Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 287675 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1590 dnia: So, 06 Maj 2023, 21:57:50 »
Blade znow ma problemy tym razem przez strajk scenarzystow ktorym dobrotliwy Disney placi ochlapy bo bidne przeciez...

przy takiej ilości poprawek scenariusza i opóźnień, uwzględniwszy poziom obecnego Marvela, przewiduję kolejną miernotę o której wszyscy zapomną godzinę po seansie. tak jak Gieferg napisał, też czekam na DP3, X-menów i F4, liczę że tutaj włodarze się przyłożą do produkcji. po reszcie produkcji nie spodziewam się niczego ponad przeciętną rozrywkę

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1591 dnia: So, 06 Maj 2023, 21:59:27 »
Znów beda reklamowac jako horror a bedzie zabawa jak w DR Strange.

FikoFaryzmWsteczny_DC

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1592 dnia: So, 06 Maj 2023, 23:48:30 »
"Strażnicy Galaktyki vol. 3 (2023)" - po seansie tego marvelowskiego cudeńka, bo w końcu w MCU wszystko wróciło (przynajmniej na jeden film w Fazie V!) na dobre drogi, mogę śmiało postawić mu notę: 9/10. Pojawiły się pewne drobne niedociągnięcia głównie w warstwie dialogów/relacji postaci i ,,wysmakowanego" humoru - jest to moje subiektywne wrażenie/opinia, bo zapewne nie każdemu będzie przeszkadzało humorystyczne podejście Draxa do... zbyt wielu rzeczy, po czym następuje wjazd z bardzo poważnym tym prawdziwym Draxem, albo sceny z Cosmo (dlaczego to jest suka?), albo nawet i sekwencje z Grootem, który wygląda tak (czy to coś wam nie przypomina? Czy nie jest to easter-egg do pewnego filmu animowanego):

Spoiler: PokażUkryj


... lub, który nagle odpowiada w języku ludzi w scenie, bodaj w ostatnim akcie dzieła, przykładowym zdaniem, co nie wiem co miało by oznaczać: bo dlaczego Groot rozmawia w ,,naszym" języku dopiero w tym konkretnym momencie, w ostatnim filmie z serii... w tak kluczowym dla ekipy Strażników w MCU momencie? Damn it!

,,Guardiansom" nie brakowało jednak dynamiki. W trzeciej części filmowej, w ich ostatnich przygodach w takim składzie, pykło wszystko: zarówno w warstwie montażu, w warstwie efektów VFX, w doborze pleneru, także sposobie wyboru ujęć i ich kontrast między sobą (bliskie plany filmowe z ogólnymi, albo płynny miks ujęć czy zmienianie planu filmowego podczas jednego mega ujęcia, jak w tej scenie pojedynku na ,,statku" Kolekcjonera. Tak, ta ,,bitka", gdzie kamera atakowała z każdego kąta widza, przejdzie do historii!). Aktorsko: inna kosmiczna liga do reszty MCU, ponad to Uniwersum. Jedynie "Avengers: Endgame" był na tym poziomie: aktorsko i emocjonalnie właśnie. W kwestii Rocketa: perła - jedna z najlepszych pojedynczych historii/wątków w całym MCU, ukazana w jednym filmie. A tempo opowiadania wszystkiego, co w tym filmie miało miejsce: miało swój rytm, miało swoje zwroty akcji i hitchcockowski suspensik. Ten film do reszty MCU - i piszę to szczerze, naprawdę szczerze - okazał się zbyt piękny, aby seanse zakończyć tylko na jednym razie. 




Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1593 dnia: Wt, 09 Maj 2023, 20:34:28 »
GOTG3 jakoś mi dupy nie urwało i chyba Gunn tez mi się już przejadł.
Ogólnie całość jedzie na tym, że ma takich, a nie innych bohaterów, ale czuć zmęczenie materiału. Łzawy i turbo-przewidywalny wątek zwierzaczków mnie specjalnie nie poruszył, villain był taki se, Warlock to już w ogóle nie wiem po co się tu musiał pojawić, a wątek Quill-Gamora w sumie do niczego ciekawego nie prowadzi. Humor częściej chybiony niż trafiony, a muzyka najsłabsza z całej serii. Na domiar złego trzeci akt to jedna wielka dłużyzna z przebłyskiem w postaci fajnej bitki w korytarzu (w sumei finał dwójki był podobny pod tym względem więc bez zaskoczeń). Co najgorsze, nie miałem poczucia, że zakończenie jest jakimś naturalnym efektem tego, co zobaczyliśmy, to było bardziej takie "no dobra, koniec imprezy, rozejść się". Aha, ok.

Tak więc niby fajne, ale nie za bardzo, choć wciąż lepsze niż większość post-endgame'owego MCU ale lepiej mi się oglądało drugiego Strange'a.
Ot, takie solidne 6/10 z szansą na 7 po powtórce zależnie jak wejdzie za drugim podejściem. Tylko pytanie czy będzie mi się to chciało drugi raz oglądać?

Na dobrą sprawę pierwsza część Strażników to jedyny film Gunna, który naprawdę lubię (choć też nie jaram się jakoś przesadnie, ot 8/10 mogę dać), żaden sequel nie ma do niej startu, z tym, ze dwójka przynajmniej miała równie dobry soundtrack.

Cytuj
. Nie mogę za dużo tutaj rozwinąć wątku żeby nie wdepnąć w strefę spojlerów, ale reżyser mocno szarpie pewne granice dotychczas nieprzekraczane w MCU. Jestem chłopem mocno po trzydziestce a kilka razy naprawdę mną wzdrygnęło.

Przesadzasz :P

FikoFaryzmWsteczny_DC

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1594 dnia: Cz, 11 Maj 2023, 19:38:36 »
Tak więc niby fajne, ale nie za bardzo, choć wciąż lepsze niż większość post-endgame'owego MCU ale lepiej mi się oglądało drugiego Strange'a.
Ot, takie solidne 6/10 z szansą na 7 po powtórce zależnie jak wejdzie za drugim podejściem. Tylko pytanie czy będzie mi się to chciało drugi raz oglądać?

Na dobrą sprawę pierwsza część Strażników to jedyny film Gunna, który naprawdę lubię (choć też nie jaram się jakoś przesadnie, ot 8/10 mogę dać), żaden sequel nie ma do niej startu, z tym, ze dwójka przynajmniej miała równie dobry soundtrack.

"Strażnicy Galaktyki cz.3" to typowy gunnowski film, ale zarazem inny niż wszystkie dzieła tego reżysera. W każdych kolejnych ,,Guardiansach" Gunn wprowadzał nowy element stylistyczny, albo zmieniał ten obecny: ton fabuły, charakter i role postaci, stylizacje wizualne: scenografia, kostiumy, plener. Każdy jego kolejny film w MCU przemawiał nieco zmienionym językiem - to był wciąż ten sam Gunn, ale coś się jednak zmieniało. Dla mnie każda następna część tej serii była lepsza od poprzednika, najlepsza rzecz jasna okazała się trójka: pełna niewypowiedzianie dobrego napięcia, który podkreślała świetna aranżacja muzyczna, z momentami zawieszenia emocjonalnego; pełna ciekawych zwrotów akcji, specyficznego ,,pozwalania sobie na swobodę narracyjną oraz tą w kwestii kreacji postaci i ich charakter", i na końcu: pełna, i tu zaryzykuję, eskapistycznej ucieczki od przeciętnego tonu obecnych filmów i seriali MCU.

W trzecich ,, Guardiansach" nie satysfakcjonował mnie etap końcowy filmu: jego ostatnie 10-15 minut... mimo pewnych wyjątków. Sama scena w trakcie napisów
Spoiler: PokażUkryj
 końcowych i ta po nich, czyli na dobre mamy dwa takie smaczki: nie widzę kompletnie żadnego znaczenia na przyszłość z nich wynikającego - według mnie nie wiążą się one z niczym specjalnym dla MCU, a sam Peter Quill, przeżywający... ziemskie przygody, to chwiejne rozwiązanie: równie dobrze może ono pomóc, równie dobrze zaszkodzić budowanemu Uniwersum w kinie Marvela i dziedzictwu, które stworzyła w tym świecie ekipa Strażników Galaktyki.


Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1595 dnia: Cz, 11 Maj 2023, 22:59:36 »
James Gunn potrafi. Takie krótkie zdanie przychodzi mi do głowy po obejrzeniu trójeczki. Słowo daje, że to najlepszy film MCU od czasu kiedy Bracia Russo skończyli swoją kadencję w Marvelu.

Przede wszystkim czuć tutaj, że to jest wyraźnie mocniejsza, bardziej dająca kopa emocjonalnego część cyklu od poprzedniczek. Humor nadal jest obecny, ale absolutnie nie zaburza dramatycznej warstwy filmu, o ile humor pełni rolę jak najbardziej rozluzniacza atmosfery, tak nie ma mowy o tym, że rozwala tą warstwę filmu, która miała być powazniejsza. Tutaj mogę tylko napisać "Waititi, klaunie ucz się". Love and Thunder miał być zdaje się podobnym filmem, a nie dość, ze totalnie spieprzył dramaturgie całości wstawianym humorkiem na szybciocha zaraz po poważniejszych momentach, co by widzowie za bardzo się nie wczuli to imo było owocem megalomani tamtego twórcy, który pijany sukcesem Ragnaroku uwierzył, że może wszystko a wpadł w mielizny autoparodii.

Sami "GOTG vol 3" mają serce po właściwiej stronie. Dialogi, interakcje między postaciami to Gunn w najczystszej i najlepszej postaci. To jest ten sam styl co poprzednie dwie części tego cyklu i Squad z 2021, więc jak ktoś lubi twórczość Gunna to może być spokojny o jego autorski stempel. Czuć, że ta ekipa żyzła się z sobą na przestrzeni tych wszystkich lat i stanowi autentyczną rodzinę. No i tak ten film naprawdę ma mocny temat przewodni jak na standardy MCU, tak jak Winter Soldier był w standardach mcu filmem szpiegowskim czy ostatni Strange wykorzystywał elementy i stylistykę horroru. Szczerze powiedziawszy to pod kątem emocjonalnym to faktycznie nie jest film dla dzieci, której oczekują wyłącznie super śmiesznej rozrywki z nietypowymi bohaterami. No w tej kwestii nie mogę nie zgodzić się z Krzysztof_Kuryłło. Mi się osobiście wiadomy wątek strasznie kojarzył z komiksowym We3 Granta Morrisona, a to był tak mocno sugestywny i poruszający komiks. Chyba tez dlatego tak bardzo wczułem się w ten motyw.

Widać że Gunn chciał się wbić zwieńczeniem trylogii tej ekipy i robi to nad wyraz dobrze. Dużo tutaj kropek nad i, pożegnań i naprawdę autentycznie wzruszających momentów i ogólnie miłości do tych postaci, komiksowej estetyki. Podoba mi się, że przy tym wszystkim film nie robi totalnie słodkiego happy endu. Jasne w finale jest masa momentów chwały, ale

Spoiler: PokażUkryj
chociażby wątek Gamory i Quilla nie kończy się wspaniałym, powtórnym związkiem ale każde idzie w swoją stronę.
Nie pamiętam, żeby od czasu Endgame jakiś film osadzony w MCU aż tak mną ruszył. Strange był spoko, bo tam robotę robił Raimi ale to nie ten ciężar emocjonalny, osatni pajęczak też jest ok, ale to prawdę powiedziawszy bardziej nostalgia trip niż kompetentny film sam w sobie. Eternals to bardzo dziwny film, niby tez autorski, ale rozlazły jak cholera a Love and Thudner to dla mnie po prostu wyrzyg.

W kinie miałem takie wrażenie, że ten film to i powrót do starego dobrego mcu, ale tez jego już takie pożegnanie bis po Endgame. Nie ukrywam, że kolejne premiery MCU są dla mnie tak bardzo "angażujące", że aż wzbudzają politwanie. Kolejny cap? Anthony Mackie to nie jest dobry aktor. Thunderbolts? No, fajnie pozbawiony r-ki koncept, który będzie nieudolną odpowiedzią na squad Gunna. Marvels? Matko święta, nie cierpię Cap Marvel w wykonaniu Larson, Khamala odrzuca mnie całą sobą. Ja świetlanej przyszłości w mcu już nie widzę. Możliwe, że serialowe Secret Wars chwyci, ale w ogólnym rozrachaunku widzę w filmowej wersji Marvela popadanie w co raz większe gówno i jeszcze świadome nurkowanie w nim co raz głębiej i głębiej.

Przy okazji GOTG to dla mnie piękny mimochodem i pewnie totalnie nie w tym celu tworzony, ale strzał w pysk dla wysrywów Disneya w temacie kinowych Star wars. Jak najbardziej da się tworzyć świetną filmową space-opere i to bez powoływania się na to najbardziej kultowe uniwersum w gatunku.
Przy tym słodko-gorzkim końcu uważam, że dobrze widzieć jak Gunn poszedł do DC, gdzie już w Squadzie bylo widać, że przenosi serce, które włożył do strażników do tego drugiego uniwersum.

Spoiler: PokażUkryj
Co do ewentualnego ciągu dalszego. Patrząc na obecną kondycję MCU, to się skończy jedną wielką stypą. GOTG w kinowym wydaniu= James Gunn. Gunn poszedł do Warnera/DC, nie ma już czasu na ten cykl więc strach się bać z tym zostawianiem sobie furtki. Zatrudnią randoma albo zakochanego w sobie Waitiego i wyjdzie koszmarny kupsztal.

Nie ma mowy o zachowaniu szacunku do wizji Gunna, jego autorskiego stylu przy korpo podejściu Disneya, który może z tym i tak robić co będzie chciał po opuszczeniu tej drużyny.



No ale zawsze będzie można wracać do trylogii i aż ciągnie po seansie do sprawdzenia chwalonego growego GOTG od Eidosu.

Offline Kyms

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1596 dnia: Pt, 12 Maj 2023, 08:07:48 »
Krótkie podsumowanie nowych Strażników: Piękne, mocne, wzruszające, emocjonujące i pelne emocji pożegnanie Gunna z Marvelem. Czuć, że jest to film zrobiony przez wszystkich z serca. Akcja, dobra muza, momenty radość i płacz gwarantowane.
Zapraszam na portal o DC https://uniwersumdccomics.com.pl/

Zapraszam na portal o serialach https://serialomaniak.com/

Offline Gazza

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1597 dnia: Pt, 12 Maj 2023, 09:29:58 »
(...)
No ale zawsze będzie można wracać do trylogii i aż ciągnie po seansie do sprawdzenia chwalonego growego GOTG od Eidosu.
Nie pomijaj platformowego GotG Holiday Special, które mimo krótszego metrażu i braku premiery kinowej jest moim zdaniem pełnoprawnym składnikiem twórczości Gunna w obszarze Strażników, również bardzo emocjonującym i do którego nawiązał w scenie po napisach
Spoiler: PokażUkryj
nagłówek w gazecie  ;D


Edit: majstersztyk! 9/10! MCU można już zamknąć jak dla mnie.
« Ostatnia zmiana: Pt, 12 Maj 2023, 09:35:15 wysłana przez Gazza »

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1598 dnia: Pt, 12 Maj 2023, 10:30:41 »
Nie pomijaj platformowego GotG Holiday Special, które mimo krótszego metrażu i braku premiery kinowej jest moim zdaniem pełnoprawnym składnikiem twórczości Gunna w obszarze Strażników, również bardzo emocjonującym i do którego nawiązał w scenie po napisach
Spoiler: PokażUkryj
nagłówek w gazecie  ;D


Edit: majstersztyk! 9/10! MCU można już zamknąć jak dla mnie.
Holiday jest ok, chociaz dla mnie troszkę gorsze od kinowek, ale to glownie przez element niedosytu bo metraz jest krótki. Jednak to i ten Special z Wiklolakiem to wciąż jedne z lepszych rzeczy post - Endgame. Quantomania, Love and Thunder wypadaja przy tym dosc slabo, a to przeciez pelnoprawne filmy kinowe.

FikoFaryzmWsteczny_DC

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1599 dnia: Pt, 12 Maj 2023, 22:25:07 »

Pan Hugh, jak widać, w formie, w brodzie, w humorze. Chłop ciśnie, no i dobrze. Reynolds również jest w trakcie intensywnych treningów fizycznych przygotowujących go tak samo jak Jackmana do głównej filmowej roli w "Deadpool 3". Zdjęcia ruszają do tej produkcji niebawem, podobno na dniach, albo pod koniec maja.

Plakat do "Deadpool 3", a właściwie najlepsza jego... dość intrygująca interpretacja, to:



W "Deadpool 3" ma zadziać się w kontekście rozwoju konceptu Multiversum i pokazania całemu światu oglądającemu MCU, co to w ogóle jest Multiversum, co to dla MCU oznacza i jakiego dla produkcji osadzonych w tym Uniwersum znaczyć: to będzie kluczowy do potęgi entej film! Rzekomo ma zostać w nim ukazana prawdziwa, ,,ta konkretna" mechanika działania Wieloświata tej macierzy kina Marvela, o którą po prostu chodziło twórcom zaangażowanym w ,,projektowanie" wizji fabularnej i koncepcyjnej IV, V i VI Fazy MCU.

A tu dopiero będzie ciekawie:

Jeśli... jest to to, o czym myślę, o czym myślą spekulanci w MCU, to oznacza to jedno:

Albo w serialu "Daredevil" od Disney+ albo w innym projekcie MCU, zobaczymy dwie alternatywne wersje - na zasadzie zderzenia się postaci z Światów Multiversum - Punisherów. Damn it! Kupuję to. Spotkanie tych Panów, to nie przypadek. Nie wierzę, że Thomas Jane ot tak przyjechał na treningi strzeleckie, niby dla towarzystwa, z Jonem Bernthalem.

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1600 dnia: So, 13 Maj 2023, 12:58:36 »
Chyba co raz mocniej czuje się zawiedziony, że MCU musiało pójść w rejony multiwersum a nie szerszego rozwoju kosmosu Marvela. Te całe multiwersum w filmowym Marvelu i tak głównie ogranicza się do jechania na nostalgii, wersji postaci z filmów na kanwie Marvela ale spoza MCU. Najciekawiej wykorzystywał koncept multiwersum Loki, bo faktycznie wprowadził nowe, ciekawe warianty znanej postaci a nie tylko robił festiwal odwołania do filmów sprzed 20 lat.

FikoFaryzmWsteczny_DC

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1601 dnia: So, 13 Maj 2023, 20:19:50 »
"Loki" wywrócił co prawda wiele wątków w MCU do góry nogami, ale przynajmniej, jako twór w MCU daje podstawę do wtłoczenia do tego Świata jeszcze więcej treści, także daje podstawę na rozwój Kinowego Uniwersum Marvela w ściśle określonym kierunku. Multiświat może w MCU wypalić, ale jak na razie nie został on wykorzystany nawet w połowie swego potencjału. "Loki" niepotrzebnie zbeształ to, co stworzyło kilka filmów w MCU przez lata, co tyczyło się Kamieni Nieskończoności - do dziś nie rozumiem, jak można było potraktować te artefakty jak ,,kamyki leżące w biurku pracownika jakiejś Agencji Czasu".

"American Born Chinese" - nowość, ale... jak niby ten serial ma pokazać Multiversum w MCU, jak ma stać się częścią czegoś sensowniejszego i głębszego w budowanych Fazach IV, V etc. MCU? Owszem, wizualnie i fabularnie, wątkowo i gatunkowo, ta produkcja zapowiada się kapitalnie, ale... co poza tym, że będzie czymś nowym?

Offline Kandor

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1602 dnia: So, 13 Maj 2023, 20:26:25 »
"Loki" wywrócił co prawda wiele wątków w MCU do góry nogami, ale przynajmniej, jako twór w MCU daje podstawę do wtłoczenia do tego Świata jeszcze więcej treści, także daje podstawę na rozwój Kinowego Uniwersum Marvela w ściśle określonym kierunku. Multiświat może w MCU wypalić, ale jak na razie nie został on wykorzystany nawet w połowie swego potencjału. "Loki" niepotrzebnie zbeształ to, co stworzyło kilka filmów w MCU przez lata, co tyczyło się Kamieni Nieskończoności - do dziś nie rozumiem, jak można było potraktować te artefakty jak ,,kamyki leżące w biurku pracownika jakiejś Agencji Czasu".

"American Born Chinese" - nowość, ale... jak niby ten serial ma pokazać Multiversum w MCU, jak ma stać się częścią czegoś sensowniejszego i głębszego w budowanych Fazach IV, V etc. MCU? Owszem, wizualnie i fabularnie, wątkowo i gatunkowo, ta produkcja zapowiada się kapitalnie, ale... co poza tym, że będzie czymś nowym?
"American Born Chinese" w MCU? WTF? To ma być zabawne? Serial na podstawie komiksu, fakt, ale wydanego w USA przez wydawnictwo FIRST SECOND BOOKS.
« Ostatnia zmiana: So, 13 Maj 2023, 20:31:20 wysłana przez Kandor »

Online Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1603 dnia: So, 13 Maj 2023, 22:41:57 »
Albo w serialu "Daredevil" od Disney+ albo w innym projekcie MCU, zobaczymy dwie alternatywne wersje - na zasadzie zderzenia się postaci z Światów Multiversum - Punisherów. Damn it! Kupuję to. Spotkanie tych Panów, to nie przypadek. Nie wierzę, że Thomas Jane ot tak przyjechał na treningi strzeleckie, niby dla towarzystwa, z Jonem Bernthalem.
Ostatnie, co chciałbym zobaczyć w serialowym "Daredevilu" to jakieś multiwersa.

Offline Koalar

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1604 dnia: Nd, 14 Maj 2023, 03:00:48 »
Pierwsi Strażnicy Galaktyki to mój ulubiony film Marvela. Dwójka też mi się podobała, ale w pamięci miałem, że do jedynki sporo jej brakuje. Niedawno dwójka leciała w TV i przy oglądaniu myślałem sobie: "Jakie te dobre! Te nowe Marvele się do tego nie umywają." Oczekiwania przed trójką były więc spore. Niżej moje przemyślenia co do ostatniej części trylogii Gunna.
Spoiler: PokażUkryj
Film mi się podobał, ale chyba padłem ofiarą własnych oczekiwań. Było parę wzruszeń i dużo domkniętych wątków, ale też czegoś mi zabrakło. Liczyłem na powrót cichego wątku i niewiele z tego było. Po stworzonej relacji Gamora-Nebula też już nic nie zostało. Po przemyśleniu doszedłem do wniosku, że w filmie mogło być coś, że Nebula stawia Quilla do pionu w taki sposób, że pokazuje mu, że nie tylko on stracił Gamorę, ale ona sama też ją straciła jako siostrę. Myślałem, że może Drax i Mantis coś połączy. Brakowało mi Groota, który miał w różnych filmach fajne momenty. Chyba za dużo tych postaci już było.

Też myślę, że Warlock wciśnięty w ten film i w sumie zbędny (pewnie Marvel kazał go dodać). Do tego to kolejna niezbyt rozgarnięta postać. Czemu atakował Strażników po tym, jak zginęła jego matka? Przecież za jej śmierć odpowiadał Wielki Ewolucjonista. W sumie mógł nie wiedzieć, a zresztą jest nierozgarnięty.

Wielki Ewolucjonista wydaje mi się płaską postacią. Nie znamy jego motywów. Po co robi to, co robi? Nie wiadomo. Przez to jest nieciekawy.

Parę rzeczy mi zgrzytało, jak to, że ledwo umiejący mówić Rocket rzucił okiem i już wiedział, co tam nie grało w procesie ewolucji. Tak samo naciągane jak swego czasu rozgryzienie podróży w czasie przez Starka (albo wynalezienie przez niego nowego pierwiastka).
Albo żarty z wieku Quilla. Czemu Mantis posługuje się takim pojęciem jak (ziemski) rok (że Quill ma ileś lat)? W sumie nie powinno mnie to dziwić w świecie, w którym w całym kosmosie mówi się po angielsku.

Pewnie za jakiś czas obejrzę film ponownie i bardziej go docenię. Zwłaszcza że pewnie poziom kolejnych Marveli raczej nie pójdzie w górę.
Peter Quill na Ziemi? OK. Może spotka Deadpoola?
pehowo.blogspot.com - blog z moimi komiksami: Buzz, Fungi, PEH.