No way home - Początek jest całkiem niezły, na głupi pomysł wyjściowy dla całej fabuły powiedzmy, że jeszcze moge przymknąć oko, gorzej, że gdzieś tak po walce na moście tempo strasznie siada, a na domiar złego jak już zapada noc, to tak zostaje do końca i cały film (łącznie z finałem) jest ciemny i strasznie mdły wizualnie. Niby fajnie zobaczyć wcześniejszych Parkerów, ale nie mają zbyt dobrych scen i ma się wrażenie, że brakło pomysłu na to co z nimi zrobić - no, Garfield ma fajną scenę z MJ, a Maguire najbardziej pamiętny chyba ten moment w finale, ale ogólnie bez szału.
Lepiej mi się oglądało niż Far From Home, ale za cholerę nie kumam skąd się biorą te recenzje i tak wysokie oceny dla tego filmu.
Cytat MJ o tym, żeby się nastawiać na rozczarowanie, żeby się nie rozczarować idealnie pasuje do tego filmu - w sumie tak zrobiłem i dzięki temu seans był nawet przyjemny...
Sam nie wiem, 6/10?
Trochę za bardzo się nudziłem, żeby dać 7.