Tylko, że ten film nie zrobiłby takiego wyniku na samym pyskatym najemniku. Wiadomo, że Logan dał mu kopa zarobkowego. Deadpool sam w sobie to pokazał przy 1 i 2, że wyciągnie koło 800 mln co było bardzo dobrym wynikiem jak na postać, której komiksowi laicy nie kojarzyli wcześniej.
W ogóle to ten film też stał się pierwszym obrazem z X-menami, który przekroczył miliard w box office.
Przez chwilę w box office jest znowu jak za starych lat. Filmy w tym roku wykręcają fajne wyniki- Dune part 2, Despicable Me 4, Inside Out 2- animacje wykręcają ładne wyniki, znowu mamy film komiksowy, na którego ludzie walą drzwiami i oknami i film na podstawie gier wideo, który jest totalnym niewypałem finansowym czyli Borderlands.
BTW Dla mnie ten film zdecydowanie skradł Wolverine. Reynolds robi ze swoją postacią co może od jedynki, ale ten nigdy nie należał do moich ulubieńców w komiksach. W sumie w 3 to już momentami wiele żartów z ust Reynoldsa jest przeciąganych, powtarza parę schematów humorystycznych, postać momentami już robi się wyjątkowo infantylna i wiem, że takie jest jej założenie, jednak często robi z siebie zwyczajnego debila przy Loganie.
Jackman tymczasem pokazuje, że dla Logana jest tym czym RDJ dla Starka. Nawet pomimo rozjeżdżania się z oryginałem w paru warstwach- słynny wzrost- to Jackman po prostu jest Rosomakiem. Widać tutaj podobnie włożone serce w postać co w Loganie z 2017, ba to przecież mocno podobny wariant postaci do tamtego Logana. Kurde niby jest delikatny zgrzyt, że tamten obraz to miało być ostateczne pożegnanie tamtej postaci, ale nie mogę powiedzieć, że nie jest dobrze znowu widzieć Australijczyka w tej roli.
Fajnie, że wreszcie
uwzględnili TVA w tym mulitwersalnym kotle, bo naprawdę oddzielanie świata seriali od filmów w przypadku tak ważnego motywu nie robi dobrego wrażenia
Film to w sumie straszna scenariuszowa głupota, ale nie w takim sensie co największe niewypały kina komiksowego jak Suicide Squad z 2016. Mimo pretekstowego scenariusza lepionego na ślinie i gumie do żucia to ogląda się naprawdę fajnie, a też przecież pasuje to do konwencji totalnie często absurdalnych i głupiutkich scenariuszy komiksowych z przygodami Wade'a Wilsona.
Patrząc na to na czym robi obecnie największą kasę Marvel Studios to zwyczajnie nie wierzę, że Disney i Marvel Studios nie mają już klepniętego planu na Secret Wars z trzema pajęczkami, Deadpoolem i Wolverinem.
Generalnie Marvel Studios ma strasznego farta. Bo wiemy jakie srogie artystyczne wtopy potrafią wysmażyć tam od dłuższego czasu- Love and Thunder, Secret Invasion-i pewnie raczyliby nas czymś takim bez końca w erze post Endgame gdyby nie to, że przy filmowym Marvelu przewinęło się też trochę ludzi z sercem do tego wszystkiego.
Wcześniej to było pożegnanie Guuna ze Strażnikami, a teraz to powrót Jackmana do jego najbardziej ikonicznej roli.
Dlatego generalnie nie zgadzam się z tym memem" mcu is dead, mcu is back" To nie ludzie, którzy zarządzaja mcu odpowiadają w znacznej mierze za te lepsze obrazy post endgame. Gunn to człowiek, który jest marką sama w sobie a nie przerozczystym reżyserem od Marvela- chociaż czy Gunn jako marka bez Marvela działa aż tak fajnie zweryfikuje porządnie jego praca w filmowym DC. Reynolds i Jackman przez lata to nawet nie była część MCU.
Ostatni Spider-man- chociaż ten film podoba mi się zdecydowanie mniej niż D&W- też odnosi się do rzeczy, które nawet nie są Kevina Faige.