Plany planami ale tak szczerze to się zastanawiam czy Kevin z resztą kołnierzyków nie bierze pod uwagę, że zanim dojdą do tego eventu z Kangiem to im to wszystko może pierdyknąć o glebę? Bardzo lubiłem mcu do momentu Endgame i wywracałem oczyma na te wszystkie narzekania na jakby nie patrzeć kino popcornowe. Teraz jednak częstotliwość filmów zaczyna rosnąć- przypominam sobie, że Faige mówił, że chciałby nawet 5 tytułów na rok- mamy seriale i tego wszystkiego zaczyna się robić bardzo dużo. Do tego stawka rośnie, bo zamiast Thanosa będzie Kang, zamiast kamieni multiwersum. Wydaje mi się, że część fanów MCU może w pewnym momencie spasować przeskakiwaniem rekina a jeżeli po Kangu nastąpi kolejny wielki boss, to niektórzy już bankowo odpadli by z tej zabawy. Możliwe, ze aż tak problematyczne by to nie było gdyby filmy nie były ciosane aż tak mocno od jednej sprawdzonej formułki, ale wiemy jak z tym jest. Dlatego to zaczyna też zlewać się w jedno. Zaorać też całość może brak charyzmy niektórych nowych postaci. Ja osobiście dalej nie jestem przekonany do Mackiego jako Capa na pierwszym planie. Oglądałem z nim drugi sezon Altered Carbon i koleś góra do czego się nadaje to role drugoplanowe, jest zbyt nijak na niesienie czegokolwiek na własnych barkach.
Co do multiwersum to też w sumie nie widzę jak chcą eksplorować ten motyw do kulminacji z Kangiem przynajmniej w piątej fazie. Strange'a brak, zamiast tego Guardians of the Galaxy Vol. 3 i Blade jakoś nie widzę, tych filmów jako mających związek z multiwersum. Prawdę powiedziawszy wygląda to zwyczajnie słabo i na chybcika, jestem skłonny uznać na ten moment, że to będzie wyglądać tak, że w samych solo filmach wiele tego motywu nie będzie już poruszanego, no poza Stragnem i serialowym Lokim, tylko w nowych Avengers rzucą przebitkę jak to Kang podbija inne wymiary i potem dochodzi do tego głównego i wicie rozumicei to jest to multiwersum. To powinno wyglądać bardziej tak, że jeżeli chcą się w to bawić to powinni już umieszczać akcję filmów w różnych światach, ot choćby wprowadzić X-menów właśnie przez wrzucenie ich jako istoty z innego wymiaru. Jeżeli to ma wyglądać tak jak piszę to jest to jakoś bardzo pretekstowe i śladowe. Mało tego jak do tej pory uważam, że sam motyw jest debilnie prowadzony w filmach. Multiwersum byłoby świetnym przedłużeniem konsekwencji podróży w czasie i trzykrotnego pstrykania palcami w Endgame, tymczasem w takim Spider-manie jest kompletnie debilne poprowadzenie tego motywu "bo Parker poprosił Strange'a o zaklęcie". Nie wspomnę, że nikt tak naprawdę w samych filmach nie raczył wyjaśnić skąd to się wzięło, dlaczego i po co to. W Strangeu, którego to jest motywem przewodnim dalej gówno o tym wiemy i więcej nam o tym mówi serialowy Loki. No jakoś tak inaczej to powinno wyglądać.
Multiwersum w komiksowym Marvelu i zresztą DC też to było bardzo fajne poletko do zabaw alternatywnymi historiami, ale w filmach mam wrażenie to jest robione na odpieprz. To jest na tyle rozległy i momentami przytłaczający koncept, że łatwo mogą się na tym wypieprzyć i zawalić sprawę w porównaniu z Infinity Sagą. Mam wrażenie, że lepiej by wyszli na tym jakby poszli w Galactusa.