Dzisiaj przyszło wydanie francuskie "Czarnych nenufarów", światło jest niezłe, mogę porównać. Gdy zamawiałem, przyszło mi do głowy, że nasi wybrali ten papier offsetowy, bo mieli narzucony wybór i zacząłem się obawiać, że francuskie wydanie będzie podobne. Ja wybrałem to wydanie rozszerzone, ze względu na dodatkowe ilustracje; tego 'ekslusiv' u wydawcy juz nie było.
Francuzi nie eksperymentowali: papier kredowy, zwyczajnie przeciętny, żadna rewelacja. I w zasadzie to wystarczyło: różnica jest mniejsza, niż się spodziewałem (tylko niuans), ale kolory są żywsze i nie ma tego przyszarzenia. Sądziłem, że różnica będzie bardziej znacząca, szczególnie w ciemnych scenach, ale nie - dla mnie właśnie te jasne kadry wyglądają bardziej naturalnie, ciekawiej, żywiej, po prostu jest więcej koloru w kolorze. I wydaje mi się, że oni też poszli na łatwiznę: druk poszedł na trzy- lub czterokolorówce, a te nie dały rady oryginalnym kolorom z plansz i kolorom z plików.
I zostaje kwestia, czy to sprawa druku. Obie edycje drukowane są cyfrowo*: francuskie wydanie jest po prostu wydrukowane na lepszym pod względem oddania kolorów papierze, a nasz offsetowy nie jest biały, za to na pewno bardzo chłonny i trochę pewnie koloru zjadł. Czy nasi nie mieli profilu do tego papieru, czy na tym papierze zwyczajnie się nie da lepiej - nie jestem pewien. Strony wydania francuskiego ogląda się z wielką przyjemnością, ale nasze wydanie nie jest aż tak bardzo złe jak sądziłem, że będzie w porównaniu (dobre nie jest, żeby nie było). Ja mając możliwość porównania plików produkcyjnych z drukiem, nie wydrukowałbym tej pozycji na tym papierze offsetowym (szczerze mówiąc, to na żadnym offsetowym, bo i te naj przegrywają z lichszą kredą) i uważam, że po próbnym druku powinno się zmienić papier (jeśli nie dało się poprawić jakości druku), ale biorąc pod uwagę to, że nikomu nic nie wadziło, jestem w stanie uwierzyć, że nie popełniono zbrodni. Plusem polskiego wydania jest to, że dołączona na końcu dwustronicowa ilustracja została powiększona; wprawdzie uciekły z kompozycji skrajne drzewa, za to nie ma białych pasków na górze i na dole. U Francuzów zrobiono to na odsię: są całostronicowe i są z paskami. Piękne ilustracje, ale dziwnie pokazane. Te dodatkowe ilustracje to jedyna różnica między ich wydaniami: podstawowym i rozszerzonym.
Zupełnie nie wiem, dlaczego nasi wydawcy nie mierzą się z tym, na co mają wpływ, a mianowicie z papierem i drukiem. Żaden papier offsetowy nie odda koloru jak kredy, a są papiery kredowe mało błyszczące i mniej gładkie, podobnie jak te grubasy offsetowe dobrze udające papiery ekskluzywne. Podejrzewam nawet, że i Marginesy mogły znaleźć doskonałą kredę w Polsce, i wcale bym się nie zdziwił, gdyby wyszło taniej, niż na tym eksluziv gruboffsecie.
Podsumowując: francuskie wydanie pod względem oddania kolorów jest lepsze (ale żadna rewelacja, niestety), za to nasze grubsze, choć ma mniej stron. Najprawdopodobniej zawinił papier, bo nasi na okładce potrafili wydrukować kadr poprawnie. Jeszcze raz: szkoda, bo komiks zilustrowany jest przepięknie.
* jestem prawie pewien, choć nie skanowałem, żeby sprawdzić. Dla tych, którzy chcą czasem zbadać, czy coś zostało wydrukowane cyfrowo, czy offsetowo: trzeba zrobić przyzwoity skan i go powiększyć. Jak w dużym powiększeniu zobaczycie siatkę, to był druk offsetowy, jak pikselozę - cyfrowy. Druk offsetowy zresztą się już kończy i prawie wszystko drukuje się cyfrowo: szybciej, łatwiej i nie trzeba tylu ludzi, a i matryca drukarzowi się nie omsknie.