która definiuje Harley. Kiedy scenarzysta nie czysto deklaratywnie, ale faktycznie pozbawi Harley tej cechy to Harley przestaje być Harley, co stawia scenarzystę przed dylematem jak z tego wybrnąć, czyli np. musi wymyślić drugą Harley.
Jednak Diana ma dużo więcej kontrowersji wpisanych u podstaw, korzeni, u swego twórcy. Diana nie kojarzy mi się z sado maso przez lasso, tylko przez to, że tak była autentycznie z nim tożsama w głowie pierwotnego twórcy postaci.
"Od 1915 r. żonaty z Elizabeth Holloway Marston. Wraz z nią i Olive Byrne żył w związku poliamorycznym i z obiema kobietami miał po dwoje dzieci. Jego żona Elizabeth nazwała swoją córkę Olive po Olive Byrne i adoptowała dzieci Olive. Bransolety Wonder Woman, często pojawiający się w komiksach motyw skucia lub związania oraz skupienie na kategoriach dominacji i podległości były podstawą sugestii, że Marston wraz z obiema partnerkami był zaangażowany w praktyki BDSM. Wraz z żoną utracili również posady na University of Harvard, gdy na jaw wyszedł ich romans z Olive Byrne."
https://www.thesun.co.uk/news/15674332/wonder-woman-william-moulton-marston-bondage/Jeżeli Harley zostaje kimś szczególnym w świecie DC z powodu Jokera to co powiedzieć o Dianie, która była realizacją seksualnej fantazji samego twórcy? Największa żeńska ikona DC Comics i chyba najpopularniejsza super bohaterka świata nie powstała wyłącznie z powodu wzniosłych ideałów i co teraz?
Naprawdę uważam, że jakiekolwiek pewne wznoszenie jednej postaci kobiecej nad drugą w kwestiach takich jak seksualność to jest grząski grunt. Zaznaczam, że Diane bardzo lubię i patrzę na nią inaczej niż przez pryzmat wyłącznie seksualności faceta, który stworzył ją w latach 40, uważam, że nadano jej sporo innych znaczeń przez dekady od momentu jej powstania, ale jednak historii nie da się zakłamać.
Wracając do Harley, ją tak definiuje bycie "super" przez pryzmat Jokera, że.... nie już z nim związana od lat.
Związek les z Ivy jako złe ideolo uważam w tym przypadku za czepialstwo. Ja to w pełni u tej postaci kupuje. Była z totalnym wariatem, tak naiwna, sama się w to wpakował i owszem w świecie DC jest kupa dobrych facetów, ale czy nie może po prostu nie mieć już ochoty na chłopa? No może i pewnie ma podświadomy uraz do płci przeciwnej. Logiczne, spójne i zazębiające się z historia postaci. Absolutnie nie jest to dla mnie wymuszanie politycznej poprawności, a nawet jeżeli taka była intencja, to chociaż to pasuje do historii postaci.
Super bohaterką czyni ją to, że miała na tyle sił by wyjść z toksycznego związku i zrozumiała swoje błędy i przy okazji zło jakie wyrządzała partnerując Jokerowi. Poza tym wiem, że to czepialstwo słownikowe ale przy Jokerze to na pewno bohaterką ona nie była

To ciągle wracanie do Jokera... ziew. Czyli co rozumiem, że Nightwing, Miles Morales to też są tylko postaci przystawki bo tak zaczynały? Kij z tym, że to już od lat charaktery, które potrafią stać na własnych nogach i nawet jeżeli dalej współpracują z wiadomymi postaciami to już nie na zasadach mistrz-uczeń?
Na pewno Harley też jest przy okazji realizacja seksualna fantazji, ale tez jest przy tym postacią o swoim progresie i zmianie statusu quo, co jest naprawdę problematyczne w światach superhero. Choćby za to ma ogromnego plusa. W pełni tutaj się zgadzam z death bird. Niejeden pierwszoligowy heros kręci się tak naprawdę w kółko i mimo ogromnej sympatii do Batmana, to ładnie podsumował jak wygląda historia Wayne'a

Wracając jeszcze do fantazji seksualnych w postaci Harley to generalnie nadal uważam to za czepialstwo, bo większość super bohaterów i super bohaterek to właściwie jest uosobienie różnorodnych fantazji. Na pewno w kwestii sprawiedliwości, siły, atrakcyjności, bogactwa, intelektu. To takie powierzchowne skojarzenia, a jak kopać więcej to na pewno znajdzie się dużo więcej znaczeń.
Jeszcze co seksualnego charakteru Harley to taki bonus na koniec








Takich kadrów w komiksach DC i Marvela są pewnie tysiące. Ogromna część postaci kobiecych to też w komiksowym światku mokre sny seksualne, niezależnie od ich ogólnego zarysu charakteru. Przy takiej Witchblade, której kostium jest tak pomyślany, że jak dobrze pomyśleć to ona biega praktycznie prawie naga, to Harley jest purytanką.
To o czym piszesz nie dotyczy Harley a całego gatunku i nie uważam też, że jest w tym cos oburzającego dopóki postaci mają jednak własny charakterek, który daje im inne cechy poza byciem zabójczo seksownymi.
Poza tym co z tego, że części takich postaci nie powstało tylko po ty realizować seksualne fantazje innych bohaterów, skoro jednym z czynników ich wyglądu byli faceci i to ci, którzy komiksy czytają
