Autor Wątek: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela  (Przeczytany 288006 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1110 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 12:54:49 »
Trochę tego za dużo i za szybko. Infinity Saga spokojnie 11 lat rozwijania, tu w pięć 3 razy więcej materiału.

I tak już zostanie - nowe pokolenie wchodzące w filmy nie będzie i tak zainteresowane nadganianiem starych faz, starym się znudzi. Jak w komiksach - nowe fazy to nowe punkty wejścia w MCU.

Offline michał81

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1111 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:06:15 »
Co do mutantów to nikt nie pisze nic o nowym filmie? Zapowiedzieli nowy tytul: The Mutants.
Kevin Feige wspominał (i to dawno), że ma plan na wprowadzenie Mutantów do MCU. Do tej pory nie było oficjalnego potwierdzenia czy The Mutants będzie oficjalna nazwą. To są spekulacje fanów.
Spoiler: PokażUkryj
Tak jak plotki dotyczące czarnoskórych Margneto i Xaviera. Zresztą zakończenie serialu Ms Marvel już pokazuje, że zaczęli wprowadzać mutanów.


sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1112 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:23:52 »
No 2 filmy z Avengers w 2025 - hmm troche sie spiesza gdzies, oby nie wyszlo jak  z Matrixem 2 i 3...

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1113 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:24:20 »
Jestem na świeżo po powtórce netfliksowego "Daredevila" (plus po pierwszy raz oglądałem sezon trzeci) i cóż - w momencie premiery to było dla mnie najlepsze, co zrodziło MCU i po latach nic się w tym temacie nie zmieniło. Wiem, że obecnie "kanoniczność" tej serii pozostaje wątpliwa (aczkolwiek nie obchodzi mnie to, choć odcinanie się od niej - jeżeli nastąpi - to dla mnie totalna głupota), ale fajnie, że przynajmniej postacie mogą liczyć na powrót w innych produkcjach. Ciekawe tylko jak bardzo Disney spieprzy nową solową serię z Mattem, a niestety po ostatnich tworach na nic lepszego nie liczę.

Daredevil nigdy nie był MCU, tylko Netflixa.
Spoiler: PokażUkryj
Murdock, który pojawił się w ostatnim Spider-manie to prawdopodobnie inny wariant z multiwersum
i tyle.


Nawet lubiłem raz na jakiś czas obejrzeć film z MCU, była to sieczka, ale oglądało się przyjemnie. Teraz jak powychodziło tyle tych seriali to już mnie wręcz odrzuca od tego, robią taki sam zabieg jak w komiksach, że żeby mieć komplet fabuły musisz kupować miliony tie-inów, takie uzależnianie odbiorcy, że musi oglądać wszystko, gardzę.

Tyle, że komiksy Marvela jak i zresztą DC poza typowymi tasiemciami miały i mają autorskie mini-serie osadzone w głównym kontinuum, ale też Elseworlds czy what ify, gdzie nie musisz znać niczego poza tymi konkretnymi seriami. W przypadku MCU nie ma o czymś takim mowy, no chyba, że uznać, że jednak solo film stoi na swoich nogach. No niby tak, ale to jednak nie jest do końca to samo bo jednak trzeba oglądać przykładowo wszystkie Thory, żeby ogarniać kolejne filmu o bogu burz i piorunów, poza tym są te cholerne sceny po napisach, które wszystko łączą. No i jednak bez oglądania kluczowych filmów nigdy nie idzie zrozumieć o co idzie w ważniejszych filmach, przykładowo bez Civil war, widz praktycznie nie zrozumie czemu Stark i Rogers nie odzywają się do siebie w Inifnity War.

Co do samych zapowiedzi, to patrząc na te nieszczęsny zwiastun Groota to sorry, ale wolałem jednak drzewca z jedynki guardianów. Black Panther ma strasznie pompatyczny ten zwiastun, a same decyzje w ramach tego filmu już mi nie leżą
Spoiler: PokażUkryj
Namor jako aztecki bóg-król? Meh
Chociaż ja nie za bardzo lubię również klasyczny wizerunek tej postaci w komiksach, mam z nią prawdę mówiąc pewien problem. She-Hulk mogłaby być niezłym serialem komediowym, gdyby nie to, że 90% MCU i tak już jest komedią i to w paru przypadkach gdzie totalnie to nie leży w takiej formie-Waititi i jego wygłupy już mnie męczą.

2 filmy Avengers w jednym roku to faktycznie dużo, ale pewnie chcą skosić podwójnie ludzi na głodzie Avengers, bo wtedy to będzie jednak 6 lat od Endgame. Co innego, że też Ci Avengersi będą już mocno inni składem. Spider-man, Strange i Thor a reszta to będzie pewnie ten świeży narybek w postaci She-Hulk, nowej Panthery no i w wiadomej roli Falcon. Dla mnie w połowie meh.
« Ostatnia zmiana: Nd, 24 Lipiec 2022, 14:03:59 wysłana przez Pan M »

sum41

  • Gość
Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1114 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:26:30 »
Biorac pod uwage ze mielismy 3 roznych twarzowo Spiderow to by spokojnie mogl powrocic Ben Afleck i jaego chyba najlepszy kostium choc nie idealny.

Offline Dracos

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1115 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:55:59 »
Daredevil nigdy nie był MCU, tylko Netflixa.
Spoiler: PokażUkryj
Murdock, który pojawił się w ostatnim Spider-manie to prawdopodobnie inny wariant z multiwersum
i tyle.

Spoiler: PokażUkryj
A Kingpin z Hawkeye'a to też z innego multiversum czy z tego samego ?

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1116 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 13:57:34 »
Spoiler: PokażUkryj
A Kingpin z Hawkeye'a to też z innego multiversum czy z tego samego ?


Kij ich wie, patrząc na to jak odchodzą i tak od klimatu Marvelverse Netflixa to może tak byłoby lepiej.

Online Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1117 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 14:02:31 »
To sprawdź najnowszy zwiastun She-Hulk
Widziałem. W występach gościnnych w komediowym serialu może sobie latać w żółtym stroju. Do momentu póki nie spierniczą jego solowego projektu nie obchodzi mnie to.

BTW w animacji o Spider-Manie z MCU ma się pojawić w czarnym kostiumie.

Daredevil nigdy nie był MCU, tylko Netflixa.
Spoiler: PokażUkryj
Murdock, który pojawił się w ostatnim Spider-manie to prawdopodobnie inny wariant z multiwersum
i tyle.
Kiedy te seriale wychodziły były oficjalnie określane jako część MCU i jak dotąd nie było konkretnego komunikatu, że jest inaczej. Ich fabuła odnosi się do wydarzeń z filmów, Cox mówił, że ma w kontrakcie obowiązek pojawienia się w filmach, jeśli Marvel tego zażąda, itd. To że Feige tego nie produkował nie ma dla mnie znaczenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zostawić te produkcje jako kanon, jeśli Disney postanowi zrobić reboot i nadpisać ich fabuły - wtedy będziemy mogli mówić o wariantach, ale generalnie to głupota, patrząc choćby na to, że najdonioślejsza reakcja fanów przy zapowiedziach projektów z 5. fazy była na wieść o powrocie Coxa i D'Onofrio.

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1118 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 14:18:30 »

Kiedy te seriale wychodziły były oficjalnie określane jako część MCU i jak dotąd nie było konkretnego komunikatu, że jest inaczej. Ich fabuła odnosi się do wydarzeń z filmów, Cox mówił, że ma w kontrakcie obowiązek pojawienia się w filmach, jeśli Marvel tego zażąda, itd. To że Feige tego nie produkował nie ma dla mnie znaczenia.

Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby zostawić te produkcje jako kanon, jeśli Disney postanowi zrobić reboot i nadpisać ich fabuły - wtedy będziemy mogli mówić o wariantach, ale generalnie to głupota, patrząc choćby na to, że najdonioślejsza reakcja fanów przy zapowiedziach projektów z 5. fazy była na wieść o powrocie Coxa i D'Onofrio.

Masz rację, tylko dobrze wiemy jak taki Daredevil, Punisher i Jesica Jones odbiegają od formatu MCU. Oni tam po prostu nie pasują tonem a, że Faige idzie w upartego, że MCU musi być "zabawną rozrywką" to boje się co zrobią z tym inwentarzem u siebie. Dlatego ja już chyba wolałbym wyjaśnienie, że to inne wersje z multiwersum niż te właściwe z tamtych seriali.  Swoją drogą gadanina Faigiego jak to wszystkie filmy muszą być utrzymane w lekkim tonie bo jak nie to im rozwali spójność jest lekko głupia jak na kogoś kto twierdzi, że jest fanem Marvela. W komiksach są solowe serie utrzymane zarówno w lekkim jak i cięższym tonie i żadnej spójności to nigdy nie rozwalało. Jedyni twórcy, którzy zmienili trochę kurs Kevinowi to byli bracia Russo, ale teraz tam nie ma nikogo takiego a patrząc na to w jaką parodię poszedł choćby ostatni Thor to boje się, że tam im się już za mocno odkleiło z tym komediowym tonem.

BTW Co do Thora  ;D https://www.boxofficemojo.com/release/rl3523577345/?ref_=bo_hm_rd
Słabo to wygląda i nie zapowiada się, że przebije ostatniego Strange'a. https://www.imdb.com/title/tt10648342/ https://www.metacritic.com/movie/thor-love-and-thunder

Oceny też nie za dobre jak na film Marvela. Wzorując się na pierwowzorze Aarona można było zrobić świetne fantasy ale wygrała wieczna potrzeba beki.

Online Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1119 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 14:36:31 »
No ja się w 90% spodziewam, że będzie tak jak mówisz. Aczkolwiek fakty takie jak aktualna obecność produkcji Netfliksa na D+ w niezmienionej formie (poza wycięciem z napisów słowa "Netflix" ;D) czy zapowiedzi jak "Deadpool 3", który ma być w MCU i jednocześnie utrzymać rating R, lub animowane "Marvel Zombies" też z wyższą kategorią wiekową, sprawiają że dopóki nie otrzymam gotowego produktu (lub jasnej deklaracji ze strony Marvela), będę się łudzić.

Fakt, że z jakiegoś powodu idą w dłuższą serię też pozwala mi zrobić założenie, że może to będzie bliższe klimatem oryginałowi z Netfliksa niż obecnym tworom Marvela. Dla mnie jeżeli powracają do tych castingów ze względu na ich popularność wśród fanów, to drastyczna zmiana tonu byłaby nielogiczna, no ale pożyjemy, zobaczymy - nie jest tak, że moje oczekiwania wobec "Born Again" są jakieś szczególnie duże.
« Ostatnia zmiana: Nd, 24 Lipiec 2022, 15:22:42 wysłana przez Eguaroc »

Offline Kyms

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1120 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 22:30:48 »
Jakoś mam mieszane uczucia wobec planów na 5 i 6 faze. Za dużo tego w krótkim okresie czasowym. Czaję, że mają pomysły, jakoś im to wychodzi, nie chcą budować kolejne 10 lat pod grubszy event, dodatkowo dysponują młodsza obsadę więc projekty muszą szybciej realizować, żęby wiekowo stykało, no ale projektów jest dość dużo. Do Endgame łącznie 10 lat dochodzili. Teraz mamy mieć aferę multiwersową, dopiero co ten koncept wprowadzili i wyraźniej go zaakcentowali w Strange, a tu za 3 lata mamy miec kulminację tego. Multiwersum wymaga dłuższego wprowadzania, aby jakkolwiek się z tym utożsamiać, poznawać, przeżywać. Boję się, że nei starczy na to czasu, tym bardziej, że co chwile wprowadzane są nowe postacie. Między Endgame a Secret Wars będzie 6 lat. No to bardzo szybko... Teraz odczuwam przesyt, co dopiero przy kolejnej fazie
Zapraszam na portal o DC https://uniwersumdccomics.com.pl/

Zapraszam na portal o serialach https://serialomaniak.com/

Offline misiokles

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1121 dnia: Nd, 24 Lipiec 2022, 22:52:57 »
Teraz mamy mieć aferę multiwersową, dopiero co ten koncept wprowadzili i wyraźniej go zaakcentowali w Strange, a tu za 3 lata mamy miec kulminację tego. Multiwersum wymaga dłuższego wprowadzania, aby jakkolwiek się z tym utożsamiać, poznawać, przeżywać.

Sądzę, że multiversum wprowadzono po to, by dać sobie wytrych na starzejących się aktorów bądź kończących z rolami. Fizjologii się nie przeskoczy i jak się chce mieć nowego Capa, to koncept multiversum (który nie musi kończyć się jakąś fazą) da możliwość wprowadzenia nowego, młodszego aktora.

Offline Pan M

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1122 dnia: Pn, 25 Lipiec 2022, 00:49:21 »
Plany planami ale tak szczerze to się zastanawiam czy Kevin z resztą kołnierzyków nie bierze pod uwagę, że zanim dojdą do tego eventu z  Kangiem to im to wszystko może pierdyknąć o glebę? Bardzo lubiłem mcu do momentu Endgame i wywracałem oczyma na te wszystkie narzekania na jakby nie patrzeć kino popcornowe. Teraz jednak częstotliwość filmów zaczyna rosnąć- przypominam sobie, że Faige mówił, że chciałby nawet 5 tytułów na rok- mamy seriale i tego wszystkiego zaczyna się robić bardzo dużo. Do tego stawka rośnie, bo zamiast Thanosa będzie Kang, zamiast kamieni multiwersum. Wydaje mi się, że część fanów MCU może w pewnym momencie spasować przeskakiwaniem rekina a jeżeli po Kangu nastąpi kolejny wielki boss, to niektórzy już bankowo odpadli by z tej zabawy. Możliwe, ze aż  tak problematyczne by to nie było gdyby filmy nie były ciosane aż tak mocno od jednej sprawdzonej formułki, ale wiemy jak z tym jest. Dlatego to zaczyna też zlewać się w jedno. Zaorać też całość może brak charyzmy niektórych nowych postaci. Ja osobiście dalej nie jestem przekonany do Mackiego jako Capa na pierwszym planie. Oglądałem z nim drugi sezon Altered Carbon i koleś  góra do czego się nadaje to role drugoplanowe, jest zbyt nijak na niesienie czegokolwiek na własnych barkach.

Co do multiwersum to też w sumie nie widzę jak chcą eksplorować ten motyw do kulminacji z Kangiem przynajmniej w piątej fazie. Strange'a brak, zamiast tego Guardians of the Galaxy Vol. 3  i Blade jakoś nie widzę, tych filmów jako mających związek z multiwersum. Prawdę powiedziawszy wygląda to zwyczajnie słabo i na chybcika, jestem skłonny uznać na ten moment, że to będzie wyglądać tak, że w samych solo filmach wiele tego motywu nie będzie już poruszanego, no poza Stragnem i serialowym Lokim, tylko w nowych Avengers rzucą przebitkę jak to Kang podbija inne wymiary i potem dochodzi do tego głównego i wicie rozumicei to jest to multiwersum.  To powinno wyglądać bardziej tak, że jeżeli chcą się w to bawić to powinni już umieszczać akcję filmów w  różnych światach, ot choćby wprowadzić X-menów właśnie przez wrzucenie ich jako istoty z innego wymiaru. Jeżeli to ma wyglądać tak jak piszę to jest to jakoś bardzo pretekstowe i śladowe. Mało tego jak do tej pory uważam, że sam motyw jest debilnie prowadzony w filmach. Multiwersum byłoby świetnym przedłużeniem konsekwencji podróży w czasie i trzykrotnego pstrykania palcami w Endgame, tymczasem w takim Spider-manie jest kompletnie debilne poprowadzenie tego motywu "bo Parker poprosił Strange'a o zaklęcie". Nie wspomnę, że nikt tak naprawdę w samych filmach nie raczył wyjaśnić skąd to się wzięło, dlaczego i po co to. W Strangeu, którego to jest motywem przewodnim dalej gówno o tym wiemy i więcej nam o tym mówi serialowy Loki. No jakoś tak inaczej to powinno wyglądać.

Multiwersum w komiksowym Marvelu i zresztą DC też to było bardzo fajne poletko do zabaw alternatywnymi historiami, ale w filmach mam wrażenie to jest robione na odpieprz. To jest na tyle rozległy i momentami przytłaczający koncept, że łatwo mogą się na tym wypieprzyć i zawalić sprawę w porównaniu z Infinity Sagą. Mam wrażenie, że lepiej by wyszli na tym jakby poszli w Galactusa.

Offline Marvelek

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1123 dnia: Pn, 25 Lipiec 2022, 08:37:41 »
Już podczas pierwszej fazy MCU ewoluowało z dobrego kina superbohaterskiego w rodzaj bufetu, w którym zaczęto serwować nieświeże odgrzewane kotlety, z tym wyjątkiem, że od czasu do czasu dali jakąś świeżą surówkę. Pierwsza faza MCU była fajna o tyle, że w jej wcześniejszej fazie pojawiło się zróżnicowanie gatunkowe - tacy np. "Strażnicy galaktyki" to typowy film familijny, "Zimowy Żołnierz" thriller szpiegowski itd. można by wyliczać. Niestety twórcy nie poszli w kierunku zróżnicowania, ale budowania tasiemca, który obecnie przez dodanie seriali robi się byle jaką papką. Mam zarzuty do wielu filmów MCU, a finał w postaci "Infinity War-Endgame" nie był dla mnie satysfakcjonujący. Muszę jednak przyznać, że mimo wszystko twórcy, patrząc z perspektywy ponad dekady, mozolnie budowali jakąś większą historię.
Problem obecnej fazy polega moim zdaniem na zbyt dużym chaosie i przypadkowości. Odeszły ikoniczne postacie na czele z Iron Manem i Kapem, a ich miejsca nie wypełnił żaden charyzmatyczny, lub ciekawy bohater. Lubię kiedy w filmach sięga się po bardziej niszowe postacie i taką jest dla mnie Shang Chi. Aż się prosiło, by zrobić street levelowy serial lub film, wprowadzić nowe wątki jak np. Dłoń. Jeszcze do momentu spotkania z tatusiem ten film jakoś się ogląda - co prawda mordobicie dla dwunastolatków - ale jakoś do łyknięcia, a w krainie tatusia zaczyna się Disney z promieniami z dupy, obowiązkowym paskudnym, ale uroczym aż do porzygania stworkiem i odkręcaniem wątku Mandaryna. To jest jeden z przykładów bo o innych dziełach ze stajni MCU nie chce mi się pisać. Do tego wszystkiego twórcy wzięli na warsztat cholernie trudny temat. Multiversum to wątek, który musi być budowany niezwykle ostrożnie i precyzyjnie. Nawet w komiksach wielu scenarzystów wyłożyło się na wchodzeniu do wieloświata. Trzeba tu gracji Hickmana do konsekwentnego i niespiesznego budowania fabuły. W Spider-Manie dowiedzieliśmy się, że jest Multiversum i nic poza tym. Bardziej mam wrażenie, że cały pomysł z Multiversum wybrano tylko dlatego, żeby wprowadzić aktorów z dawnych filmów. Jak dla mnie wszystko to leży i kwiczy, a kolejne zwiastuny nie są zachęcające. Nie spodziewam się po Daredevilu z MCU niczego dobrego, dalece wątpię aby był to czwarty sezon, co sugeruje podtytuł: Born Again. Raczej to hasło typu: "zaczynamy od nowa" niż ukłon w stronę jednej z najlepszych komiksowych historii. Z jednej strony szkoda, bo sezon 3 zostawił kilka furtek do przyszłych sezonów np.
Spoiler: PokażUkryj
 poznanie przez Fiska tożsamości DD
. Mi bardzo brakuję tej netfliksowej marvelowskiej niszy, gdzie jakaś część była osobnym bytem bez konieczności włączania DD w walkę z Thanosem, przy jednoczesnym cięższym klimacie. Jak będzie wyglądał ten DD, to przedsmak mieliśmy chyba oglądając Fiska w Hawkeye. Podobało mi się jedno określenie, które padło tu na forum, że Disney przerobił go  na takiego Tonyego Soprano i coś w tym jest. Kicz, kicz i jeszcze raz kicz.
Do tego wszystkiego te zapowiedzi, że już w 2025 dostaniemy Secret Wars. Po kilkunastu latach formuła naprawdę powinna się zmienić, jeśli nie to MCU przestanie być kinem popcornowym, a stanie się rozrywką dla ośmiolatków, której zadaniem będzie wyłącznie napędzanie sprzedaży zabawek.

Online Castiglione

Odp: MCU a.k.a. Kinowe Uniwersum Marvela
« Odpowiedź #1124 dnia: Pn, 25 Lipiec 2022, 12:57:19 »
Problemem wg mnie jest po pierwsze przesyt - kiedyś 2 filmy rocznie, teraz 4 plus masa seriali. Ale przede wszystkim to, że za jaki temat by się nie zabrali, jakiego bohatera i w jakiej scenerii, od dłuższego czasu z wszystkiego robią bezpieczną komedyjkę, gdzie niektóre żarty są tak suche, że zęby same zaczynają zgrzytać, idziemy w coraz większy kicz, a filmy same w sobie wyglądają coraz gorzej, bo ludzie od efektów specjalnych chyba już nie wyrabiają tempa. Poza tym każdy kolejny film zdaje się być tylko pretekstem do zapowiedzenia kilku kolejnych. Na tym samym wyłożyło się kilka lat wcześniej "X-Men" - dopóki skupiali się na zrobieniu jednego filmu tu i teraz prezentowali dużo wyższy poziom niż MCU, a jak zaczęły się wielkie plany na szerokie uniwersum, powstało beznadziejne "Apocalypse", które podczas seansu wydało mi się być tylko podbudową pod kilka kolejnych produkcji.

Nie tak dawno zrobiłem sobie powtórkę takiego "CA: First Avenger". I jakkolwiek to nie był jakiś bardzo dobry film, to uderzyło mnie, że potrafił opowiedzieć jedną spójną fabułę, poradzić sobie bez masy nawiązań i mrugnięć okiem, wpleść humor tak, żeby pasował w danym momencie, a nie wylewał się z ekranu co chwilę (i jednak w pierwszej kolejności być filmem akcji, a nie komedią), pozwolić sobie na brutalniejsze momenty (gość zmielony przez śmigło samolotu na krwawą miazgę) i przede wszystkim wyglądać jak normalnie nakręcony film, a nie robiona na szybko tandeta. Jedyną zapowiedzią tego, co dalej była tak naprawdę scena po napisach i to też sprawiało, że chciało się na to czekać. A teraz ciągle mamy teasowanie - będzie jeszcze to, to, to, to...
« Ostatnia zmiana: Pn, 25 Lipiec 2022, 12:59:49 wysłana przez Eguaroc »