Po 1 tomie DD Zdarskiego już rozumiem, czemu ludzie go cenią. Niby mniej jest samego bicia po mordach a więcej filozofowania o tym jak pomagać ludziom i czym jest bohaterstwo. Ale to działa, bo mi czyta się to dobrze i zachęca do dalszego ciągu. I teraz się cieszę, że 2 tom jest już w maju. Zabawne było to, jak Matt leżał w łóżku i w myślach mówił sobie, że chyba nie pomaga tej mężatce seksem.

No a scena na biurku potwierdza tezę, że Daredevil to największy ruchacz w świecie Marvela.

Nie podobały mi się tylko rysunki Sharmy, bo to jakieś koślawe bazgroły. Z Kingpina zrobił karykaturę. Wyglądał jak chiński zawodnik sumo. Dobrze, że miał mało zeszytów. Checchetto najlepszy. Cena słaba. Prawie 90 zł za 3 trejdy po 5 zeszytów to już trochę dużo.