Nie spodziewałem się, że przywiozę ok 80 wrysów, ale duża w tym zasługa mojej żony. Ale mimo wszystko ważniejsze jest to co działo się w kolejkach i przy stolikach, a było o czym rozmawiać całą drogę na Śląsk:
- Jacek Skrzydlewski przeprosił na chwilę moją żonę, bo na stoisku Ongrysa pojawił się Tadeusz Baranowski. Pan Jacek poszedł po autograf, bo jeszcze nie miał. Mówił, że zawsze wolał wypić z kolegami piwo niż prosić o podpis

Niestety sporo tych kolegów już odeszło....

- Rafał Szłapa podpisywał się pod Batmanem, kiedy ktoś go rozproszył i napisał dwa razy A

Jak się zorientował to poszedł za ciosem i podpisał się RAAFAAŁ!

- Zasłyszane u Mazura i Sienickiego
"Słyszałeś, że Prosiak nie przyjedzie?"
"No, świnia z niego"
- Radość rodziny Ronków, kiedy ich syn jest pochłonięty kolejnym wrysem

- Widok z bliska księgi wrysów Adama Radonia (zostały puste już tylko ostatnie strony)
- Kierpic dający mi numerek nr 23 do Grzegorza Rosińskiego <3
- Ta chwila, kiedy słyszysz przed sobą:
"Grzesiu, może już tylko autografy, zobacz ile ludzi jeszcze czeka..."
"Dobra, dobra"

A na koniec przykładowy wrys, który dostaje się, kiedy wysyłasz po niego żonę

