Ja rozumiem, o co chodzi Megatronowi (źle natomiast zrozumiałem wpis, gdzie napisał, że można zostawić albumy; można BY zostawić, to pewna różnica).
Napisał coś o równym starcie. No to każdy ma równy start. Stajesz w kolejce i dostajesz wrys. Nie możesz (jesteś chory, zmęczony, leniwy, wygodny, zarobiony, cokolwiek), to załatwiasz to inaczej (płacisz komuś za zdobycie wrysu albo numerka). Tak, studentowi, Ukraińcowi, bezrobotnemu, Rutkowskiemu - w zależności od pomysłowości i możliwości budżetowych. Więc obecnie jest już rozwiązanie, że można poświęcić pieniądze, aby zdobyć wrys (i ewentualnie spotkać się z twórcą). Więc szukanie dodatkowych rozwiązań traktuję raczej jako usprawiedliwienie dla własnego braku determinacji.
Nie liczyłbym na droższe bilety z wrysami z kilku powodów (tradycja, problemy techniczne - dodatkowy rodzaj biletów; problemy organizacyjne, problemy prawne czy podatkowe - wynagrodzenie dla artysty).
Poza tym dochodzą inne problemy - ktoś może powiedzieć, że nie ma już równych szans (bo - przynajmniej za część wrysów - trzeba zapłacić, a nie każdego stać). Ktoś powie, że bilety z wrysami się wyprzedały na pniu, a on nie mógł tego dnia, bo w pracy był. Zawsze coś będzie nie tak.