Krzyżnięci t. 1: Początek - spodziewałem się totalnego odjazdu, szczególnie znając wcześniejsze dokonania Ennisa, a w sumie dostałem niezłe historie, gdzie pojebane akcje są głównie tłem dla całkiem przemyślanych fabuł. Pierwszy tom składa się z trzech niezależnych historii dziejących się w tym samym świecie/realiach i myślę, że warto ocenić każdą z osobna:
vol. 1 - 10 zeszytów napisanych przez Ennisa i zilustrowanych bardzo fajnie przez Jarrena Burrowsa ("Neonomicon", "Providence"), stanowi w sumie takie wprowadzenie do świata. Komiks drogi, takie The Walking Dead na sterydach z lekko "mądrzejszymi" zombie. Na tle całego tomu najsłabsza i najlżejsza historia (niby jest jedna decyzja, która w założeniu miała szokować, ale wg mnie jest tak "z dupy", że staje się zupełnie niewiarygodna).
7/10.
vol. 2 - 7 zeszytów od Davida Laphama, gdzie zaczyna się akcja bez trzymanki. Ta historia ma chyba najbardziej pojebane akcje, a jednocześnie cała historia jest spójna i z satysfakcjonującym zakończeniem. Fajnie koresponduje z 5 sezonem Fargo, gdzie występuje podobna rodzinka - z wierzchu pobożna i idealna, a z środka wychodzi sama zgnilizna.
8/10.
vol. 3 - kolejne 7 zeszytów Laphama, tym razem zilustrowanych przez niedawnego gościa Białogard Comic Con, Raulo Cacaresa. Wg mnie najlepiej zilustrowana (choć kolory odbierają trochę szczegółowym rysunkom) i najlepiej napisana opowieść, dość w sumie kameralna. Jednocześnie tak dużo się podczas niej dzieje, że samo zakończenie takie zwykłe (jak na ten świat) i dość szybkie lekko rozczarowuje, liczyłem na koniec na największy wstrząs.
8+/10.
Całościowo jest więc bardzo dobrze, czyta się ten tom bardzo płynnie i z dużym zainteresowaniem co tam jeszcze autorzy nie wymyślą. A teraz przede mną tom 2, gdzie już na początku czeka wisienka w postaci zeszytów do Alana Moore'a. No i nabrałem ochoty żeby przeczytać 2 i 3 tom
Zbłąkanych kul Laphama.