Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 287777 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Sernik

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1920 dnia: Pn, 15 Styczeń 2024, 17:48:01 »
Czytałem Waszą dyskusję na temat włączenia netflixowych seriali z Defenders do MCU, i chciałbym trochę usystematyzować informacje w temacie. W pewnym momencie Feige ogłosił, że wszystkie seriale Marvela sprzed ery produkcji Disney+ są niekanoniczne. Powodem tego był fakt, że od zawsze były tworzone za plecami architektów filmowego uniwersum, z decyzji jednego z szefów, z którym Feige'mu było niepodrodze. We wszystkich tych serialach od początku było widać że ich realne powiązanie z MCU jest żadne, poza Agent's of Shield w którym udało się nawet sprowadzić kilku filmowych aktorów. Potem zaproszono Charliego Coxa i Vincenta D'Onofrio do MCU, ale że byliśmy już zaznajomieni z koncepcją wariantów o tych samych twarzach, a Born Again było zapowiedziane jako reboot, nikt nie traktował tego jako coś znaczącego. Wcześniej już oficjalnie ogłoszono Agentów Tarczy niekanonicznymi, gdy czas trwania snapu Thanosa wynosił w ich uniwersum 2 lata, a nie 5.

I teraz spadła jak grom z nieba informacja, że seriale Netflixa trafiają do kanonu i zostały już umiejscowione chronologicznie z innymi produkcjami MCU na D+. Ale tylko one. AoS, Inhumans, Runaways, Hellstorm, dalej nie są częścią MCU i raczej nie ma powodu by kiedykolwiek były.

Cykl seriali Netflixa był następujący - zadebiutowały promowane jako produkcje MCU, później zostały uznane za inne uniwersum, by finalnie jednak zostać częścią MCU. I ciekawi mnie motywacja tej decyzji. Bo o ile Daredevil Netflixa osiągnął status kultowego, tak tego samego nie można powiedzieć o innych serialach, które były lepsze i gorsze. Zwłaszcza wyjątkową wtopą był Iron Fist.

Offline Piterrini

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1921 dnia: Wt, 16 Styczeń 2024, 19:37:40 »
(...) chciałbym trochę usystematyzować informacje w temacie. W pewnym momencie Feige ogłosił, że wszystkie seriale Marvela sprzed ery produkcji Disney+ są niekanoniczne.
Widzisz, wtedy tego nie śledziłem, ale domyślić się można było, że znikąd się nie wzięło to przeświadczenie o niekanoniczności seriali "MCU" sprzed D+.
Tylko dlaczego zaczynasz od tego co Feige "w pewnym momencie" ogłosił, a nie od oficjalnych informacji jakie były podawane przed i w trakcie emisji ww. seriali, czyli tego że są/były one częścią MCU?
Wskazujesz też, że zostało to zmienione przez Feige'a i argumentujesz, że była to decyzja odpowiednia (ze względu na np. znikome powiązania).
Wiem że Faige "rządzi" MCU, ale czy faktycznie w fandomie jest on traktowany jak Bóg - jego słowo jest święte?
Też inne osoby wskazały na poprzednich stronach, że z serialami MCU spoza D+ Feige miał niewiele wspólnego, na jakiej zasadzie jego słowo jest więc więcej "warte" niż słowo faktycznych twórców tych produkcji, którzy wprost określali je jako należące do MCU (zanim Feige to "zmienił")?

W jednej odpowiedzi piszę, że kanon jest nieistotny, a jednak ciągnę temat, więc może to wyglądać jakby jednak mnie ta cała "kanoniczność" obchodziła - nie tyle temat kanonu mnie frapuje (co już pisałem - w sytuacji jak MCU najlepiej jak każdy sam określi co uznaje za kanoniczne) co podejście fanów do niekonsystencji na poziomie tym niby najwyższym, czyli ze strony twórców...
Fajnie że wyjaśniacie dlaczego teraz takie poruszenie z "dołączeniem" tych Netflixowych produkcji, ale reakcja wciąż jest mi obca, może po prostu nie potrafię zdyskredytować tego co było mówione kiedy te produkcje powstawały, logiczne że były to hasła marketingowe - "część MCU, musisz oglądać", ale skoro zostało to tak stworzone, to nie ma znaczenia co Feige mówi...
No ale też przywoływałem kwestię "kanonu" w komiksach i tych alternatywnych wydarzeń - to że np. w 1000+ odcinkowym runie Amazing Spider-Mana masa rzeczy została zretconowana albo "wymazana" przez jakieś pokrętne wyjaśnienia nie znaczy, że te rzeczy się nie wydarzyły, wydarzyły się, tylko np. bohaterowie o nich nie pamiętają.
Nie wiem, ja sobie mogę tłumaczyć, że np. AoS dzieje się na innej ziemi niż np. Avengers itp., ale ta "inna ziemia" wciąż jest w MCU, przynajmniej w moich oczach ;)

(...) zadebiutowały promowane jako produkcje MCU, później zostały uznane za inne uniwersum, by finalnie jednak zostać częścią MCU. I ciekawi mnie motywacja tej decyzji. Bo o ile Daredevil Netflixa osiągnął status kultowego, tak tego samego nie można powiedzieć o innych serialach, które były lepsze i gorsze. Zwłaszcza wyjątkową wtopą był Iron Fist.
Tu się zgodzę, jak już podchodzą tak wyrywkowo to można było i samego DD "kanonizować".
Ale do tego ktoś powie, że Punisher jest istotny dla DD, plus aktor chyba też będzie wracał (a może coś się zmieniło, jeśli nie, to może właśnie to powodem dołączenia też tego serialu). No i fabuła The Defenders też się odbijała echem, więc dołączenie tego i Jessici Jones, która jak DD prezentowała dosyć wysoki poziom, wydawało się pewnie naturalne (skoro już dwa inne seriale są dołączane). A Iron Fist... wiem że tak nie było, ale może po prostu... rzucili monetą? :P

Offline michał81

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1922 dnia: Wt, 16 Styczeń 2024, 20:14:21 »
Tak w ogóle to walnęła plota, z dobrego źródła, że Deborah Ann Woll oraz Elden Henson wracają do grania swoich postaci w nadchodzącym Daredevil Born Again, kiedy w pierwotnych planach na serial, zostali całkiem pominięci i miało ich nie być.

Offline Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1923 dnia: Cz, 18 Styczeń 2024, 11:24:29 »
Może mieć każdą umiejętność, którą sobie scenarzysta wymyśli, że była u jej przodków.
Faktycznie ten ostatni odcinek trochę zmienia, aczkolwiek nadal zdecydowana większość umiejętności Echo to po prostu walka wręcz i posługiwanie się bronią palną.

I ciekawi mnie motywacja tej decyzji. Bo o ile Daredevil Netflixa osiągnął status kultowego, tak tego samego nie można powiedzieć o innych serialach, które były lepsze i gorsze. Zwłaszcza wyjątkową wtopą był Iron Fist.
Pewnie rozeszło się o powiązania tych produkcji pomiędzy sobą. Jeżeli uznajemy Daredevila, to część jego historii jest w "The Defenders", co kieruje nas do pozostałych seriali.

skoro zostało to tak stworzone, to nie ma znaczenia co Feige mówi...
No skoro on tym wszystkim zarządza, to ma znaczenie.

Offline Adolf

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1924 dnia: Pt, 19 Styczeń 2024, 20:56:38 »
Kevin Faige choć ma dużo władzy, to nie jest on master bossem samego Disneya. Ten, któremu niesłusznie stawia się ołtarzyki, właśnie pogrążył całe MCU. I ciężko tego faktu nie zauważyć. Jest to megaloman, który nie chciał mieć nic wspólnego z produkcjami robionymi jako MCU, ale nad którymi nie miał władzy. Tupał nóżkami, wiercił się i skarżył swoim przełożonym, że inni robią mu pod górkę. Dostał więc większą autonomię i zaczął zamieniać filmy w familijną, zdzieciniałą papkę. Początkowo ludziom się to podobało, bo szli do kina na takiego Ragnaroka i było to takie luźne odmóżdżenie. Fani bronili się przez złym DC i nieudolnym Snyderem, chowającym się za przerysowanym mrokiem. Jednak zamienianie bohaterów w kretynów, szczucie kolorowymi zwierzątkami i stworkami już nie wystarcza.

Oficjalnie nie wyciąga się tego co się dzieje w rodzinie na zewnątrz. To by tworzyło zły PR. Po prostu wprowadza się zmiany, odcina od tego co poszło źle. Ograniczenie liczby seriali to już pierwszy taki sygnał. Iron Heart i Agatha już leżą dawno gotowe, ale zapewne to kolejne generyczne produkcje, które by nic nie wniosły, dlatego studio w tle obmyśla jak tu je lekko zmodyfikować żeby nabrały choć trochę jakości. Przy Echo także tak myśleli i wymyślili - to dobrze przyjęte postacie, jak Daredevil i Fisk mają pociągnąć przeciętną produkcję. A narcystyczny Kevin chciał stworzyć je po swojemu, by nie mieć nic wspólnego z produkcjami Netflixa, więc i jego trzeba było utemperować. Przecież cała saga Defenders należy obecnie do Disneya, a te seriale są cały czas w Disney Plus i ludzie je oglądają. A Kevin chciał zrobić reboot, bo mu przykro, że nie brał udział w powstaniu tego netflixowego kawałka Marvela?

Seriali jest więcej. Defendersi są obecnie jako część MCU, co jest PR-owo sukcesem. Choć Iron Fist był trochę gorzej odbierany, to przecież tragedii nie ma. Fabularnie to skończyło się jakoś, że jeździ po świecie, dlatego w wizji street level z NY już go nie trzeba wprowadzać, wystarczą wzmianki, że gdzieś tam jest w swoim klasztorze, głęboko w górach, gdzie nie ma dostępu. Luke Cage skończył jako gangster, a minęło wiele lat, można go zamknąć w Tratwie, sprawa załatwiona. Inne seriale Marvela również można potraktować podobnie. Inhumans fajnie wprowadzono w Dr Strange 2, więc wystarczy powiedzieć, że to inna Ziemia. Podobnie można zrobić z Agentami Tarczy, którzy mogą być takim What If, lub Lokim - pokazywać alternatywne wydarzenia, do których można kiedyś przy okazji nawiązać.

Łysy musiał się nieźle natłumaczyć dlaczego sponiewierał najbardziej dochodową francyzę w historii i podejrzewam, że teraz patrzą mu ostro na ręce. W przyszłym roku ma aż jeden film, w dodatku multiwersalny sequel z popularnym bohaterem. Jeśli zawali i kasa nie będzie leciała, to podejrzewam, że będzie musiał ogłosić przejście na emeryturę. Choć wydaje się, że Deadpool 3 to pewniak, to wcale tak nie musi być. Flash też miał być pewniakiem. Michael Keaton miał pociągnąć film podobnie jak Hugh Jackman. Box office jest bezlitosny. Nie pyknie 800 mln lub więcej, to żaden strajk scenarzystów nie będzie pokładką pod porażkę i James Gunn będzie rywalizować z showrunnerem z bardziej bujną fryzurą.


Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1925 dnia: Pt, 19 Styczeń 2024, 21:52:00 »


Seriali jest więcej. Defendersi są obecnie jako część MCU, co jest PR-owo sukcesem. Choć Iron Fist był trochę gorzej odbierany, to przecież tragedii nie ma. Fabularnie to skończyło się jakoś, że jeździ po świecie, dlatego w wizji street level z NY już go nie trzeba wprowadzać, wystarczą wzmianki, że gdzieś tam jest w swoim klasztorze, głęboko w górach, gdzie nie ma dostępu. Luke Cage skończył jako gangster, a minęło wiele lat, można go zamknąć w Tratwie, sprawa załatwiona. Inne seriale Marvela również można potraktować podobnie. Inhumans fajnie wprowadzono w Dr Strange 2, więc wystarczy powiedzieć, że to inna Ziemia. Podobnie można zrobić z Agentami Tarczy, którzy mogą być takim What If, lub Lokim - pokazywać alternatywne wydarzenia, do których można kiedyś przy okazji nawiązać.

Łysy musiał się nieźle natłumaczyć dlaczego sponiewierał najbardziej dochodową francyzę w historii i podejrzewam, że teraz patrzą mu ostro na ręce. W przyszłym roku ma aż jeden film, w dodatku multiwersalny sequel z popularnym bohaterem. Jeśli zawali i kasa nie będzie leciała, to podejrzewam, że będzie musiał ogłosić przejście na emeryturę. Choć wydaje się, że Deadpool 3 to pewniak, to wcale tak nie musi być. Flash też miał być pewniakiem. Michael Keaton miał pociągnąć film podobnie jak Hugh Jackman. Box office jest bezlitosny. Nie pyknie 800 mln lub więcej, to żaden strajk scenarzystów nie będzie pokładką pod porażkę i James Gunn będzie rywalizować z showrunnerem z bardziej bujną fryzurą.


Inshumans i Agents of the shield to są tak mierne seriale szczególnie przy tych Netflixowych Marvelach, że generalnie nie będę płakał jak w ogóle oleją ten temat w mcu, ba wręcz jestem w szoku, że jakkolwiek nawiązali do jednego z tych tworów w Multiverse of Madness.

Co do Faigiego, jest wiele prawdy w tym wszystkim, ale z drugiej strony to musiało w końcu zaliczyć kryzys bezwzględnie do tego co tam chłop uznaje za kanon a co nie, jakich by błędów nie popełnił, bo zawsze nachodzi moment przesycenia rynku konkretnym gatunkiem po fali fanbojstwa i zachwytów. Po kinie komiksowym może przyjść masowo robione kino fantasy, cokolwiek innego, a potem ludziom też się to  znudzi po x latach i tyle.

Wracając jeszcze do tego co Faige uznawał za kanon a co nie, to w sumie spoko, że był na tyle uczciwy, że nie uznawał Netfliverse za część kanon mcu. Przecież prawdę powiedziawszy patrząc na trendy obowiązujące w tej franczyzie nie było nigdy tam szans, żeby tak z sami z siebie zrobili cokolwiek takiego nie stroniącego od klimatu z tamtych seriali, czegoś gdzie nie dominował w takim stopniu humor czy wreszcie gdzie generalny wydźwięk historii nie jest aż tak luźny. Oczywiście nie wszystkie filmy mcu takie są bo tutaj trzeba oddać choćby braciom Russo ich wkład w nieco inny kierunek tego wszystkiego.

Gdyby nie sukces Netflixowych Marveli to ja jestem pewien, że do dziś by nie bylo Daredevila czy Punishera w kanonie MCU a gdyby byliby to zbyt familijni, heheszkowi i wyprani z charakteru pierwowzorów komiksowych. Tak przynajmniej widząc wielki sukces tamtych produkcji to sobie to zaadoptowali do kanonu kinowo-serialowego.


Offline Dracos

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1926 dnia: Pt, 19 Styczeń 2024, 23:14:24 »
Co do Inhumans się zgodzę, ale Agents of Shield  jako procedural z 20+ odcinakami na sezon nie był bardzo tragiczny. A w porównaniu do takiego Luke'a Cage'a to już w ogóle był majstersztykiem SH. Nie żebym bronil AoS jako coś wybitnego, ale taki serial dla ogólnodostepnej stacji (zdaje się CBS) który zazębia się z MCU niezależnie od tego co kto uzna za kanon był ok. Tylko tyle i aż tyle, obecnie często serialom nawet osiągnąć ten poziom po prostu bycia ok, bycia watchabale jest trudno.

Offline komiks

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1927 dnia: Pt, 19 Styczeń 2024, 23:42:51 »
Agents of Shield to dobry akcyjniak, z wątkiem szpiegowskim w pierwszych sezonach. Poszczególne sezony są zróżnicowane pod względem lokacji i czasu, akcja dzieje się na Ziemi, potem przenosi w głęboki kosmos, następnie z powrotem na Ziemię ale do lat 30, czy 80. Dla osób znających MCU są smaczki w postaci bezpośrednich nawiązań do filmów kinowych (które były grane w kinach w tamtym czasie). Bohaterowie są angażujący, zmieniają się na przestrzeni sezonów. Aktorsko też jest ciekawe, gościnnie występuje wiele nazwisk znanych z kultowych seriali i filmów.
Xenozoic, Death Dealer, The Maxx, Thrud The Barbarian, Army of Darkness

Offline Piterrini

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1928 dnia: So, 20 Styczeń 2024, 14:01:50 »
Inhumans to jeden z niewielu seriali jakich nie dałem rady obejrzeć, mimo że chciałem i próbowałem. Połączenie estetyki teatru telewizji z budżetowymi i "pustymi" produkcjami a la Asylum. Pierwsze odcinki poszły do kin jako "nowatorska IMAXowa produkcja telewizyjna", jak oglądałem to już wiedząc, że zapewnienia nijak mają się do rzeczywistości, więc nie oczekiwałem cudów - nawet jakby to było zbliżone do średniej z Arrowverse to dałoby się oglądać... Tymczasem... Nawet ciężko sprecyzować kto odpowiada za taki kształt serialu, mam wrażenie, że na każdym etapie dokładano cegiełkę o nazwie "trochę niczego", co później po zmiksowaniu i tak dałoby nijaki rezultat, ale swoje dołożyło też studio itp. i wyszła abominacja, Potwór Frankensteina wśród profesjonalnych produkcji...
AoS fluktuował, ale nawet te typowo proceduralne, nie wyróżniające się odcinki (chociażby z początku serii) to kompletnie inny poziom, fabularnie - nie wiem, może i dołki AoS są zbliżone do Inhumans (jw. nie dałem rady skończyć), ale ogólna jakość produkcji, wykonanie serialu to niebo a ziemia w zestawieniu z Inhumans. Tym bardziej zadziwia, że to Inhumans było ostatecznie referowane w jednym z filmów przez powracającego aktora...

Offline Koalar

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1929 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 01:09:42 »
Teaser Deadpoola. Całkiem sporo pokazuje, o czym będzie film (a miałem już nie oglądać żadnych zwiastunów, ehh).

pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.

Offline Kandor

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1930 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 10:57:34 »
To tylko "teaser", podejrzewam że jeśli wykażesz się silną wolą i nie obejrzysz żadnego większego materiału promocyjnego do końca lipca to będziesz miał DUUUŻO radochy z seansu :-) Przykładowo: to ma być ponoć także film o niejakim Wolverinie, a nawet nie pokazali (oficjalnie) jego twarzy. No, ale jak dla ciebie sporo pokazali, to spoko, masz prawo do swojej opinii :-)

Offline HugoL3

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1931 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 11:11:32 »
Nawet ładnie zrobione, szkoda że ani razu się nie uśmiechnąłem.

Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1932 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 11:36:11 »
Słaby teaser, dalej nie wiem czy chcę płacić za oglądanie tego w kinie, szczególnie że wrąbali tam te brednie z Lokiego :/

Offline SawiK

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1933 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 12:12:28 »
Cholera nie wiem co ze mną nie tak ale żadnych emocji, meh'łem i tyle, next 🤷

Offline Koalar

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1934 dnia: Pn, 12 Luty 2024, 12:20:33 »
No, ale jak dla ciebie sporo pokazali, to spoko, masz prawo do swojej opinii :-)

Jak napisałem, całkiem sporo pokazali, o czym będzie film, czyli
Spoiler: PokażUkryj
Deadpool będzie agentem jakiejś tam agencji (sorry, nie oglądam tych seriali) i będzie interweniował w jakieś zdarzenia tak, żeby wydarzyło się to, co ma się wydarzyć (będzie robił czarną robotę, a nikt nie będzie o tym wiedział, coś jak w komiksie Tajne tajne wojny Deadpoola). Dostaniemy sporo wejść do filmów, które znamy (i lubimy), więc to takie granie na nostalgii jak w filmie Spider-Man - Bez drogi do domu.
Jak to nie jest całkiem sporo, to cóż, oczywiście masz prawo do swojej opinii.

Nawet ładnie zrobione, szkoda że ani razu się nie uśmiechnąłem.

Zgadzam się, Deadpool to m.in. humor, a tego tu praktycznie nie ma.
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.