Autor Wątek: DC Black Label  (Przeczytany 67538 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline death_bird

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #210 dnia: Śr, 20 Październik 2021, 18:44:46 »
Hm... pisałeś o prostactwie postaci tymczasem ja widzę jedynie prostactwo posta.  ???

"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline bibliotekarz

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #211 dnia: Śr, 20 Październik 2021, 21:28:36 »
To tak na zakończenie wątku pasjonującej i psychologicznie złożonej postaci Harley Quinn mały eksperyment myślowy. Geneza Batmana a la Harley Quinn:

Bruce Wayne. Miliarder. Dziedzic i prezes ogromnej korporacji Waynetech. Piastuje ważne stanowisko, zarabia ogromne pieniądze, ale to wszystko nie ma znaczenia ponieważ nie znalazł sobie kobiety. Któregoś dnia spotyka Batwoman. Od tej pory szaleńczo zatraca się w miłości, porzuca firmę, posiadłość, wszelkie profity dotychczasowego życia by zostać Batmanem: przebrać się za nietoperza na wzór ukochanej i nie odstępować jej na krok nieustannie wyszczerzony w uśmiechu, bo wreszcie odnalazł sens swojego życia. Niestety związek nie rokuje i któregoś dnia musi podjąć najbardziej męską decyzję jaką kiedykolwiek podejmie - rozstać się z ukochaną. Jednakoż przytłoczony dramatem życia bez kobiety, za którą mógłby podążać postanawia zostać gejem i wiąże się z Nightwingiem.
Batman returns
his books to the library

Offline death_bird

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #212 dnia: Śr, 20 Październik 2021, 22:22:00 »
Dr Harleen Quinzel - pochodząca z problematycznej rodziny (odsiadujący kolejny wyrok ojciec przestępca oraz ledwo ogarniająca dom matka alkoholiczka) młoda adeptka psychiatrii. Brak zdrowej relacji z ojcem pcha ją w romanse ze starszymi facetami, które nie rokują szans na stworzenie zdrowego związku.
W trakcie etatu w psychiatryku poznaje dysfunkcyjnego osobnika i się w nim zakochuje. Po kilku latach toksycznego i nie rokującego szans ( ::)) związku w trakcie których ląduje na przemian w więzieniu względnie psychiatryku, pozbawiona złudzeń rzuca szaleńca i wyjeżdża z dżdżystego Gotham na słoneczną Coney Island.
Zarządzając tam otrzymaną w spadku nieruchomością i pracując jako psychoterapeutka w domu spokojnej starości tworzy wokół siebie substytut nowej rodziny w postaci kręgu dosyć dziwnych, ale zdecydowanie oddanych przyjaciół.
Do tego zakłada prywatne schronisko dla zwierząt.
W wolnym czasie pomiędzy pracą zawodową i wolontariatem w schronisku angażuje się w życie miejscowej społeczności chroniąc ją przed lokalnymi i międzygalaktycznymi zagrożeniami m. in. tworząc w tym celu patrol obywatelski o poetyckiej nazwie "Gang of Harleys".
W efekcie rozpoczynając karierę od bycia popychadłem kryminalisty, poprzez bycie popychadłem i mięsem armatnim U.S. goverment staje się w końcu w pełni samodzielnym i istotnym członkiem społeczności Coney Island co po pewnym czasie skutkuje współpracą z komisarzem policji dla którego rozwiązuje kilka spraw kryminalnych, m.in. licznych morderstw dokonywanych na bezdomnych.
Do tego jako coraz bardziej rozpoznawalna street level heroine miewa od czasu do czasu do czynienia na stopie zawodowej z pewnym nadętym Batdupkiem. Okazjonalnie współpracuje również z postaciami ukrywającymi się pod takimi pseudonimami jak "Power Girl" oraz "Wonder Woman".
Pozostaje jeszcze kwestia jej wieloletniej najlepszej przyjaciółki - dr Pameli Isley, którą politpoprawni scenarzyści pod dyktando takoż politpoprawnego wydawnictwa przerobili na jej kochankę.

Tymczasem master Bruce nadal po tych wszystkich latach trenuje i wysyła na ulice dzieciaki będące pionkami w jego prywatnej krucjacie mającej uleczyć dotąd krwawiące serduszko kryjącego się głęboko pod czarną niczym noc batzbroją zranionego ośmiolatka?
Bo jeśli tak to podsumowując jednym słowem: stagnacja.
« Ostatnia zmiana: Śr, 20 Październik 2021, 22:24:18 wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline bibliotekarz

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #213 dnia: Cz, 21 Październik 2021, 16:40:22 »
Ok, wszystko ładnie, fajnie tylko nic z tego nie wynika. Wyprowadziła się na Coney Island, założyła schronisko i otoczyła bandą przydupasów. Nadal jest podróbką Jokera, nadal definiuje ją jako postać związek z facetem, nadal jest uśmiechniętą idiotką, nadal jej "emancypacja" jest w rzeczywistości parodią emancypacji, nadal psychologicznie jest kompletnie pusta i niewiarygodna, nadal jest ucieleśnieniem seksualnej stereotypizacji.

I nie jest tak, że mi się wydaje, bo nie czytałem wszystkiego. Jej solowe serie, do których nie mam zamiaru sięgać są oceniane dokładnie tak samo:

Cytat: DCManiak
Strasznie bawi mnie argument, że na łamach tej serii twórcy pokazali wyzwoloną, nowoczesną i świadomą swoich atutów kobietę. To, co przeszkadzało mi już przy okazji DO BRONI!, tutaj pojawia się z podobną siłą. Mam tu na myśli to, że scenarzyści konsekwentnie starają się nas przekonać, że mamy to ”wyzwolenie” rozumieć jako notorycznie przewijające się na kartach komiksu, natrętne i pseudozabawne seksualne aluzje, których celem jest… no w zasadzie nie wiem co, bo na pewno nie budowanie i rozwijanie charakteru postaci. Quinn w wykonaniu Conner i Palmiottiego jest niezmiennie przeraźliwie pustą postacią, uderzającą w możliwie najniższe tony. Raz jeszcze muszę powtórzę to, co napisałem w poprzedniej recenzji – Harley i Deadpool z Marvela jadą na tym samym wózku. Dlaczego? Bo wraz z ogromnym wzrostem popularności tych postaci, wydawnictwa uznały iż najlepsze co można z nimi zrobić, to cofnąć w rozwoju o kilka lat i regres ten przyozdobić kloacznymi dowcipami rodem z gimnazjum.
Cytat: DCManiak
Jest w tym tomie taka scena, w której Harley prosi dżina o powiększenie biustu do rozmiarów dźwiganych przez Power Girl. Tak się dzieje i obarczona dodatkowymi kilogramami Quinn upada, gdyż jest z przodu przeciążona.
Cytat: DCManiak
Dla mnie jest to swoista kwintesencja marnowania papieru na drukowanie bzdur. Komiksów humorystycznych dla nieco starszego czytelnika na naszym rynku nie ma może zbyt wielu, ale i tak bez problemów można znaleźć coś, czego najmocniejszą bronią nie są totalnie nieśmieszne, kiblowo-seksualne żarty oraz obłuda z jaką wmawia się nam, ze czytamy opowieść o nowoczesnej kobiecie wyzwolonej.
Cytat: DCManiak
Już przy okazji serii z Nowego DC Comics zarzucałem HARLEY QUINN, że autorzy komiksu nie mają żadnego pomysłu na prowadzenie tej postaci i wymyślają coraz to głupsze przeciwności losu, by w istocie tworzyć opowieść skierowaną dla nastoletnich chłopców jarających się połową narysowanej piersi.
Cytat: DCManiak
Tym razem także nie ma co liczyć na coś oryginalnego, ponieważ regularnie jak z zegarkiem w ręku, znów wałkowany będzie temat dawnego związku Harley i Jokera. Jak na tytuł, który zapowiadał nowy etap w życiu tytułowej bohaterki, zaskakująco często twórcy postanawiają wracać do jej przeszłości. Tak było w drugim i piątym tomie poprzedniej serii, tak jest i na łamach JOKER KOCHA HARLEY. I podobnie jak za każdym wcześniejszym razem, tak i tutaj nietrudno przewidzieć w jakim kierunku podąży historia.
Cytat: DCManiak
Po drodze dostajemy to co zwykle: niezbyt śmieszne dowcipy, główną bohaterkę co jakiś czas biegającą nago lub półnago, durnowaty drugi plan i bajeczki twórców, których scenariuszową niekompetencję doskonale przykryto jakiś czas temu działaniami marketingowymi. HARLEY QUINN cały czas jest reklamowane jako seria o nowoczesnej i wyzwolonej kobiecie z czym absolutnie się nie zgadzam, więc w zasadzie sam daję Wam otwartą drogę do nazwania mnie ”seksistą” czy innymi podobnymi, obraźliwymi bzdurami. Ale jakoś szczególnie się tego nie obawiam i będę pisać dalej. Wspomniane ”wyzwolenie” to nic innego jak pokazywanie Harley jako osoby z byle okazji zrzucającej z siebie ubrania i świecącej gołym tyłkiem, a zarazem kopiącej w mordę każdego, kto odważy się ocenić wygląd tych w zasadzie niemal podstawionych sobie przed nos pośladków. Zaś ”nowoczesność” objawia się pod postacią jak ognia unikania zobowiązań i odpowiedzialności, które zastępowane są ciągłą zabawą i spuszczaniem łomotu komu popadnie. Gdyby twórcy chociaż odrobinę spróbowali przedstawić to wszystko jako próby wychodzenia z traumy, którą wywołał powracający jak bumerang Joker, byłoby to jeszcze do zaakceptowania. Ale nic tu takiego nie ma miejsca. Harley jak i reszta postaci występujących w tym komiksie to płaskie i puste w środku wydmuszki, przedstawiana historia jest nudna, przewidywalna i zupełnie nieangażująca, a poziom żenady podczas czytania kolejnych rozdziałów wchodzi na zupełnie nowe poziomy.
Batman returns
his books to the library

Offline death_bird

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #214 dnia: Cz, 21 Październik 2021, 19:11:06 »
Przyznaj się bibliotekarzu - Ty się w Harleen zwyczajnie sekretnie podkochujesz a tutaj jedynie z całej siły wypierasz się tego kiełkującego gdzieś tam w głębi uczucia żeby sobie i wszystkim wokół udowodnić, że to absolutnie nieprawda jest.  8)


"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Pan M

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #215 dnia: So, 23 Październik 2021, 00:54:20 »
Czy aby na pewno HQ została psychologicznie rozbudowana? Faktycznie nie czytałem, bo mnie raczej irytuje ta postać swoim prostactwem, ale jakoś opinie innych potwierdzają moje przeczucia:Czyli jednak odpad po kreskówce, którego nikt nie potrafi przekonująco psychologicznie umotywować.

Czy w ogóle jest to możliwe? Da się na serio napisać postać, której historia życia brzmi jak mokry sen prawicowego zwyrola? Harleen jest psychiatrą, inteligentną, ambitną kobietą z osiągnięciami na polu naukowym, ale to wszystko bez znaczenia, bo jej życie nabiera sensu dopiero kiedy znajduje sobie faceta (sic!). Brzydki, chory, straszny, ale jest. HQ rzuca więc karierę i dotychczasowe życie po to by go naśladować, wisieć mu na ramieniu, łazić za nim wszędzie głupawo chichocząc, bo przecież tylko tak się zrealizuje jako kobieta (sic!). Jej "emancypacja" polega na tym, że rozstaje się z facetem (sic!). No tak, wielkie osiągnięcie, bo przecież kobieta bez mężczyzny to jak pies bez właściciela. Jako samotna pani psychiatra nie była wystarczająco wyemancypowana. No i jest też morał: ponieważ straciła faceta została lesbą (sic!). Więc panowie, przed wami wielka odpowiedzialność, musicie dzielnie kutasić nawet jeśli panie się wam nie podobają, bo bez tego się emancypują i zostają lesbami.

Nie brzmi jak parodia? Da się to napisać na serio? To dlaczego Joker ma wiele świetnych przekonujących historii napisanych na serio a HQ żadnej?


To  tylko w uniwersum DC istnieją kobiety, które mają skłonności do toksycznych związków? Jak to ma być zarzut wobec samej koncepcji, to sorry ale ja tego nie łapie. To, że kobieta jest ambitna i uzdolniona nie oznacza, że nie może się ładować w beznadziejne relacje damsko-męskie i mieć problemów z psychiką.



 
Nie każda postać w tym świecie jest jednakowo oryginalna, tak samo dobrze przemyślana i skonstruowana, jednakowo intrygująca i mająca taki sam potencjał do rozwoju. Stąd Batman i Superman ukazują się nieprzerwanie od dziesięcioleci dostarczając co roku dziesiątek tytułów a jakiś Kapitan Marchewa, Blue Devil, czy inna Giganta mogą co najwyżej liczyć na sezonowe zainteresowanie. Akurat w wątku o Spider-Manie też odzywają się głosy, że jakiś Człowiek-Żaba i Człowiek-Królik to cienkie pomysły co najwyżej na humorystyczny one-shot.

Co definiuje takiego Batmana, że tak długo przykuwa uwagę? Wielopoziomowa mroczna atmosfera. Determinacja w walce ze zbrodnią. Przenikliwy umysł. A co definiuje Harley Quinn? Niedojrzałość? To młoda kobieta z osobowością 12-latki z problemami emocjonalnymi. Damska podróbka Jokera sprowadzona do roli obiektu seksualnego do bólu schematycznie. Ma być głupiutka, uśmiechnięta i łasa na... całusa. Seksowna, o ile dla kogoś sexy jest wykorzystanie niepełnosprawnej intelektualnie.

Jej "emancypacja" też jest wyłącznie kpiną. Infantylność wpisana jest w nią do tego stopnia, że kiedy Harleen Quinzel rzeczywiście w jednej z wersji dojrzewa i staje się bardziej odpowiedzialną i świadomą osobą natychmiast pojawia się nowa Harley Quinn, Marian Drews, czyli dobrze znana słodka idiotka.



Co do seksualnej otoczki.. sorry ale to już jest grząski grunt i to bardzo. Ogromna część super herosów i heroin w skali atrakcyjności to najwyższa półka. Superman i Batman mają czteropak na brzuchu, zresztą oni nawet jako Wayne i Kent w cywilu wyglądają bliżej przystojniachów z najlepszymi genami i świetnym trybem żywieniowym, treningami niż ktokolwiek bliżej przeciętniaków,  Thor to atrakcyjny blondyn o boskim, umięśnionym ciele etc.

Każda popularniejsza żeńska postać jest  atrakcyjna. Powergirl, Supergirl, Starfire, Wonder Woman, Zatanna, Batgirl, Emma Frost, Mystique, Black Cat. Pośród tych popularniejszych w  opozycji Khamala Khan to  postać, która nie powodowałby u facetów w prawdziwym życiu szybszego bicia serca nie mówiąc już o tym, że to ledwo 16 latka. Tylko, że w  większość przypadków takie postaci są zdecydowanie mniej popularne.

Niektóre postaci mają dużo bardziej kontrowersyjny image od Harley. Dianie można zarzucić kojarzenie się z jakimś sado-maso, przez lasso prawdy, generalnie cały jej image może wyglądać skrajnie inaczej przez pryzmat przychylnych poglądów na temat kobiecej dominacji, pierwotnego twórcy postaci profesora Marstona. Nie znaczy, to, też że nagle mam zamiar tutaj dyskredytować całą postać Diany i jej co lepsze runy a także zarazem ignorować fakt, że postać trafiała do rąk wielu innych twórców, którzy ją przedefiniowali .

Co do gacka. Przecież mroczna atmosfera nie pomogła uniknąć shitowego runu Toma Kinga w DC Rebirth.

No i popularność niekoniecznie równa się z potencjałem samej postaci. Przy całej sympatii do Batmana, to on ma nie tylko świetne, albo dobre komiksy ale masę crapicszy jak każda postać z pierwszej ligi niestety.

Przy tym istnieją postaci ewidentnie nie z tej ligi popularności a które miały naprawdę udane komiksy, czasem nawet wręcz uważane za wybitne. Swamp Thing, Animal Man, Doom Patrol, Shade the Changing Man, Captain Britain. Supermany to nie są, a znaleźli się scenarzyści, którzy wydobyli z nich wiele.

Już nie wspomnę, że jednak czasem pojawia się jakaś postać, która okazuje się mieć spory potencjał na więcej własnych serii pomimo nieposiadania przedrostka Bat w pseudo, czego najlepszym przykładem jest Constantine .

Co do cytowania mnie. Ja tylko pisałem, że ten komiks nie jest do końca wiarygodny w tym co robi. To nie jest pozycja, która mnie położyła na łopatki, ale nadal to jeden z tych współczesnych komiksów, który chociaż miał jakieś ambicje a nie rzadka kupa pokroju Civil War 2.

Marian Drews to nie jest przecież postać z Prime Earth. Biały rycerz to oczywista wariacja, jakiś kompletnie inny wymiar/ świat.

Poza tym i tak nie wiem jak to ma się na niekorzyść  samej Harley. Co najwyżej to udowadnia, że istnieją kobiety niestabilne psychicznie w większej ilości- też mi odkrycie ;D


No i  kapitan marchewa jest super ;D
« Ostatnia zmiana: So, 23 Październik 2021, 01:15:47 wysłana przez Pan M »

Offline am666

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #216 dnia: So, 23 Październik 2021, 07:17:57 »
No i  kapitan marchewa jest super ;D
Jakiś crossover że Światem Dysku Terryego Pratchetta?

Offline Pan M

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #217 dnia: So, 23 Październik 2021, 11:49:48 »
Jakiś crossover że Światem Dysku Terryego Pratchetta?

Chodzi o alternatywną wersję Supka w wersji zwierzęcej




Offline bibliotekarz

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #218 dnia: So, 23 Październik 2021, 17:55:31 »
To  tylko w uniwersum DC istnieją kobiety, które mają skłonności do toksycznych związków? Jak to ma być zarzut wobec samej koncepcji, to sorry ale ja tego nie łapie. To, że kobieta jest ambitna i uzdolniona nie oznacza, że nie może się ładować w beznadziejne relacje damsko-męskie i mieć problemów z psychiką.
Na sam problem można spojrzeć oczywiście szerzej: niezwykle często tworzone są bohaterki, które są po prostu damską wersją męskiego bohatera lub jego pomocnicą. Natomiast przypadek HQ jest szczególny. To nie jest pani psychiatra, która ma za sobą nieudany związek. To męska zabawka, która kiedyś była panią psychiatrą. I czytelnicy uważają, że wszystko jest z tym ok. HQ zostaje superbohaterką poprzez zarzucenie pracy naukowej na rzecz realizacji fantazji seksualnych starego wariata. To czyni ją superbohaterką. Na czym polega jej supermoc jako superbohaterki? Na spełnianiu męskich fantazji.

Co do seksualnej otoczki.. sorry ale to już jest grząski grunt i to bardzo. Ogromna część super herosów i heroin w skali atrakcyjności to najwyższa półka. Superman i Batman mają czteropak na brzuchu, zresztą oni nawet jako Wayne i Kent w cywilu wyglądają bliżej przystojniachów z najlepszymi genami i świetnym trybem żywieniowym, treningami niż ktokolwiek bliżej przeciętniaków,  Thor to atrakcyjny blondyn o boskim, umięśnionym ciele etc.
Nie ma to tutaj żadnego znaczenia. Większość superbohaterów ma wyglądać atrakcyjnie. Natomiast z pewnością większość nie została konkretnym superbohaterem po to aby realizować w ten sposób fantazję seksualną partnera.

Niektóre postaci mają dużo bardziej kontrowersyjny image od Harley. Dianie można zarzucić kojarzenie się z jakimś sado-maso, przez lasso prawdy, generalnie cały jej image może wyglądać skrajnie inaczej przez pryzmat przychylnych poglądów na temat kobiecej dominacji, pierwotnego twórcy postaci profesora Marstona. Nie znaczy, to, też że nagle mam zamiar tutaj dyskredytować całą postać Diany i jej co lepsze runy a także zarazem ignorować fakt, że postać trafiała do rąk wielu innych twórców, którzy ją przedefiniowali .
Diana jest zaprzeczeniem Harleen. Nie widzę w niej nic szczególnie kontrowersyjnego.
Diana kojarzy ci się z sado-maso na podstawie dosyć dowolnego skojarzenia z lassem. Harleen jest realizacją seksualnej fantazji nie dla tego, że tak mi się kojarzy, tylko dlatego, że taka de facto jest jej geneza.

Przy tym istnieją postaci ewidentnie nie z tej ligi popularności a które miały naprawdę udane komiksy, czasem nawet wręcz uważane za wybitne. Swamp Thing, Animal Man, Doom Patrol, Shade the Changing Man, Captain Britain. Supermany to nie są, a znaleźli się scenarzyści, którzy wydobyli z nich wiele.
No i właśnie do tych postaci przyciąga nazwisko wybitnego scenarzysty a nie sama postać.

Marian Drews to nie jest przecież postać z Prime Earth. Biały rycerz to oczywista wariacja, jakiś kompletnie inny wymiar/ świat.
Przecież nie pisałem, że to postać z głównego uniwersum. Pisałem o czymś zupełnie innym. Niedojrzałość to cecha, która definiuje Harley. Kiedy scenarzysta nie czysto deklaratywnie, ale faktycznie pozbawi Harley tej cechy to Harley przestaje być Harley, co stawia scenarzystę przed dylematem jak z tego wybrnąć, czyli np. musi wymyślić drugą Harley.
Batman returns
his books to the library

Offline death_bird

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #219 dnia: So, 23 Październik 2021, 23:54:35 »
HQ zostaje superbohaterką poprzez zarzucenie pracy naukowej na rzecz realizacji fantazji seksualnych starego wariata. To czyni ją superbohaterką. Na czym polega jej supermoc jako superbohaterki? Na spełnianiu męskich fantazji.

 ;D
Naprawdę mniej byś się kompromitował w tym zakresie gdybyś przeprowadził choćby najbardziej podstawowy research.
HQ można uznać za członkinię społeczności SH od czasu kiedy ją Poison Ivy napoiła magicznym wywarem z ziółek:

"Harley has no real superpowers, but was injected with a special toxin antidote by Poison Ivy, which resulted in her becoming immune to various forms of chemicals, such as Ivy's pheromones and Joker Venom. The injection also gave Harley enhanced strength and durability, making her a formidable hand-to-hand combatant."

Ja bym do tego opisu dodał również (dziwne, że nie wspomniano), że ona od tego zdarzenia ma zdolności akrobatyczne na poziomie... bo ja wiem... potrójnej Simone Biles. No dobra. Niech będzie, że podwójnej.
I tym samym nawet będąc równie "sztuczną" co Deadpool nadal jest bardziej SH niż gadżeciarz Wayne.
« Ostatnia zmiana: So, 23 Październik 2021, 23:56:10 wysłana przez death_bird »
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Pan M

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #220 dnia: Nd, 24 Październik 2021, 00:30:44 »
Na sam problem można spojrzeć oczywiście szerzej: niezwykle często tworzone są bohaterki, które są po prostu damską wersją męskiego bohatera lub jego pomocnicą. Natomiast przypadek HQ jest szczególny. To nie jest pani psychiatra, która ma za sobą nieudany związek. To męska zabawka, która kiedyś była panią psychiatrą. I czytelnicy uważają, że wszystko jest z tym ok. HQ zostaje superbohaterką poprzez zarzucenie pracy naukowej na rzecz realizacji fantazji seksualnych starego wariata. To czyni ją superbohaterką. Na czym polega jej supermoc jako superbohaterki? Na spełnianiu męskich fantazji.
Nie ma to tutaj żadnego znaczenia. Większość superbohaterów ma wyglądać atrakcyjnie. Natomiast z pewnością większość nie została konkretnym superbohaterem po to aby realizować w ten sposób fantazję seksualną partnera.
Diana jest zaprzeczeniem Harleen. Nie widzę w niej nic szczególnie kontrowersyjnego.
Diana kojarzy ci się z sado-maso na podstawie dosyć dowolnego skojarzenia z lassem. Harleen jest realizacją seksualnej fantazji nie dla tego, że tak mi się kojarzy, tylko dlatego, że taka de facto jest jej geneza.
No i właśnie do tych postaci przyciąga nazwisko wybitnego scenarzysty a nie sama postać.
Przecież nie pisałem, że to postać z głównego uniwersum. Pisałem o czymś zupełnie innym. Niedojrzałość to cecha, która definiuje Harley. Kiedy scenarzysta nie czysto deklaratywnie, ale faktycznie pozbawi Harley tej cechy to Harley przestaje być Harley, co stawia scenarzystę przed dylematem jak z tego wybrnąć, czyli np. musi wymyślić drugą Harley.

Jednak Diana ma  dużo więcej kontrowersji wpisanych u podstaw, korzeni, u swego twórcy. Diana nie  kojarzy mi się z sado maso przez lasso, tylko przez to, że tak była autentycznie z nim tożsama w głowie pierwotnego twórcy postaci.

"Od 1915 r. żonaty z Elizabeth Holloway Marston. Wraz z nią i Olive Byrne  żył w związku poliamorycznym i z obiema kobietami miał po dwoje dzieci. Jego żona Elizabeth nazwała swoją córkę Olive po Olive Byrne i adoptowała dzieci Olive. Bransolety Wonder Woman, często pojawiający się w komiksach motyw skucia lub związania oraz skupienie na kategoriach dominacji i podległości były podstawą sugestii, że Marston wraz z obiema partnerkami był zaangażowany w praktyki BDSM. Wraz z żoną utracili również posady na University of Harvard, gdy na jaw wyszedł ich romans z Olive Byrne."

https://www.thesun.co.uk/news/15674332/wonder-woman-william-moulton-marston-bondage/

Jeżeli Harley zostaje kimś szczególnym w świecie DC z powodu Jokera to co powiedzieć o Dianie, która była realizacją seksualnej fantazji samego twórcy? Największa żeńska ikona DC Comics i chyba najpopularniejsza super bohaterka świata nie powstała wyłącznie z powodu wzniosłych ideałów i co teraz?

Naprawdę uważam, że jakiekolwiek pewne wznoszenie jednej postaci kobiecej nad drugą w kwestiach takich jak seksualność to jest grząski grunt. Zaznaczam, że Diane bardzo lubię i patrzę na nią inaczej niż przez pryzmat wyłącznie seksualności faceta, który stworzył ją w latach 40, uważam, że nadano jej sporo innych znaczeń przez dekady od momentu jej powstania, ale jednak historii nie da się zakłamać.

Wracając do Harley, ją tak definiuje bycie "super" przez pryzmat Jokera, że.... nie już z nim związana od lat.

Związek les z Ivy jako złe ideolo uważam w tym przypadku za czepialstwo. Ja to w pełni u tej postaci kupuje. Była z totalnym wariatem, tak naiwna, sama się w to wpakował i owszem w świecie DC jest kupa dobrych facetów, ale czy nie może po prostu nie mieć już ochoty na chłopa? No może i pewnie ma podświadomy uraz do płci przeciwnej. Logiczne, spójne i zazębiające się z historia postaci. Absolutnie nie jest to dla mnie wymuszanie politycznej poprawności, a nawet jeżeli taka była intencja, to chociaż to pasuje do historii postaci.

Super bohaterką czyni ją to, że miała na tyle sił by wyjść z toksycznego związku i zrozumiała swoje błędy i przy okazji zło jakie wyrządzała partnerując Jokerowi. Poza tym wiem, że to czepialstwo słownikowe ale przy Jokerze to na pewno bohaterką ona nie była  ;D

To ciągle wracanie do Jokera... ziew. Czyli co rozumiem, że Nightwing, Miles Morales to też są tylko postaci przystawki bo tak zaczynały? Kij z tym, że to już od lat  charaktery, które potrafią stać na własnych nogach i nawet jeżeli dalej współpracują z wiadomymi postaciami to już nie na zasadach mistrz-uczeń?

Na pewno Harley też jest przy okazji realizacja seksualna fantazji, ale tez jest przy tym  postacią o swoim progresie i zmianie statusu quo, co jest naprawdę problematyczne w światach superhero. Choćby za to ma ogromnego plusa. W pełni tutaj się zgadzam z death bird. Niejeden pierwszoligowy heros kręci się tak naprawdę w kółko i mimo ogromnej sympatii do Batmana, to ładnie podsumował jak wygląda historia Wayne'a  ;D

Wracając jeszcze do fantazji seksualnych w postaci Harley  to generalnie nadal uważam to za czepialstwo, bo większość  super bohaterów i super bohaterek to właściwie jest uosobienie różnorodnych fantazji. Na pewno w kwestii sprawiedliwości, siły, atrakcyjności, bogactwa, intelektu. To takie powierzchowne skojarzenia, a jak kopać więcej to na pewno znajdzie się dużo więcej znaczeń.

Jeszcze co seksualnego charakteru Harley to taki bonus na koniec

















 


Takich kadrów w komiksach DC i Marvela są pewnie  tysiące. Ogromna część postaci kobiecych to też w komiksowym światku mokre sny seksualne, niezależnie od ich ogólnego zarysu charakteru. Przy takiej Witchblade, której kostium jest tak pomyślany, że jak dobrze pomyśleć to ona biega praktycznie prawie naga, to Harley jest purytanką.


To o czym piszesz nie dotyczy Harley a całego gatunku i nie uważam też, że jest w tym cos oburzającego dopóki postaci mają jednak własny charakterek, który daje im inne cechy poza byciem zabójczo seksownymi.

Poza tym co z tego, że części takich postaci nie powstało tylko po ty realizować seksualne fantazje innych bohaterów, skoro jednym z czynników ich wyglądu byli faceci i to ci, którzy komiksy czytają ;D
« Ostatnia zmiana: Nd, 24 Październik 2021, 01:10:35 wysłana przez Pan M »

Online radioblackmetal

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #221 dnia: Nd, 24 Październik 2021, 00:45:12 »
Ostatni rysunek z Spider Woman, autorstwa Milo Manary  swojego czasu wzbudził duże "oburzenie". ::)
Tolerancja nie oznacza akceptacji.


The darkness will swallow everything

Offline bibliotekarz

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #222 dnia: Nd, 24 Październik 2021, 10:48:59 »
Jeżeli Harley zostaje kimś szczególnym w świecie DC z powodu Jokera to co powiedzieć o Dianie, która była realizacją seksualnej fantazji samego twórcy? Największa żeńska ikona DC Comics i chyba najpopularniejsza super bohaterka świata nie powstała wyłącznie z powodu wzniosłych ideałów i co teraz?
A powstała z powodu ideałów nieszczytnych? Marston inspirował się tworząc Wonder Woman postaciami żony i kochanki. Nic w tym upodlającego. Jej mit założycielski jest jak najbardziej pozytywny. By się doszukać czegoś innego trzeba na własną rękę grzebać w materiałach historycznych. Tymczasem geneza HQ jako uprzedmiotowionej kobiety jest wyłożona kawa na ławę w komiksach.

Wracając do Harley, ją tak definiuje bycie "super" przez pryzmat Jokera, że.... nie już z nim związana od lat.
To znów bez znaczenia. Nie istnieje Harley nie stworzona przez Jokera. Po rozstaniu z Jokerem nie stała się z powrotem Harleen, ale dalej pozostała Harley. Do końca życia skazała się na pozostanie fantazją byłego faceta.
Scenarzyści też nie potrafią wyjść poza tę idee fix i wciąż wracają do związku z Jokerem. Albo co chwila HQ na powrót spika się z Jokerem albo opowiadana jest od nowa historia ich pierwszego związku.

To ciągle wracanie do Jokera... ziew. Czyli co rozumiem, że Nightwing, Miles Morales to też są tylko postaci przystawki bo tak zaczynały? Kij z tym, że to już od lat  charaktery, które potrafią stać na własnych nogach i nawet jeżeli dalej współpracują z wiadomymi postaciami to już nie na zasadach mistrz-uczeń?
Jeśli masz fantazję na temat lalek Barbie i jakaś kobieta rzuci karierę by przez resztę życia chodzić przebrana za Barbie i przynosić ci piwo to jest to według ciebie relacja mistrz-uczeń?

Takich kadrów w komiksach DC i Marvela są pewnie  tysiące. Ogromna część postaci kobiecych to też w komiksowym światku mokre sny seksualne, niezależnie od ich ogólnego zarysu charakteru. Przy takiej Witchblade, której kostium jest tak pomyślany, że jak dobrze pomyśleć to ona biega praktycznie prawie naga, to Harley jest purytanką.
Tylko że już ci na to odpowiadałem i jest to odwracanie uwagi od sedna. Superbohaterowie przeważnie mają być przedstawiani seksownie. Zarazem ich geneza i charakterystyka przeważnie nie sprowadza się do realizacji fantazji seksualnej.

Cechy superbohaterów to cechy dystynktywne i drugorzędne. Cechy dystynktywne definiują konkretną postać. Jeśli Bruce przebierze się za motyla to nie będzie Batmanem. To cecha dystynktywna. Jeśli Bruce nie zapanuje nad swoimi lękami i nie przekuje ich w broń tylko pozostanie do końca życia zalęknionym chłopcem to nie będzie Batmanem. To cecha dystynktywna.
Zarazem Bruce nosi obcisły kostium by podkreślić swoją męskość. Zakładał też mniej obcisłe, zakładał zbroje, itp. i nie przestawał być z tego powodu Batmanem. Jeśli ktoś rzuci hasło "superbohater w obcisłym stroju" to nie skojarzysz tego od razu z Batmanem. To cecha drugorzędna.
Batman returns
his books to the library

Offline death_bird

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #223 dnia: Nd, 24 Październik 2021, 12:29:44 »
Albo co chwila HQ na powrót spika się z Jokerem

Mógłbyś z łaski swojej przestać łgać?
Nie znasz materiału źródłowego i w efekcie pieprzysz głodne kawałki.

Uwaga - spoilery:

Jest taka historia w której stalker Harley przedzierzga się w Jokera.
Trwająca miesiącami pełna transformacja.
Liczy na to, że dzięki temu będzie mógł się do niej zbliżyć bo przecież "jest Jokerem" a wszyscy wiedzą, że Harley bez Jokera ani rusz.
I HQ, która sama wcześniej namówiła tego konkretnego osobnika na leczenie w ośrodku zamkniętym, po wyjaśnieniu mu krótko i węzłowato co niejaki J. jej zrobił i jak ona musi z tym żyć po dziś dzień najzwyczajniej pakuje impostorowi kulę w łeb. Właśnie za to, że przylazł do niej w postaci prześladującego ją "diabła".
To jest jej obecne "uwiązanie" do Jokera.
Także tu nie chodzi o to czy Joker powraca jak ten zły szeląg tylko o to jaki jest jej obecny stosunek do niego.

"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Pan M

Odp: DC Black Label
« Odpowiedź #224 dnia: Nd, 24 Październik 2021, 13:41:59 »
A powstała z powodu ideałów nieszczytnych? Marston inspirował się tworząc Wonder Woman postaciami żony i kochanki. Nic w tym upodlającego. Jej mit założycielski jest jak najbardziej pozytywny. By się doszukać czegoś innego trzeba na własną rękę grzebać w materiałach historycznych. Tymczasem geneza HQ jako uprzedmiotowionej kobiety jest wyłożona kawa na ławę w komiksach.
To znów bez znaczenia. Nie istnieje Harley nie stworzona przez Jokera. Po rozstaniu z Jokerem nie stała się z powrotem Harleen, ale dalej pozostała Harley. Do końca życia skazała się na pozostanie fantazją byłego faceta.
Scenarzyści też nie potrafią wyjść poza tę idee fix i wciąż wracają do związku z Jokerem. Albo co chwila HQ na powrót spika się z Jokerem albo opowiadana jest od nowa historia ich pierwszego związku.
Jeśli masz fantazję na temat lalek Barbie i jakaś kobieta rzuci karierę by przez resztę życia chodzić przebrana za Barbie i przynosić ci piwo to jest to według ciebie relacja mistrz-uczeń?
Tylko że już ci na to odpowiadałem i jest to odwracanie uwagi od sedna. Superbohaterowie przeważnie mają być przedstawiani seksownie. Zarazem ich geneza i charakterystyka przeważnie nie sprowadza się do realizacji fantazji seksualnej.

Cechy superbohaterów to cechy dystynktywne i drugorzędne. Cechy dystynktywne definiują konkretną postać. Jeśli Bruce przebierze się za motyla to nie będzie Batmanem. To cecha dystynktywna. Jeśli Bruce nie zapanuje nad swoimi lękami i nie przekuje ich w broń tylko pozostanie do końca życia zalęknionym chłopcem to nie będzie Batmanem. To cecha dystynktywna.
Zarazem Bruce nosi obcisły kostium by podkreślić swoją męskość. Zakładał też mniej obcisłe, zakładał zbroje, itp. i nie przestawał być z tego powodu Batmanem. Jeśli ktoś rzuci hasło "superbohater w obcisłym stroju" to nie skojarzysz tego od razu z Batmanem. To cecha drugorzędna.

Tak, babka w przyciasnym gorsecie z biczem... to znaczy lassem, którym lubi wiązać innych. Napisał to koleś co lubił bdsm. Serio się łudzisz, że to nie miało podwójnego dna w postaci seksualnej dominy?  ;D

Tak Batman to szlachetna i wielka postać a Harley to głuptasek a w rzeczywistości to oni wszyscy to ludzie o rozbuchanej i zboczonej seksualności bo kto biega w rajtuzach, dziwnych strojach publicznie  ;D