Będę pisał w mocnym tonie. Wydawco, żebyśmy mieli pełną jasność - cieszę się, że są osoby pełne pasji, które starają się wydawać ukochane komiksy, i chcę móc Was wesprzeć. Naprawdę. Ale powielacie pewne, wybaczcie mocne słowo, patologie, przez które znienawidziłem część komiksowa, a przynajmniej pracę dla niego.
1. Czemu w stopce nie ma składacza? Trudno mi to zinterpretować inaczej, niż że albo zlaliście go, albo sam nie był zadowolony ze współpracy. Ktoś wykonał kawał pracy i nie został odnotowany.
2. Nie czytałem całego albumu. Przeczytałem pierwszą stronę i losowe dwie w środku. Na każdej z nich były przecinki w losowych miejscach i archaiczna interpunkcja (i czterokropkowy wielokropek, ale się zdarza, może akurat tak trafiłem). To są rzeczy, które się wyłapuje bez czytania, głupie, ale zgrozo jak dużo. Nie chciałem już się wczytywać, by ocenić redakcję. Po raz kolejny widzę wydawnictwo, w której redakcją zajmują się osoby wpisane KRS-ie, domniemuję, małżeństwo prowadzące wydawnictwo. Dajcie to jeszcze profesjonaliście do przeczytania, nie zaniedbujcie minimum edytorskiego. Jeśli macie podstawy, by sądzić, że nadajecie się na redaktorów, przekażcie to jeszcze korekcie. To ma sens, choćbyście przeczytali komiks wpizdylion razy, niektóre błędy Wam się opatrzą i będziecie je przeoczać. Nie mówiąc o tym, że tłumacz zasługuje na sensowny feedback. Poczytajcie, popytajcie, jak działają wydawnictwa. Bez tej wiedzy nawet, jeśli będziecie kogoś zatrudniać, możecie robić mu krzywdę - już jest jeden wydawca, który ma kult na tym forum, a podpisuje się pod pracą podwykonawców, co jest megachujowe.
3. Nie wykluczam, że to nie Wasza wina, ale jest pewnym niesmakiem, że albumu nie tłumaczy Jacek Drewnowski, znawca nr 1 Dylana i tłumacz dotychczasowych tomów.
Jeśli macie pytania, uwagi, piszcie. Jeśli nie do mnie, to do innych wydawców. To często naprawdę dobre ludki. Po prostu nie chcę, byście powielali bolączki tego rynku, które w sporej mierze wynikają z tego, że wydawcy myślą, że wystarczy pasja. Wydawanie nie jest proste, zaangażujcie w to więcej osób.
Naprawdę nieironicznie gratuluję pierwszego tomu. To ciężki kawał chleba, a wybór wydawniczy ambitny. Jejku jak się cieszę, że ktoś ma jeszcze Dylana w sercu. Zrobicie jeszcze masę błędów, jak wszyscy, ale może te największe da się jakoś ominąć ;-)