Co tu się w tym wątku dzieje, to ja nawet nie...
Niemniej:
Raczej chodzi o to, że Studio Lain potrafił przełożyć funkcjonowanie na forum w przestrzeń do pozyskiwania leadów i potężny lejek sprzedażowy. Nie odbywa się tu tylko kontakt z czytelnikiem, ale regularny i bardzo skuteczny marketing. "Przybudówka" to mało fachowe określenie.
Z tego, co widzę, część forumowiczów widzi i pisze o praktykach sprzedażowych Lain, niektórzy z nich narzekają na nie, ale część jest chyba ich nieświadoma. Oczywiście, w działalności - pod względem czysto bieznesowym! - Arka nie ma nic złego, ani nagannego. Normalna sprawa. Świetnie ogarnął mechanizmy, które rządzą forkiem, świetnie ogarnął platformę sprzedażową (Gildia ostatnio chodziła, jak w zegarku), a konsumenci wydają się zadowoleni (albo internalizują, że skoro wydali tyle pieniędzy na taką "Afrodytę", jak dziesiątki innych czytelników w przedsprzedaży, walcząć z Gildią, to to po prostu musi być dobry komiks, ale to już tylko moje spekulacje) także sytuacja typu win-win. Dla nich, dla kultury i rynku komiksowego w PL - niezbyt.
Wiecie jaki jest problem tych analiz Szymona czy Kolorowych

Nie znacie mnie

Ja jestem piwniczakiem po prostu - w sumie nawet dosłownie

- i ja mam zwykłą ludzką frajdę z kontaktu z ludźmi, bo u mnie komiksem interesują się może z 2 osoby

tam gdzie widzicie marketing to jest po prostu zwykła pasja

czy przynosi to efekty? pewnie tak, ale tylko dlatego, że gdzieś ci ludzie czują, że są częścią tego co robię, ja po prostu stosuje coś na czym wyrosłem - punkową etykę DIY, i wzorem dla mnie była wytwórnia Dischord, tam nie było klienta, konsumenta, tylko kumpel - i nie bronię się przed przyznaniem, że SL zarabia, całkiem sporo ostatnio, tylko ja te zyski przepiłem na zakup 27 licencji

dla mnie to forum od zawsze było okazją do pogadania, nawet jak studio wydawało 2 komiksy rocznie w nakładzie 500 sztuk. Ten wątek zawsze żył już za czasów gildii. Nie wszyscy grają w grę o nazwie kapitał

