Akurat przeczytałem Wizje Spiral City. Mocno to średnie (a momentami słabe). Może lepiej to wchodzi, jak się jest bliżej lektury głównej serii, bo części postaci nawet już nie kojarzyłem. No ale jak ktoś umie, to zrobi fajny zeszyt nawet o postaci, której nikt nie zna.
Jakoś bardziej przypadł mi do gustu komiks ze scenariuszem Scotta Snydera o Bezkonnym Jeźdźcu i ten ze scenariuszem bodaj Lemire'a o pułkowniku Weirdzie (choć jakbym już czytał coś w ten deseń). Wracając jednak do "bodaj" - scenariusz jest bodaj Lemire'a, bo w zasadzie nie wiem, czyj jest. Tak zgaduję, bo mi pasuje do jego stylu i do Weirda. A zgaduję, bo jakaś mądra głowa wpadła na pomysł, że po co komu nazwiska twórców przed poszczególnymi komiksami. Wystarczy przecież na okładce wypisać nazwiska, potem w stopce i git. Pal licho, że jest tam przy tych nazwiskach: I INNI, więc w zasadzie nie wiadomo, czy w ogóle w całej pozycji są gdzieś wymienieni wszyscy twórcy. Bo są jeszcze wymienieni w dodatkach, przynajmniej rysownicy (i może paru scenarzystów). To chociaż można sobie w tych dodatkach zobaczyć, kto rysował konkretne historie. Jeszcze żeby nie było miejsca. Tymczasem każdą historię poprzedza okładka, a po jej drugiej stronie jest biała kartka (no, powiedzmy, że biała). Coś by tam można dać, nie wiem, może nazwiska twórców? Nie no, wpaść na taki koncept, to nie jest takie hop-siup. Pewnie amerykańce tak zrobiły, to po co zmieniać. Wizja artystyczna w końcu. Eh, amatorka.
Są jeszcze opisy postaci i miejsc ze świata Czarnego Młota. Font jednak taki mały, jakby większy kosztował więcej w druku, więc pewnie i tak bym nie czytał, nawet jakby mi się chciało.
Plus na końcu, jak wspominałem, są dodatki, zwykle plansza w ołówku i zatuszowana albo gotowa.
Jak dla mnie raczej pozycja dla komplecistów.