"Tajna Inwazja" od Marvel Studios to serial, w którym zdaje się - choć są to moje zakrapiane subiektywizmem odczucia i opinie po seansie pierwszego odcinka - nie wpycha się gatunku sci-fi i jego odłamów na siłę, ani nawet nie wtłacza się tu typowej ,,marvelozy", której w MCU ostatnio pełno, do której możemy zaliczyć m.in.: średni efekt końcowy dzieła, ze specyficznymi efektami wizualnymi, średnim montażem i mało przekonującym wątkiem superbohaterskim, jakby w takim filmie/serialu wyprodukowanym w latach po premierze "Far From Home" istniała tylko i aż tania rozrywka, mająca przynieść Disney'owi i Marvel Studios blichtr, sławę i masę filmodolarów. "Tajna Inwazja" to w gąszczu ,,marvelozo-apoptozy" (wyjątek - GOG Vol. 3") taki ,,osesek", który o dziwo dał się poznać jako swego rodzaju typowy, ,,obgadany" - czyli bogaty dialogowo, przy tym inteligentnie rozmowami między postaciami rozegrany, thriller szpiegowski z elementami kina akcji. W pewnym momencie, podczas seansu pilotowego epizodu Inwazji, ,,zapachniało" mi motywami i klimatem z filmów: Inwazji Porywaczy Ciał - dwóch wersji: 1956 i tej późniejszej z lat 70-tych. Sama sfera wizualna jest surowa, zimna, naturalna, a kostiumy, scenografia, czy plener również surowe, podkreślające uczucie wyobcowania, obserwacji, napięcia. W wielu aspektach jest tu podobnie jak w serialu "Andor" od Lucasfilm Ltd. Odcinkowi brakowało jednak tempa i wyczucia gatunku - jakby Marvel Studios wciąż stąpał po obcym gruncie.
Jeśli mogę podkreślić jakiś minus, który obniżał jakość i ogólny odbiór odcinka ,,Inwazji", to byłyby to góra dwa negatywne punkty: wejściówka graficzno-muzyczna oraz postać Talosa, która po prostu mnie nie przekonywała.
Zastanawiam się, dlaczego po inwazji Rosji na Ukrainę Marvel Studios postanowiło mimo wszystko trwać w swym postanowieniu o niezmienianiu lokalizacji części akcji i wydarzeń z odcinka pilotowego, które usytuowane były w Rosji na przykład na obszary Rumunii, Węgier, Austrii - stolice tych Państw mają idealną architekturę do lokalizacji gatunku szpiegowskiego w filmie lub serialu. Jeśli ten rosyjski akcent w serialu miał być tylko biznesem, to nie mam nic przeciwko. Zresztą drażliwy temat, ciężki do dyskusji.
Ocena pilota "Tajna Inwazja": naciągane 7/10.