Hola hola... Pierdziuuuu. Najnowszy trailerek do "The Flash" to, jakby to powiedzieć: czyste złoto i miód najwyższej miary! Powiedzieć, że jest to ,,zajebiste ponad 2 minuty", to tak jakby nic nie powiedzieć. Łej Panie, to były cudowne, hiper-ultra-mega dobre, mówiąc brzydko: kurewsko przystępne i rozwalające mózg geeka i entuzjasty kinowych technologii kilkadziesiąt sekund zwiastuna! Bite 2 minuty z hakiem materiału, zmiażdżyły nie tyle co olbrzymią mocą efektów specjalnych, które takie właśnie będą w ogólnej stylizacji i szczegółowości w "The Flash", a stylistyką tych VFX effects, które co widać: mają potężną linię kolorystyczną i daną tylko sobie wartość kontrastu między ostrzejszymi wyraźniejszymi tonami a czernią i jej zakresami. Nie dość że efekty w "The Flash" będą na naprawdę wysokim poziomie - jeśli tylko i wyłącznie widz szanuje taki styl i specyfikę - to wtórować temu będzie turbo dynamiczna, bezkompromisowa, nie pierdololo się z niczym fabuła, która być może będzie bardziej ciekawsza i dokokszona wątkami pobocznymi i nagłymi zwrotami akcji niżeli płynną i główną historią. A fan DCEU będzie zadowolony; obraz ten może zmienić historię całego tworzonego w DCEU świata: wszystkich wydarzeń, losów bohaterów, miejsc etc.
To film tylko do obejrzenia w wysokiej jakości obrazu i dźwięku, w odpowiednio zaprojektowanych salach kinowych: IMAX lub Dream (DolbyAtmos i 4K) w sieciach Helios. Ten film nie nadaje się do innego sposobu doświadczania. Na zwykłym ekranie i przy standardowym kinowym dzwięku, wizualia i dźwięk mogą co najwyżej być rozmyte, rozjechane, niepewne. Niesamowitość innej kategorii. Mieć ciary przy oglądaniu tego zwiastuna, tego najnowszego do "The Flash", to mało powiedziane... Ha!
