(...) chciałbym trochę usystematyzować informacje w temacie. W pewnym momencie Feige ogłosił, że wszystkie seriale Marvela sprzed ery produkcji Disney+ są niekanoniczne.
Widzisz, wtedy tego nie śledziłem, ale domyślić się można było, że znikąd się nie wzięło to przeświadczenie o niekanoniczności seriali "MCU" sprzed D+.
Tylko dlaczego zaczynasz od tego co Feige "w pewnym momencie" ogłosił, a nie od oficjalnych informacji jakie były podawane przed i w trakcie emisji ww. seriali, czyli tego że są/były one częścią MCU?
Wskazujesz też, że zostało to zmienione przez Feige'a i argumentujesz, że była to decyzja odpowiednia (ze względu na np. znikome powiązania).
Wiem że Faige "rządzi" MCU, ale czy faktycznie w fandomie jest on traktowany jak Bóg - jego słowo jest święte?
Też inne osoby wskazały na poprzednich stronach, że z serialami MCU spoza D+ Feige miał niewiele wspólnego, na jakiej zasadzie jego słowo jest więc więcej "warte" niż słowo faktycznych twórców tych produkcji, którzy wprost określali je jako należące do MCU (zanim Feige to "zmienił")?
W jednej odpowiedzi piszę, że kanon jest nieistotny, a jednak ciągnę temat, więc może to wyglądać jakby jednak mnie ta cała "kanoniczność" obchodziła - nie tyle temat kanonu mnie frapuje (co już pisałem - w sytuacji jak MCU najlepiej jak każdy sam określi co uznaje za kanoniczne) co podejście fanów do niekonsystencji na poziomie tym niby najwyższym, czyli ze strony twórców...
Fajnie że wyjaśniacie dlaczego teraz takie poruszenie z "dołączeniem" tych Netflixowych produkcji, ale reakcja wciąż jest mi obca, może po prostu nie potrafię zdyskredytować tego co było mówione kiedy te produkcje powstawały, logiczne że były to hasła marketingowe - "część MCU, musisz oglądać", ale skoro zostało to tak stworzone, to nie ma znaczenia co Feige mówi...
No ale też przywoływałem kwestię "kanonu" w komiksach i tych alternatywnych wydarzeń - to że np. w 1000+ odcinkowym runie Amazing Spider-Mana masa rzeczy została zretconowana albo "wymazana" przez jakieś pokrętne wyjaśnienia nie znaczy, że te rzeczy się nie wydarzyły, wydarzyły się, tylko np. bohaterowie o nich nie pamiętają.
Nie wiem, ja sobie mogę tłumaczyć, że np. AoS dzieje się na innej ziemi niż np. Avengers itp., ale ta "inna ziemia" wciąż jest w MCU, przynajmniej w moich oczach

(...) zadebiutowały promowane jako produkcje MCU, później zostały uznane za inne uniwersum, by finalnie jednak zostać częścią MCU. I ciekawi mnie motywacja tej decyzji. Bo o ile Daredevil Netflixa osiągnął status kultowego, tak tego samego nie można powiedzieć o innych serialach, które były lepsze i gorsze. Zwłaszcza wyjątkową wtopą był Iron Fist.
Tu się zgodzę, jak już podchodzą tak wyrywkowo to można było i samego DD "kanonizować".
Ale do tego ktoś powie, że Punisher jest istotny dla DD, plus aktor chyba też będzie wracał (a może coś się zmieniło, jeśli nie, to może właśnie to powodem dołączenia też tego serialu). No i fabuła The Defenders też się odbijała echem, więc dołączenie tego i Jessici Jones, która jak DD prezentowała dosyć wysoki poziom, wydawało się pewnie naturalne (skoro już dwa inne seriale są dołączane). A Iron Fist... wiem że tak nie było, ale może po prostu... rzucili monetą?
