Czytałem każdą "epokę", przynajmniej jeśli chodzi o komiksy Marvela i rozwinę się ponad samo głosowanie.
1940/50/60 - fajnie poznać genezę bohatera, postaci mu towarzyszących oraz wrogów, ale w większości są to banalne, przewidywalne i dość eksperymentalne twory. Taka trochę nauka na żywym organiźmie, w końcu w wyniku CCA twórcy przerzucili się z horrorów na superhero i musieli przestrzegać zasad związanych z tym kodeksem.
Dzisiaj historie te są ciekawostką. Są trudno przyswajalne, zwyczajnie nudzą.
Tutaj ewidentnie brakuje mi odpowiedzi odpowiadającej brązowej erze komiksu, zatem lat 1970-1985 (mniej więcej). Rozwój takich serii jak X-men to ważna cegiełka, z którą warto się zapoznać i jest jak najbardziej przyswajalna. Ogólnie chylę czoła przed Claremontem za to jak długo pracował nad serią i ile jej dał.
Nie zamknąłbym lat 80 jedną klamrą, a już na pewno nie połączył z latami 90. Końcówkę lat 80 ok, można połączyć z 90. Argumentuje to tym, że tutaj doszło do upadku CCA przez co twórcy zaczynali "przekraczać granice" i komiksy nabrały nowego życia. To czas gdy rozwinięto ideę Crossoverów, która mi akurat bardzo się podoba. Dziś już nieco za bardzo eksploatowana...
Współczesność - tu bym liczył tylko pierwszą dekadę XXI wieku. Bardzo udany czas, gdzie również doświadczyliśmy kilku restartów lub opowiedzenia czyjejś genezy na nowo. To dobry moment by poznać jakiegoś bohatera bez konieczności zaglądania do lat 60.
Obecne czasy - ah trudno tutaj polemizować z tym, czy lepsze fabuły pisali DeFalco, Michelinie, DeMatteis, czy Slott i dużo wcześniej Straczyński. Nie wspominając już o Stanie Lee i Stevie Ditko. Na pewno jest to inna generacja, te komiksy wyglądają inaczej, czasem sprawiaja wrażenie pisanych na siłę. Cały rynek jest przesycony komiksami superhero z różnych wydawnictw i masą serii, które ukazują się w tym samym czasie i jeszcze oprócz tego ludzkość odchodzi od prasy, książek i co za tym idzie również komiksów. Ich dostępność też jest inna - kiedyś dawno temu komiksy były wszędzie i nie kosztowały dużo, były też znacznie gorzej wydawane. Teraz komiks nabrał nieco prestiżu, ale przez masy dalej jest traktowany jako historyjka obrazkowa na 3 kadry publikowana w Polityce czy innym tygodniku.