@komiks: z tymi szacunkami -->

Nie uwierzysz, ale... (uważaj, bo to będzie dla Ciebie zabawne

):
Na podstawie mojego doświadczenia ( <-- wink, wink) wywnioskowałam od razu na widok tego "10-15%", że to li tylko szacunki
No to, proszę Państwa, można się rozejść, bo takie szacunki (zapewne i to 40%) biorą pod uwagę w miarę homogeniczny rynek książki. Zero uwzględniania w ogóle specyfiki rynku komiksowego.
Swoją drogą, jeszcze jedna zabawna rzecz: o tych różnicach między rynkiem książki a rynkiem komiksowym pisałam w swojej pracy magisterskiej te... dobre 20+ lat temu. Tomek Kołodziejczak ją czytał, poza tym już wtedy była to dla niego wiedza całkowicie naturalna.
A na koniec mała ciekawostka dla osób, które lubią liczby - powrzucam takie drobne obserwacje z tej tabelki z 2020 roku, którą podesłał komiks:
1. pierwsze miejsce ma sprzedanych
w ciągu tygodnia 1400+ egzemplarzy - to imho bardzo dużo, przekracza większość CAŁOŚCIOWYCH nakładów pojedynczych tytułów komiksowych, które wydawcy wypuszczają na rynek (nawet Egmont - vide: np. niedoszacowane
Muminki, które zażarły z rynku książki

)
2. najdroższa pozycja na liście to 44,70 PLN, a najtańsza 13,78; fajne, spójne, niskie odchylenie standardowe; rynek homogeniczny
3. opisywany tydzień to 12-18 lipca, a tymczasem pierwsze miejsce to np. 15 lipca i w pierwszej dziesiątce zasadniczo nie schodzimy poniżej czerwca z datą premiery --> dobrze mówią, że cykl życia produktu dla książki to 3 miesiące; w drugiej dziesiątce bardziej ever-greenowo (można sobie tylko wyobrazić, jak te książki ever-greenowe żarły w pierwszych miesiącach swojej sprzedaży)
4. nie ma żadnego komiksu w tabelce

a przecież komiksy podpadają pod tę kategorię, chyba że tutaj zostały wyłączone (choć nie wydaje mi się, bo po co?; są tak samo klasyfikowane); czy to by znaczyło, że w tydzień żaden komiks nie umiał się wtedy sprzedać w liczbie egzemplarzy, która przekraczałaby 300? hmmm...
A, na koniec (koniec-koniec

) zupełnie oderwany od powyższego wniosek, a wracający do filmiku z OK: w tych 40% rynku (cokolwiek to znaczy) sprzedają się przede wszystkim komiksy tanie, jak ktoś zauważył (Moreroms bodajże; dzięki za tę uwagę

). Jaki wniosek? A taki, że w tych 40% rynku sprzedają się właśnie komiksy tanie

czyli może jednak dla rynku komiksu (niekoniecznie mangi) to żadne 40% rynku, bo biznes na grubych drogich rzeczach
is... elsewhere? Tak sobie oczywiście dywaguję, bo przecież mogę

[Już udowodniłam, że żeby uzyskać ten sam obrót - stanowiący podstawę do wyliczenia udziałów RYNKOWYCH = liczonych od wartości - przy X egzemplarzach komiksu drogiego, należy sprzedać jakieś X razy 10 komiksu taniego --> zaczynamy wchodzić ze sprzedażą w grube tysiące, pewnie z pierwszej dwudziestki "tabeli dla 40%", jak pozwolę sobie ją sympatycznie nazwać).
Jako że temat dla mnie pozamiatany, nie zamierzam się już w ogóle w nim udzielać
