Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 287778 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline nori

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1320 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 13:35:11 »
Ja mam duży problem z She-Hulk, z jednej strony, ogólnie, podobało mi się, a szczególnie, gdy na ekranie była She-Hulk w normalnej postaci. Dziewczyna naprawdę jest urocza. Ale reszta... O matko... Sceny w sądzie beznadziejne, postacie w bzdurny sposób przerysowane lub ich potencjał niewykorzystany, rozwałka na parkingu poniżej krytyki, efekty specjalne tragedia, motywacje postaci to wolna amerykanka, twerkowanie czy jak to się nazywa i ten debilny do potęgi entej finał. Owszem, motyw z K.E.V.I.N.em spoko, autoironia nawet super, ale całość bzdurne, nielogiczne, na siłę, bez polotu. A mimo to lubiłem oglądać ten serialik...

ukaszm84

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1321 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 13:38:32 »
Ja dałem 6, gdyby wszystkie odcinki były bliżej poziomu ostatniego dałbym 7. Tych seriali z Netflixa chyba się nie wlicza do MCU, ale mimo wszystko i tak wolę She-Hulk. Tamte były w poważnej tonacji, a dla mnie traktowanie superbohaterszczyzny na serio ma błąd założycielski, ja nie umiem traktować tej konwencji poważnie, bo ona dla mnie sama z siebie jest głupia. Jak widzę dwóch facetów (Falcon i Winter Soldier dla przykładu, ale też tyczy się to Daredevila i wielu innych), którzy poważnie gadają o poważnych sprawach a potem zakładają durne kostiumy i idą się tłuc ze złem to moje zawieszenie niewiary idzie się grzmocić. Z Netflixa jedynie Jessicę Jones oceniam wyżej, chociaż ubierała się normalnie i nie "walczyła ze złem", tylko załatwiała swoje sprawy. Dlatego co do zasady wysoko mogę ocenić albo żarty z tej konwencji, albo jej redefiniowanie. She-Hulk to ten pierwszy przypadek, jest bezpretensjonalna, jest inna, jest fajnie zagrana.

FikoFaryzmWsteczny_DC

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1322 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 17:28:13 »
Ja dałem 6, gdyby wszystkie odcinki były bliżej poziomu ostatniego dałbym 7. Tych seriali z Netflixa chyba się nie wlicza do MCU, ale mimo wszystko i tak wolę She-Hulk. Tamte były w poważnej tonacji, a dla mnie traktowanie superbohaterszczyzny na serio ma błąd założycielski, ja nie umiem traktować tej konwencji poważnie, bo ona dla mnie sama z siebie jest głupia. (...) She-Hulk to ten pierwszy przypadek, jest bezpretensjonalna, jest inna, jest fajnie zagrana.

Netflix zrobił, jak dotąd i aż jak na ten moment!, najlepsze produkcje małego ekranu osadzone w światach superbohaterskich, czy to w Marvelu, DC, czy stamtąd skąd pochodzi "The Umbrella Academy" - serial w całej swej multi-odcinkowej okazałości turbo-zajebiaszczy! Netflix wyprodukował niezapomnianego "Daredevila", "The Defenders" i "The Punisher"! (Luke Cage ma w sobie zbyt dużo soulu, aspektu subkulturowego, tych całych ,,afro-konwenansów"; nie jest to rzecz najlepsza, zarówno 1 oraz 2 sezon - to moje zdanie, dość subiektywne). Te trzy tytuły, to miód największej słodyczy w świecie seriali superbohaterskiej, marvelowskiej maści! Mówi się, że nie wszyscy na najwyższych szczeblach twórczych i zarządczych w MCU są zgodni, co do włączenia seriali Netflixa osadzonych w światach Marvela, do MCU: fifty-fifty w tym względzie. Nieoficjalnie, ale tylko ,,nieoficjalnie" wszystko, co we współpracy z Marvel Studios/Marvel TV, stworzył Netflix, należy do Kinowego Uniwersum Marvela. Ja bym rozumiał to jeszcze inaczej: jeśli "Daredevil", który za jakiś czas zadebiutuje z nowym sezonem na Disney+ jest z takowym MCU połączony, to w produkcji Disney'a nie będzie to sezon 4, jakbyśmy kontynuowali "Daredevila" od Netflixa, ale to byłby jakby nowy początek, lecz z pamięcią o wydarzeniach z tych trzech serii Netflixa: nowe, ale jednocześnie stare otwarcie, np. z wspomnieniami tego, jak to było po tym ,,pstryknięciu" Thanosa, co się zmieniło w życiu bohaterów. Tak może być, ale nie musi. Po prostu, sądzę, że Feige nie może odciąć się całkowicie od tworów marvelowskich Netflixa... to trzeba poskładać do kupy, aby to nie był inny i jednocześnie ten sam "Daredevil".

Dzisiaj zakończone, "Hawkeye": serial bardzo dynamiczny, zabawny, luźny, z kiepską rolą Hawkeye'a, ale kapitalną i ciepło oraz naturalnie odegraną Kate Bishop. Fabuła był bardzo rozciągnięta; faktycznie
Spoiler: PokażUkryj
ziomuś Clint spajał, w co za bardzo nie wnikałem, jakoś całość treści, bo chłop ,,przecie musiał uciekać przez złolami w dresach i Echo, żeby zdążyć... na Święta, przy okazji mając PTSD, czego żona zapewne nie zauważyła". A jak można psa nazwać ,,Pizzek" a potem zmienić imię na ,,Lucky" (czy jakoś tak). Mało tego, w finale sezonu pojawił się Kingpin... Problem w tym, że zrobiono z niego nieśmiertelnego antagonistę: przeżył detonację ładunku o potężnej mocy, wjazd w jego samego autem nagle przyspieszającym, przekazującym sporą energię kinetyczną, strzały z łuku... porażenia prądem i wiele, wiele innych atrakcji. Aktor odegrał Kingpina pięknie, no ale ten aspekt ,,wszechpotężności" jego samego... to nie Kapitan Ameryka, czy Thanos, gdyby miał albinizm ;D! Chyba że Fisk zniknął podczas ,,pstryknięcia" Thanosa i jakoś go to wzmocniło, gdy wrócił? A wiadomo, czy Fiska ów akt destrukcji połowy istnień we Wszechświecie ominął, czy raczej nie? Jeśli nie, to jak w dwa lata po powrocie, Wilson odbudował struktury swojej mafii i wpływy wraz z pozycją... przez dwa lata? I gdzie tu logika?

Za intrygę, zawiłości kryminalne, powiązania Fiska ze zbrodnią wynikającą z przebiegu fabuły serialu, oraz za grę Adamczyka, stawiam serialowi "Hawkeye" wysoką notę - tylko to o tym zadecydowało. I jest to ocena: 7/10.

I pamiętajcie: ocena ocenie nigdy nie jest równa. 9/10 i drugie 9/10 od jednego człowieka, to nie to samo. Jedna dwójka może być tak silna jak siódemka w 10-stopniowej skali oceny.


Offline Gazza

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1323 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 19:06:03 »
Ja dałem 6, gdyby wszystkie odcinki były bliżej poziomu ostatniego dałbym 7. Tych seriali z Netflixa chyba się nie wlicza do MCU, ale mimo wszystko i tak wolę She-Hulk. Tamte były w poważnej tonacji, a dla mnie traktowanie superbohaterszczyzny na serio ma błąd założycielski, ja nie umiem traktować tej konwencji poważnie, bo ona dla mnie sama z siebie jest głupia. Jak widzę dwóch facetów (Falcon i Winter Soldier dla przykładu, ale też tyczy się to Daredevila i wielu innych), którzy poważnie gadają o poważnych sprawach a potem zakładają durne kostiumy i idą się tłuc ze złem to moje zawieszenie niewiary idzie się grzmocić. Z Netflixa jedynie Jessicę Jones oceniam wyżej, chociaż ubierała się normalnie i nie "walczyła ze złem", tylko załatwiała swoje sprawy. Dlatego co do zasady wysoko mogę ocenić albo żarty z tej konwencji, albo jej redefiniowanie. She-Hulk to ten pierwszy przypadek, jest bezpretensjonalna, jest inna, jest fajnie zagrana.
Łe, no panie - przecież te serie Netflixa to fajny streetlevel i nawet durnych strojów tam za bardzo nie ma. DD, Jessica, Punisher - moim zdaniem powaga i balans między nią, a szeroko rozumianym sh jest świetnie wyważony.

ukaszm84

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1324 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 19:08:47 »
Łe, no panie - przecież te serie Netflixa to fajny streetlevel i nawet durnych strojów tam za bardzo nie ma. DD, Jessica, Punisher - moim zdaniem powaga i balans między nią, a szeroko rozumianym sh jest świetnie wyważony.

Tak, o Jessice wspomniałem, Punisher w zasadzie też. Ale DD nigdy nie byłem specjalnym fanem. Poza Kingpinem, ta rola jest genialnie zagrana.

Offline Lukop

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1325 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 20:34:20 »
Kurczę jestem w szoku jak wysokie noty dajecie takiemu serialowi jak She Hulk, który w ocenie użytkowników Filmwebu, IMDB oraz MetaCritic ma notę od 3 do 5 w skali 10 punktowej.
Jeśli ktoś She Hulk wystawia 7 albo 8, to co wystawił Rodzinie Soprano, Kompanii Braci, Gomorrze?

Jak dla mnie chybione porównanie z tymi konkretnymi serialami. JEDNAKŻE, nawet stosując miarę gatunkową, to stawiając SHE-Hulk w szranki z The Office, Friends, The Big Bang Theory, Doliną Krzemową, How I Met Your Mother itd., zielona protagonistka wykłada się na przerośnięty ryj.

Dla mnie to 3/10 i co rusz pojawiają się wypowiedzi kogoś z twórców/obsady, które sprawiają, że z niechęci do serialu jestem dumny. Jakoś tak... zdrowo się z tym czuję.

Najnowsze, z Polygona:

Spoiler: PokażUkryj
"We wanted to make it realistic, and about a woman navigating sex, but also make it something that everybody can enjoy, including children"

"I know it’s something that’s very important to her, this idea of sex positivity and kind of smashing the rules when it comes to women"

"We always felt like there was a fear around sex and around the idea of sex positivity,"

"she’s a woman in her 30s navigating modern life; sex is a part of that story"

"A lot of the conversations about sexualization in the show came from Tatiana, and were with Tatiana"

"The director says She-Hulk is the first show she’s ever really worked on where she was receiving voicemails from 9-year-olds begging to hear what happened next"


Nie wiem, nie jestem wielkim katolikiem, a jako hetero facet może nawet powinienem przyklasnąć takiej "pozytywności" kobiet, ale... jakoś budzi to we mnie większy niesmak niż aprobatę. A mieszanie w taką wypowiedź dzieci... No nie, czasem dwóch srok za ogon łapać nie warto, a wręcz nie wypada. Jeśli sezon 2 też będzie "slut-positive" dla całej rodziny, to chyba wypadnę przed ostatnim odcinkiem.

Offline Gieferg

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1326 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 20:50:01 »
Cytuj
Jeśli ktoś She Hulk wystawia 7 albo 8, to co wystawił Rodzinie Soprano, Kompanii Braci, Gomorrze?

A co to ma do rzeczy? Dla mnie ocena odzwierciedla poziom satysfakcji z seansu, a to się ściśle wiąże ze stopniem w jakim spełnione zostały oczekiwania jakie mam wobec danej produkcji. Tym samym 10/10 mają u mnie Mad Max Fury Road, Dredd,  The Expendables, The Dark Knight, Fellowship of The Ring, Se7en czy JFK. Miałbym się zastanawiać nad każdą oceną w kontekście wszystkich ocen jakie kiedykolwiek wystawiłem? Jeszcze mnie do reszty nie posrało :>

« Ostatnia zmiana: Wt, 18 Październik 2022, 20:55:09 wysłana przez Gieferg »

Offline Kvothe

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1327 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 21:25:47 »
Mnie tam różne oceny seriali/filmów nie dziwią, bo odbiór kultury/popkultury jest subiektywny. Więc każdy może zwrócić na coś innego uwagę, co innego mu się spodobać, bądź nie.  Dla mnie She-Hulk to 4/10, za to Netflixowy Daredevil 8/10. A wszystkie inne seriale sh lawirują między tymi ocenami.
@Gieferg Ma racje liczy się satysfakcja z seansu w danym momencie i tyle. Chociaż uważam, że 9-10/10 niektórzy dają zbyt często i swobodnie.

Offline death_bird

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1328 dnia: Wt, 18 Październik 2022, 23:23:11 »
Ale DD nigdy nie byłem specjalnym fanem. Poza Kingpinem, ta rola jest genialnie zagrana.

Hm... ja z kolei najbardziej z tego towarzystwa lubię DD przy czym ta wersja Kingpina jakoś do mnie nie przemawia. Rozumiem, że D`Onofrio tak to zinterpretował i szanuję pracę włożoną w rolę, ale dla mnie komiksowy Ważniak to zimny, cyniczny, wyrachowany gangster podczas gdy ten netflixowy to taki wielki dzieciak z nieprzepracowanymi problemami. Obiektywnie? Świetna rola. Subiektywnie? Nie takiego Ważniaka widziałem oczyma wyobraźni.




"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1329 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 08:08:52 »
Łe, no panie - przecież te serie Netflixa to fajny streetlevel i nawet durnych strojów tam za bardzo nie ma. DD, Jessica, Punisher - moim zdaniem powaga i balans między nią, a szeroko rozumianym sh jest świetnie wyważony.

A ja z kolei w kwestii współpracy Netflix/Marvel miałem odczucie, że Marvel wstydzi się tak naprawdę swojego dziedzictwa. Mamy w netflixowym DD Owsleya, ale nie Owl, mamy Pottera ale nie Gladiatora, mamy strój Stilt-Mana, ale nikogo kto by go założył. W reszcie seriali podobnie. Wszystko miało być takie jakby realistyczne - żeby nie odstraszać widowni poza geekami?  Durne stroje? Pewnie, że tak - ale na tym zbudowano to uniwersum.

Niemniej wiadomym jest, że z tej współpracy - przy różnych brakach/wadach powstały najlepsze serialowe rzeczy (DD, Punisher, pierwszy sezon JJ). To już poziom nie do osiągnięcia dla Feige'a/Disneya, którzy zapatrzeni w boxoffice będą produkować shit za shitem. Szczerze mówiąc mam nadzieję, że te filmy/seriale wreszcie przestaną przynosić dochody, wtedy po iluś-tam wtopach pajac w czapece dopuści wreszcie do piaskownicy ludzi, którzy zrobią coś swojego/autorskiego. Tak było w komiksach - gdyby DD dobrze się sprzedawał nie byłoby "runu" Millera, gdyby Bats dobrze się sprzedawał nie byłoby "DKr" i "Killing joke". Kto wie - może tak będzie i tu.

Obecnie nie ma szans żeby "DD: Born again" wyszło dobrze. Jeśli Cox mówi, że potrzeba tej opowieści bardziej luźnego sznytu to znaczy, że już wie jaka będzie tonacja. Przygotowanie hardcore'owych fanów na to co zobaczą. Jak już kiedyś pisałem zrobienie z Fiska w "Hawkeye" jakiejś nędznej podróby Tony'ego Soprano (który oczywiście jest postacią napisaną rewelacyjnie) pokazuje w jakim kierunku to pójdzie.

Ale są i pozytywy - odpuścili wstyd i skoro był już LeapFrog może zobaczymy wreszcie Bullseye'a i Stilt-mana. ;D

No i mega pozytyw: Deborah Ann Woll (amerykańska Anna Romantowska) żali się, że nie dostała angażu do "Born again" ;)
To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain

Offline death_bird

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1330 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 09:14:53 »
A tego "mega pozytywu" to akurat nie rozumiem. Jakimś fanem babki nie jestem, ale im pełniejsze i bardziej kompleksowe przeniesienie świata netflixowego do MCU tym moim skromnym zdaniem lepiej.
"Właśnie załatwiliśmy Avengers i to bez kiwnięcia palcem".

Offline Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1331 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 09:28:07 »
Ja w ogóle gdybym się nie naczytał w necie narzekań na jej postać, to po obejrzeniu "Daredevila" nie pomyślałbym, że może komuś przeszkadzać.

ukaszm84

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1332 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 09:46:10 »
A ja nawet wcześniej nie słyszałem tych narzekań i uważam, że była bardzo spoko w tym serialu.

Offline Gazza

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1333 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 09:53:33 »
Deborah Ann Woll (amerykańska Anna Romantowska)
Rozwiniesz to porównanie?
W serialu była jak dla mnie taka sobie, ale nie znam jej emploi i co tam poza rolami sobą prezentuje.

Offline Chmielu

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1334 dnia: Śr, 19 Październik 2022, 10:25:58 »
Woll gra na granicy histerii (jak Romantowska każdą rolę), rozedrgana płaczka. Komiksowa Karen Page też ma swoje przejścia - ale tak przed swoim epizodem narko-porno, jak i po [zwłaszcza po] - to psychicznie silna babka, z klasą i wewnętrznym spokojem. Nic z tego nie ma w grze Woll. Co i rusz sprawia wrażenie jakby miała się rozpłakać. Jeśli poobserwujecie jej kreację, teraz po latach - kto wie, może przyznacie mi rację.

No i Foggy. Foggy'ego powinien zagrać Oliver Platt. On urodził się, żeby zagrać tę rolę. ;D Niestety rozminął się w czasie z tymi ekranizacjami (choć w 2003 r. była jeszcze szansa, jeszcze nie był za stary).
To nie pandemia, to test IQ.

"Żadna ilość dowodów nigdy nie przekona idioty" /
„Łatwiej jest oszukać ludzi niż przekonać ich, że zostali oszukani” Mark Twain