A pozostając w temacie wątku. Dużo się czyta, jak to nowe produkcje MCU są nudne, niepotrzebne, na siłę, "to już nie jest prawdziwe MCU" (ciekawe tylko, że te same osoby piszące tak na forach po "Endgame", pisały tak samo po pierwszych "Avengers" w 2012 roku...), tymczasem jak do tej pory czwarta faza bardzo mnie kupuje i autentycznie czekam na kolejne rzeczy, czego nie powiedziałbym kilka ostatnich lat. Zapowiada się interesująco i trochę nietypowo jak na Marvela (tak wiem, że to tylko zwiastun, który można w dowolny sposób zmontować). Chętnie obejrzę.
Braci Russo już nie ma w MCU a każdy ich film to była czołówka tej franszyzy. Znam ludzi, którzy nie przepadają za superhero ale Winter Soldiera i Infinity War odebrali bardzo pozytywnie. Gotg vol 3 odłożone na 203 przez chore cyrki Disneya w związku z osobą Gunna.
Większość tego co ma tzw 4 faza to po prostu wprowadzanie totalnie nowych marek/postaci. Jak ktoś kojarzy MCU z takimi postaciami jak Iron Man i Cap, którzy zresztą w komiksach tak samo byli częścią najbardziej klasycznego teamu to może czuć się obcy pośród tych wszystkich Eternalów. Jasne, wcześniej wprowadzano już Strange'a, Ant-mana etc, ale klasyczna ekipa ciągle gdzieś tam była. Sytuacja po Endgame jest bezprecedensowa i nie ma co tego porównywać do np. troszkę gorszego odbioru Age of Ultron.
Black Panther i Marvels meh. Oryginały nie należały do czołówki tego cyklu filmowego. Shang-Chi no fajnie taki azjatycki BP

Eternals trudno powiedzieć po zwiastunach co z tego będzie, ale nie nabiorę się na obietnice poważniejszego, bardziej wyważonego filmu MCU, to nie jest film Russo ;)Ant-Man and the Wasp: Quantumania może zaskoczy, ale piszę to tylko dlatego Thor Ragnarok okazał się zaskakująco dobrą częścią trzecią, po dwóch pierwszych bardzo nijakich obrazach.
Poza tym MCU to są filmy formułki. Jakbym tego cyklu nie lubił to tak niestety jest. Co bardziej odważny, wychodzący wbrew prawidłom gatunku film superhero to nie jest MCU. Logan, Joker, Batmany Nolany, Deadpool, Spider-Man: Into The Spider-Verse. Ostatnio jaki film się chwali za bycie Rką i jazde bez trzymaki? Sucide Squad. Żeby nie było, nie widziałem jeszcze ale piszę jedynie o tym co słychać w eterze. Jeżeli brać pod uwage całkoształ gatunku a nie tylko ostatnie lata to Batmany Burtona, Superman Donnera i dwa pierwsze filmy o X-men od Foxa to też wręcz wyglądają jak kino autorskie na tle MCU robionego od jednego modelu.
Wracając do kwestii zachowawczości MCU, to do tej pory te filmy jak mogły odciągały uwagę od tej bardzo dobrze dobraną obsadą, sylwetkami postaci. Tutaj nam się serwuje totalnie nowe postaci i kluczowe jest to czy "złapią" widzów na to coś.
Narzekania na MCU były zawsze. Najlepsi są ludzie, którzy nie mają nic przeciwko Star Wars, Indianie Jones, Back to the future, tonie akcyjniaków z Sylvkierm i Arninem ale MCU panie to oni już tego nie trawią co to, to nie. Jasne kwestia gustów, ale nie sądzę, żeby ktoś kto lubi przykładowo filmy z Jackiem Chanem był w skrajnie innej grupie docelowej co odbiorcy MCU. Człowiek nie jest taki stary, znajomi też, a czasem ich człowiek słucha i czuje się jak na zlocie geriatrii
