Gadanie...
Thor Love and Thunder, Doctor Strange in the Multiverse of Madness, Guardian of the galaxy vol 3, serialowy Moon Knight, What If dają jakieś tam nadzieję, na przyzwoite kino rozrywkowe.
W MCU co się jedyne tak naprawdę się zmieni to przetasowanie po starej ekipie, ale tak poza tym MCU pewnie będzie takie jakie było. Nie oszukujmy się, pierwsi Avengers nie mieli aspiracji do czegoś wielkiego w sensie trudnej tematyki, za to jako wydarzenie filmowe w sensie pierwszego takiego crossa to było coś faktycznie dużego. Nawet te lekko zarysowane ambitniejsze wątki jak inwigilacja w Winter Soldierze, odpowiedzialność bohaterów w Civil War i problem przeludnienia w Infinity War to nie są drążone w taki sposób, żeby przekształcić formułę mcu w jakieś kino sh o wyższych aspiracjach.
Komiksy? Nie każdy komiks Marvela aspiruje do czegoś pokroju "Ostatnich łowów Kravena" a w dużej części do rozrywki. Fakt spora część komiksów Marvela- przynajmniej tych starszych- różni się tym od filmów, że nie ma takiej ilości sucharów w takim wydaniu jakim raczy nas mcu.
Chociaż jak najbardziej przytaknę, że komiksowy Marvel potrafił stawiać na odważniejsze eksperyment pokroju "Elektra Assassin", "Marvels", "Old man Logan", "Punisher Max". Kompletnie nie wyobrażam sobie odpowiednika takich historii w MCU, ale umówmy się, ze mniejsze ryzyko to eksperymentowanie z komiksami niż wartymi wiele milionów w produkcji filmami. Tym bardziej kiedy za sterami stoi Disney.
Warner i konkurencja od Foxa dużo mocniej zaszaleli takimi produkcjami jak "Joker" i "Logan". X-meni od Foxa generalnie dużo lepiej balansowali między powagą a luzem. Nawet takie filmy jak "Blade" i "Constatine" z perspektywy dzisiejszego bardzo jednolitego MCU wydają się dużo bardziej odważnymi filmami. W sumie to było zrealizowane tak, że laikowi komiksowemu trudno było wyczuć do końca, ze to są postaci ze światów stricte komiksowych.
Nie wspominam już nawet o Batmanach Burtona, które są bardzo autorską wizja.
"The Batman" pewnie będzie miał poważniejszy ton i pewnie przemyci nieco bardziej ambitną rozrywkę, ale Gacek akurat często miał szczęście do takich produkcji.