Jest to tak paskudny ,,typ", że aż mam ochotę pluć w ekran, gdy za każdym razem go widzę. Efekty wizualne "FATWS" są jakości powyżej normy: jak na wielkoekranowych tłach! Tylko i wyłącznie na mega plus. Fabularnie i wątkowo... totalnie do ,,czterech liter" poza historią wakandyjską, uwypukleniem dramatycznych losów Sama Wilsona i jego rodziny, a także Bucky'ego alias ,,White Wolf". Wątek radykalnego ugrupowania "Flag Smasher" plus historia Johna Walkera - to typy postaci, grup etc., które giną pod jarzmem zbyt wygórowanych ambicji. To wszystko ich przerasta; nie da się tego ,,napompowania" oglądać w tak wydawałoby się mega zapowiadającym się serialu. Częściowo jest kiepsko, gdyż cały ten ,,Power Broker" znikł fabularnie, cholibka, nie wiadomo gdzie. A wątki nietolerancji etnicznej, rasizmu, prześladowania czarnoskórych bohaterów - ,,bo przecież czarny Kapitan Ameryka też mógł być bohaterem", które widzieliśmy w epizodzie nr 5 omawianej produkcji: dlaczego, po co, czemu? Niektórzy odbierają to jako autokrytykę historii rasistowskich w korporacjach/franczyzach: Marvel Comics i Disney.