Dostałem maila, że macie tu wielki problem z Drakulą i koniecznie mam pisać co to za wypadki.
Wyjaśniam, zdjęcie wrzucone przez Pana, który ma literkę D pochodzi z wydania gazetowego Creepy dla Warren Publishing. Firma nie istnieje od 30 lat a jej pliki nie są źródłem niniejszego wydania.
Przez następne lata komiks wydawały Toutain i Glenat i oni sprzedawali licencję, każdorazowo dokonując zmian, poprawek itp.
Prawa do plików w ostatnich latach uzyskało Cartem i oni dokonali ponownej digitalizacji.
I wrócili do "surówki" wyprodukowanej przez Fernandeza a bez znaczkó i dodatków kolejnych wydawców.
Białe plamy czujne oko znajdzie jeszcze dwa razy.
A brakujące D z herbu Warren zup łnie z dupy wrzucał sobie jako winiekę. A oryginalnie macie je tylko raz, na pierwszej stronie.