Coraz więcej widzę narzekania na "She-Hulk", tymczasem mnie z odcinka na odcinek podoba się coraz bardziej. Kupuje mnie ta konwencja komedii, w którą zdaje się idziemy coraz mocniej i ostatni odcinek bardzo mi podszedł. Donny Blaze bardzo fajna postać, podobał mi się cały wątek związany z nim i jego pomocnikami. Zupełnie nie trafiają też do mnie zarzuty o gościnne występy, tak jak dopiero co gdzieś czytałem głosy, że po co Wong w ogóle poszedł do prawnika, skoro mógł sam załatwić sprawę - no właśnie o to chodzi, że we wszystkim innym w MCU zrobiłby to po swojemu, a tu mamy absurd i komedią. Z CGI jest dalej średnio, ale według mnie jeden z fajniejszych seriali Marvela w ostatnim czasie.