Dla mnie żółty strój Wolverine'a był OK, ani zły, ani super. Też mi się o wiele mniej podobał Gambit, jakby miał spuchniętą głowę - niestety Tatum, który wygląda jak zapaśnik, nie pasuje fizycznie do tej postaci, która jest smukła. Ale w końcu Jackman też jest wysokim gościem i nie bardzo pasuje do komiksowego, przysadzistego Rosomaka (zresztą w filmie było do tego małe nawiązanie
).
Nie łączyłbym tego żółtego z tym, że to komedia. Wolverine to jest poważna postać, wręcz mamy tu takie typowe połączenie śmieszka i ponuraka, z którego wynikają pewne interakcje. To zwyczajne nawiązanie do klasycznego stroju. Można by zażartować, że to przez ten strój Wolverine w swoim świecie nie chciał w nim paradować i się kumać z X-Menami i przez to im się umarło.
Stawianie tezy, że dana postać jest niepoważna przez kostium w obrębie superhero jest absurdalne jak cholera.
Ja tylko tak przypomnę niektórym, że miano mrocznych, wręcz kryminalnych historii nosi ogrom publikacji o Batmanie, człowieku przebranym za nietoperza a niejaki Alan Moore zrobił wybitną serię o Jozinie z Bazin.
MCU ma masę rzeczy za uszami, ale, nie mam pojęcia co jest złego w tym, że przenoszą ikoniczne wizualne aspekty komiksowego Marvela na ekrany kin. Tym bardziej, ze obrany kierunek od początku pokazywał, ze nie wstydzą się tej komiksowości i ani myślą brnąć w quasi realizm. Najbardziej przyziemne to może jeszcze były te filmy solowe o Starku ale i tak nigdy nie spinały się na to, że to kurde jakieś filmy na serio o technologiach zbrojeniowych. Szczególnie to dotyczy trójki, gdzie poszli na całości w totalne sci-fi w postaci Extremis.
Ten świat MCU jest tak komiksowy wizualnie, że te parę wyjątkowych przypadków gdzie długo wstrzymywali się z pójściem w coś bliskiego wizualnie komiksowi było aż nienaturalne vide unikanie stroju Scarlet Witch, że kiedy w końcu to zrobili to jeszcze wzmocniło odczucie, że to co było wcześniej dziwnie nie pasowało do obranego kierunku.
Jasne strój jest nieco zmodfikowany względem komiksów- ale wizualnie to ciągle duchowo nawiązuje do komiksów- jasne nie wszystko dałoby się wiernie przenieś vide strój Burtona.
Serio walenie po głowie Marvel Studios za to, że przenoszą w miarę wiernie stylistykę swojego uniwersum z komiksów jest kretyńskie. Wiadomo, że MCU jest pod Endgame w dołku i tylko kilka filmów od tamtego czasu trzyma poziom, ale krytyka tez musi mieć sens, a tu widzę niektórzy walą w Marvela za wręcz rzeczy, które były u niego zaletą.
Zawsze podobało mi się oddanie feellingu wizualnego z komiksów w Mcu, bo tutaj akurat szli akurat ścieżką bez kompleksów i gdzieś mieli, że X-meni Foxa czy to Batmany Nolana trochę wymijają pewne aspekty w naprawdę bezpieczny sposob.
Kurde ludzie serio walenie w Marvela na oślep, bo ten co raz bardziej słabuje w kinie i pewnie i tak prędzej czy pózniej opuści kinowe sale na wiele lat nie sprawia, że wasze argumenty są fajniejsze.
BTW Sukces finansowy D&W faktycznie duży, ale to już naprawdę wygląda jak łabędzi śpiew. Cap 4 nie ma większych szans na sukces, kurde Mackie ledwo się nadaje nawet na postać z ubocza, to na tyle przezroczysty aktor, że dawać go na główną rolę to wprost prosić sie o wtopę, Thunderbolts to zbierania mało ważnych w filmach postaci z trzeciej ligi poza Buckym, przy Bladzie jest takie zamieszanie produkcyjne, że film musi wywoływać pot na czołach kołnierzyków z Marvel Studios i Disneya. Może Fantastic Four będzie po prostu spoko filmem, ale też ciężko powiedzieć, że istnieje na to jakaś gwarancja.