Tylko, żebyście nie byli zaskoczeni, że Toppi ma swój specyficzny styl również w konstrukcji fabuł. Mam tu na myśli fakt, że nawet w kolejnych tomach, nie oznaczonych tytułem "Zaczarowany świat" wiele fabuł ma element niesamowitości, mistycyzmu. Czy to baśnie 1001 nocy w "Sharaz-De" (tom 7) czy opowieść o Kolekcjonerze (tom 8 kolekcji) czy takie historie jak np. ta o przepowiedni dotyczącej szkockiego instrumentu narodowego albo pewnym czarnoskórym bluesmanie z tomu Północna Ameryka (tom 2). Nie każda historia ma taki element (czasami to dyskusyjne) ale zdecydowana większość.
Toppi w stylu graficznym to absolutna petarda, w stylu fabularnym, w sumie jak bracia Grimm, baśnie dla dorosłych.