Rozumiem, że konkursu na komiks w Angouleme też nie możesz traktować poważnie, skoro tam francuskie wydanie "Końca lipca" było nominowane do nagrody? Wiadomo, co tam ci Francuzi mogą wiedzieć o komiksach?
Wiedziałem, że ktoś odpowie tym Angoulême. Nie mam pojęcia, jakie są tam kryteria doboru tytułów (zapewne oprócz tego, że komiks powinien być wydany na rynku frankofońskim, czyli po francusku, ewentualnie niemy). Natomiast to była tylko nominacja (może dorzucił to ktoś mający dziwny gust) i tamten konkurs mało mnie obchodzi w kwestii polskich komiksów.
Po drugie umówmy się, to są jakieś dziwne teorie (a już nie pierwszy raz widzę na tym forum formułowane tego typu obawy), że jakiś hipotetyczny czytelnik chce zobaczyć co tam w polskim komiksie piszczy, robi więc risercz i sprawdza któż to tam ostatnio wygrał nagrodę w Łodzi. Po czym kupuje np. "Koniec lipca" i myśli "o rety, a co to ma być? To Polacy nie robią komiksów o Kaczorze Donaldzie, tylko o jakichś zwykłych ludziach mieszkających na wsi? Hatfu! Nigdy więcej polskiego komiksu!" To ja stawiam tu moją kontrteorię, że jeszcze więcej ludzi się przekonało do polskiego komiksu po przeczytaniu "Końca lipca", bo nie spodziewali się tego typu historii i wrażliwości odnaleźć właśnie w komiksie.
O komiksie, który zostaje najlepszym komiksem na MFKiG, pojawia się sporo artykułów i to może skłonić niemało osób do sięgnięcia po ten tytuł. Więc nikt nie musi robić researchu, tylko zwyczajnie dowiaduje się z sieci, że taki, a taki komiks jest najlepszy w Polsce. I potem ktoś
pisze:
Chciałem zobaczyć jak wygląda najlepszy polski komiks i niestety jestem załamany. Jeżeli to mają być najlepsze rysunki, a pozostałe polskie komiksy mają gorsze rysunki od tego tu komiksu to mogę tylko powiedzieć że polski komiks się stacza.
Oczywiście masz jak najbardziej prawo nie traktować tego konkursu poważnie. Ostatecznie to jest tylko zabawa, wypadkowa gustów kilku osób i każdy może się z tymi wyborami zgadzać lub nie. Dla nominowanych twórców to jest miłe poklepanie po plecach, ale życia to nikomu nie zmienia.
Nie, wygrana może w jakimś stopniu napędzić sprzedaż, a nawet pomóc w wydaniu komiksu za granicą.
Jako twórcy powinno Ci zależeć, żeby promowane były najlepsze polskie komiksy. Żeby ludzie je kupowali i doceniali. A jak w jednym z najważniejszych konkursów w Polsce wygrywa komiks, w którym nawet parę dymków jest nieczytelnie (czy wręcz źle) poukładanych, to to jest grube nieporozumienie (pomijam milczeniem inne słabości, które można uznać za subiektywne).
Z każdymi nominacjami jest tak, że dane dzieło musi się zgłosić do preselekcji. Jak się nie zgłasza, to nikt nie bierze go pod uwagę. Tak jest do Fryderyków (nagród muzycznych), Paszportów Polityki i wielu innych. To jest przewaga ukazania się dzieła w wydawnictwie, że ono dba o takie rzeczy. W selpublishingu trzeba samemu o tym myśleć.
Nie, nie z każdymi tak jest. Jeśli tak jest na MFKiG, to musi to być chyba wiedza tajemna, bo jakoś na stronie nie widzę, żeby ktoś prosił o zgłaszanie propozycji na najlepszy album. Jest natomiast
info:
Pod głosowanie jury (a do 2014 roku – także festiwalowej publiczności) poddawane są albumy komiksowe nominowane przez organizatorów MFKiG, wydane między ostatnim a bieżącym festiwalem.
Poza tym "Niezwyciężony"
był w 10 nominowanych komiksach. Ale może już nakład był wyczerpany i biedulki z jury nie zdążyły przeczytać.