Jestem po lekturze Punishera, Jessici Jones oraz Daredevila. Polecam zdanie przedmówcy, w tomie z DD tylko pierwsza historia daje radę, pozostałe to mega zapychacze. Przedstawiają Murdocka w trochę innym świetle, bardziej zabawnym, z tego co słyszałem po opiniach bliżej mu do DD pisanego przez Waida niż Bendisa lub Brubackera. W ogóle ta historia chyba ukazała się w tym samym czasie do run Waida.
Punisher - pierwsza historia spoko, pozostałe były już w MAXach. Kałamarnica śmieszyła równie mocno co przy pierwszym czytaniu.
Jessica Jones - może są to fajne zeszyty - świetnie narysowane z interesującymi dialogami, ale lektura jest bardzo męcząca - co zeszyt to skaczemy o 10 numerów do przodu. Właściwie to nic nam się nie wyjaśnia. Nie będzie spojlerem, jeśli napisze, że to tom o związki Jessici z Cage'm. Ale po tych zeszytach nie dowiesz się niczego nowego. Jeszcze pojawiają się Avengers.