"Ta, która mówi." Alicia Jaraba
Interesujący temat, czasy podboju Ameryki południowej przez Hiszpanów z perspektywy rdzennej mieszkanki, coś tak jakby Apocalypto z kobietą w głównej roli .
Zaczyna się okrutnie, wojny plemion, dramat ludzi starających się żyć normalnie , porwania ludzi na handel albo żeby ich składać w ofierze bogom czy wszechobecne niewolnictwo jest w tym świecie na porządku dziennym. Wiem, że biali kolonizatorzy to zło i ale to jak się rdzenni mieszkańcy traktowali nawzajem...to jest dobry materiał na osobną opowieść o tych paskudnych czasach.
Główna bohaterka zapisała się na kartach historii, w posłowiu autorki można przeczytać że jest mocno znienawidzona w swoim kraju ale czy słusznie? Ciężko to ocenić z perspektywy europejczyka a sama lektura raczej pozytywnie przedstawia postać i podejmowane przez nią decyzje, ale to polecam zapoznać się z komiksem i samemu wyciągnąć wnioski.
Graficznie jest dynamicznie , kadrowanie i paleta barw harmonijnie współgra z miejscem akcji, na planszach sporo się dzieje dzięki czemu pięknie się płynie przez opowieść ,stylowo bardzo mi to przypomina prace tworzone przez Christophe Blaina.
To mój pierwszy przeczytany komiks stworzony od A do Z przez kobietę i ciekawym doświadczeniem jest obserwowanie kobiecej perspektywy ukazywania emocji, wrażliwości i woli walki głównej bohaterki. Na kadrach bez słów, tam gdzie trzeba czuć na nich radość, złość, lęk czy przerażenie , to jest piękna artystyczna umiejętność wyrażania emocji obrazem. Droga głównej bohaterki od trudów i upokorzeń do nabycia odwagi i umiejętności powiedzenia " NIE" jest godna podziwu.
Ileż to lat musiało minąć, aby kobiety były traktowane jako ktoś więcej niz tylko obiekt seksualny i towar przetargowy.
Jestem usatysfakcjonowany lekturą i bardzo polecam , to kawał dobrego komiksu z ciekawym acz okrutnym kawałkiem historii w tle i o tym jak potężną władzą i jak niebezpieczna może stać się religia kiedy wejdzie rządzącym "za mocno" , tak zwany ponadczasowy klasyk z cyklu" Mój Bóg jest lepszy niż Twój" . Marinari w swoim życiu również kierowała się umiejętnością czytania"znaków" od swojego bóstwa , zarówno podczas podejmowania życiowej decyzji jak i w swoich późniejszych losach .
Wydawnictwo kiedyś wrzuciło na Facebooka porównanie tego komiksu do naszego Hernana Cortesa i cóż, tylko wspólna tematyka je łączy bo dzieło Alicii Jaraby bije nasze rodzime w każdym aspekcie poza sentymentem.
Lost in Time swoją ofertą ostatnio trafia w mój gust w 100 procentach i oby tak dalej, mocno kibicuję i wspieram .
8+/10


